ZANIM DOROSŁAM
Kiedy moja nauczycielka z gimnazjum to przeczytała, powiedziała, że to najlepszy tekst jaki czytała w całej swojej karierze. Do dziś uważam że trochę przesadziła, zwłaszcza kiedy patrzę na stylistykę (teraz idzie mi lepiej) Ale to jest urocze opowiad
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czasem wydaję mi się, że śmierć jest tylko celem monotonnej wędrówki, jaką jest moje życie. Czasami szara codzienność przyćmiewa prawdziwe walory życia ukrywając je gdzieś w głębi naszej egzystencji i gubimy się w pogoni za szczęściem, oraz poczuciem spełnienia, których wciąż tylko nam brakuje. Niegdyś byłam bardzo nieszczęśliwa, nie potrafiłam cieszyć się życiem, a wszystkie niepowodzenia, które mnie spotykały utrwalały pesymistyczne nastawienie do świata. Nie potrafiłam odnajdywać jasnych stron życia i cieszyć się drobiazgami. Na każdym kroku spotykałam się z ograniczającymi moją artystyczną duszę kanonami. Bywałam niedoceniana, stale spotykałam się z raniącymi niesprawiedliwymi ocenami mojej osoby. Nigdy jednak nie walczyłam z okrucieństwem ludzi i sprzysięgłym się nade mną losem. Byłam i jestem pełną godności osobą, lecz gdy doznawałam zła ludzkich spojrzeń, w których nigdy nie mogłam się dopatrzyć szacunku i zrozumienia, jedyną moją reakcją było współczucie... Współczucie dla ludzi pozbawionych tolerancji, którzy nie potrafią zrozumieć tego, co odmienne. I tak by pewnie było do dziś, gdyby nie niezwykła historia, jaka przydarzyła mi się pewnego razu... Wracając ze szkoły usiadłam na ławce w parku. Byłam nieszczęśliwa. Przygnębiające mnie problemy stwarzały bolesną pustkę. Podpierając brodę na ręce, rozejrzałam się od niechcenia po okolicy. Nagle w monotonnym krajobrazie dojrzałam okropną prawidłowość, która sprawiła, że wzdrygnęłam się i na chwilę oderwałam od własnych problemów. Wszystkie drzewa w parku miały podcięte i zabetonowane boczne gałęzie. Zaczęłam zastanawiać się, po co.. Przecież to wygląda okropnie! Obróciłam głowę troszeczkę w prawo i dopiero tam zobaczyłam coś, co na prawdę mnie przeraziło. Tuż obok mnie na wysokość pięciu metrów rozciągał się pień drzewa. Pień, który nie miał absolutnie żadnych gałęzi. Wszystkie jego ramiona zostały wycięte i zabetonowane. Widok ten ogarnął mnie nagłą falą wzruszenia wyzwalającą uczucia, które już od dawna w sobie tłumiłam. Zaszlochałam cicho a łza, która spłynęła mi po policzku, spadła gdzieś w trawę. - Płakać... Chciałbym umieć... – usłyszałam czyjś smutny głos tuż nade mną. Odwróciłam się, ale ujrzałam tylko drewniany pomnik -przedmiot moich wzruszeń. - Dlaczego zabetonowano ci gałęzie? – spytałam. - Nie wiem, ale bardzo cierpię z tego powodu. - Doskonale cię rozumiem – powiedziałam. – Ja również bywam ofiarą ludzkiej głupoty i obojętności, a bez spełniania swoich licznych idei i ambicji czuję, że moje życie jest pozbawione najmniejszego sensu i wartości... Nagle zrozumiałam, że ja sama jestem jak to drzewo, któremu brutalnie podcięto i zabetonowano gałęzie, by wbrew sobie nie mogło wznosić swoich gałęzi ku błękitowi nieba... - ...Jakbyśmy patrzyli przez szpary grobowych desek, w których nas przedwcześnie pogrzebano... – westchnęło drzewo melancholijnie. - Tak... Tak właśnie się czuję! Jak brzydkie kaczątko, nad którym sprzeniewierzyło się bezwzględne fatum, uniemożliwiając przemienienie się w łabędzia. - Na skraju bólu i rozpaczy... -...Możemy już tylko czekać na śmierć...
Od tamtej pory codziennie odwiedzałam dotąd niedostrzegane drzewo. Czułam, że tak naprawdę tylko ono może mnie zrozumieć i mi współczuć. Wiedziałam na pewno, ponieważ sama rozumiałam i współczułam jego cierpieniu. Dzień w dzień zwierzałam się ze szkolnych porażek. Opowiadałam o koleżankach i nauczycielach, którzy mimo moich usilnych starań nie mogli dostrzec we mnie myślącej istoty. Któregoś dnia wracałam ze szkoły wyjątkowo załamana. Kolejne niepowodzenie już kompletnie pozbawiło mnie nadziei na owocną w sukcesy przyszłość. Zbliżyłam się do mojego przyjaciela i nagle zobaczyłam coś niezwykłego. Podeszłam bliżej wpatrzona z niedowierzaniem. - Czy to jest to, o czym myślę? – spytałam. Na jednym z przyciętych ramion beton popękał, a z powstałej w nim szpary wychylała się mała gałązka. – Jak to możliwe? - Zwyczajnie. Stało się coś, co dało mi siłę i pozwoliło zrozumieć, że nie zabrano mi resztek władzy nad moim życiem. Twoja łza współczucia dała mi nadzieję. Dojrzałem małą szansę na poprawę mojego życia... Choć do końca musiałem walczyć nie wiedząc, czy mi się uda, to w końcu los ugiął się pode mną... Tamtego dnia ja
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Małga
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…