Zajaramy, popijemy i całego go zjemy
dzień z życia pewnego robaka... hi hi!!!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Bez zbędnych skojarzeń, proszę!
W naszym owadzim światku zawrzało. Tuż obok stolicy Unii Robaczej pochowano jakąś znaną osobistość, tłustą i doskonale wypasioną na pieniądzach podatników. Ponieważ taka okazja nie zdarza się na co dzień, już teraz do Ukseli waliły niewyobrażalne tłumy, na drogach panował istny chaos, a wolnej kwatery na noc nie można było znaleźć w całym mieście. Po głębokim namyśle i my postanowiliśmy udać się na tą imprezę. Żonka wzięła na plecy córeczkę, chwyciła za odnóże starszego, a ja zarzuciłem sobie dziadka na plecy i ruszyliśmy. W stolicy mieszkał mój brat, kawaler i samotnik, jakby co to obiecał nam na jedną nockę dach nad głową. Droga była upiornie ciężka i gdyby nie docierające do nas plotki o niewyobrażalnej uczcie, chyba byśmy zrezygnowali. W upale, tłoku, uporczywie pokonywaliśmy metr za metrem, w duchu przeklinając pomysł osiedlenia się na prowincji. Dodatkowo trzeba było jeszcze uważać, by nie zostać zjedzonym przez wszelkiej maści awanturników, którym tylko jeden gest wystarczył do wszczęcia rozróby. Kiedy już całkiem nie czuliśmy odnóży, na horyzoncie ukazały się mury miasta. Zaraz potem ujrzeliśmy wielką tablicę z napisem „do świeżych zwłok”, z której uśmiechnięty truposz wesoło mrugał do nas martwym okiem. W zasadzie większość podróżnych od razu kierowała się w tamtą stronę, tylko nieliczni wybierali drogę do miasta. Droga po obu stronach była obstawiona licznymi straganami z pamiątkami. Wiadomo, żaden robak nie pogardzi takimi rzeczami, zawsze warto kupić cokolwiek, co pozwoliłoby się pochwalić przed sąsiadami, jakim to jest się światłym obywatelem Unii Robaczej. Szliśmy więc powoli, przedzierając się przez gęstniejący z każdą chwilą tłum i z ciekawością rozglądaliśmy się na boki. A czegóż to tam nie mieli, na tych straganach – taka fajna czerwono biała chorągiewka wetknięta w gówno; kupiłem córci, niech ma dziecko, na półce sobie postawi, jak już wrócimy do domu. Synek dla odmiany zapatrzył się na sąsiedni stragan, gdzie stały rzędy mniejszych i większych słoiczków z odnóżami ludzkich zarodków po aborcji, elegancko zanurzone w świeżutkiej formalinie. Chłopak zawsze interesował się przyrodą! Dziadek kupił sobie skręta oraz buteleczkę domowego bimberku Walikotki i teraz popijał i popalał ukradkiem, myśląc że nie zdołam tego zauważyć. A co tam, dziś święto, nie będę zramolałemu staruszkowi zazdrościł. My z żonką po długiej naradzie wybraliśmy drewnianą figurkę dwóch bzykających się karaluchów (oczywiście obu rodzaju męskiego, grunt to iść z postępem!), która po powrocie zostanie postawiona na honorowym miejscu na kominku. Ależ będą znajomi podziwiali, ho ho! Zaopatrzeni w pamiątki, syci zakupowych wrażeń, jednakowoż poczuliśmy się odrobinę głodni i spragnieni. Dziadek łaskawie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil agausia78
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…