Wróć do katalogu

Zakochani

=)

Sweeneyopublikowano 11 czerwca 20045 min czytania 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kiedyś poprosiłam go, aby nigdy mnie nie opuszczał, aby nie odchodził, żeby po prostu był zawsze ze mną. To było jeszcze zanim zrozumiałam, że jest tak mało rzeczy zależących od niego, ode mnie, od nas. Byliśmy młodzi, dzicy i szczęśliwi. Upajaliśmy się tym, co przynosił nam każdy dzień. Wokoło było tylu ludzi, a my zaczęliśmy zauważać ich dopiero z czasem. Byliśmy najszczęśliwsi wtedy, kiedy byliśmy razem; mieliśmy dość słuchania tego, jaki to świat jest okrutny, jak bardzo rani nas każda sekunda, że życie jest szare i nudne i istnieje jedynie kilka chwil dla których warto istnieć. Byliśmy stworzeni z tego samego materiału; lubiliśmy obserwować ludzi i rozmawiać o nich, zgłębiać to, co odkryła dotychczas psychologia. Nie mogliśmy pojąć, dlaczego większość ludzi nie potrafiła dostrzec piękna jakie tkwi w świecie, w każdej roślinie, w każdym kamyku. Nie pojmowaliśmy, czemu ludzie sądzili, że Bóg o nas zapomniał i nie zostawił nam nic, z czego moglibyśmy czerpać radość. My widzieliśmy Jego uśmiech w każdej chmurce, wiedzieliśmy, że żadna modlitwa nie miałaby sensu, gdyby nie była poprzedzona grzechem, że światło i ciepło słońca nigdy nie cieszyłoby nas tak, gdyby nie chmury i deszcze spadające poprzedniego dnia. Po prostu wiedzieliśmy, że bez goryczy słodycz nigdy nie jest taka słodka. Próbowaliśmy używać każdego dnia. Czasem bywały chwile, kiedy świat stawał się ponury, ale wtedy żyliśmy nadzieją na to, iż znowu będzie kolorowy. Zyliśmy z dnia na dzień, pozostawiając w tyle co, czego nam sie nie udało i starając się nie żalować tego, czego i tak nigdy już nie mielibyśmy szansy naprawić. Wiedzieliśmy, że mimo iż traktujemy życie jak nagrodę, że dziekujemy za to, że w ogóle dane nam było żyć, los nie będzie tak samo traktował nas. Byliśmy gotowi walczyć z problemami, stawiać czoła wyzwaniom. Nie wierzyliśmy w przeznaczenie, w końcu sami rządziliśmy własnym losem i mieliśmy nad sobą kontrolę i władzę. Świat stał przed nami otworem. Kochaliśmy Boga, kochaliśmy życie, kochaliśmy każdą…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych