Wróć do katalogu

zaplecze parafii part I

Pierwsza część opowiadania o starym, ale jarym księdzu, który mając ważny powód wchodzi w układ z diabłem

arleen, opublikowano , 7 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Co Józek, wystarczy? Józef Maciejewicz, pleban wsi Wołków, krytycznym okiem ocenił napięcie sznura. Skinął głową i wręczył pomocnikom kilka pogniecionych banknotów. - Spływajcie chłopaki. Teraz muszę porozmawiać ze smarkulą w cztery oczy – groźnie wyszczerzył resztki zębów w uśmiechu. Każdy we wsi widząc ten uśmiech, ba! Widząc samego Maciejewicza starałoby się schować choćby pod stołem. Jednak adresatka uśmiechu nie zareagowała. Powody były dwa. Pierwszy to mocne sznury, którymi przezornie skrępowano jej nogi. Drugi to oczy wywrócone do góry białkami, które wskazywały, że dziewczyna jest raczej nieobecna duchem. Maciejewicza to nie stropiło. Jeszcze nie oczekiwał reakcji. - Kyrie Eleison. Panie, nasz Boże, Władco wieków wszechpotężny i wszechmogący, Ty stworzyłeś wszystko i wszystko przemieniasz swoją wolą. Secreta. Has tibi, Domine, offerimus oblationes pro salute nostra : quatenus animas nostras ab immundis cogitationibus purges, illaesasque custodias, et Sancti Spiritus gratia illuminare digneris. Per Dominum... in unitate eiusdem Spiritus Sancti...Pokaż się zły duchu! Brak reakcji. To już odrobinę zirytowało księdza, którego twarz poczerwieniała jak olbrzymi pomidor. Nabrał tchu i pochylił się nad opętaną: - Ty skurwielu, Ty czarcie zasrany, ja tu się na samego Pana Boga powołuję! Ku zdziwieniu plebana dziewczyna odpowiedziała, krzywiąc się i ocierając policzek o ramię: - Nie podniecaj się, oplułeś mnie. – w głosie słychać było wyrzut - Możesz się powoływać i na Lucyfera, wygodnie mi w tym ciele, klecho. Żadnego tradycyjnego grania w karty czy szachy o duszę, tym bardziej żadnych zagadek. Ja tu zostaję. Józef pokiwał głową, to diabeł z doświadczeniem nie podda się łatwo, ale on też nie był pierwszym lepszym klechą. Co prawda zwykle nie robił za egzorcystę, jednak jako jedyny ksiądz w okolicy od ponad 30 lat widział to i owo. Przygotował się na taki obrót sprawy. Z satysfakcją zauważył jak dziewczyna przełknęła ślinę na widok sporej flaszki bimbru domowej roboty. Maciejewicz z racji swojej funkcji był zasypywany prezentami w postaci domowych konfitur, jajek i innych darów natury łatwo dostępnych na wsi. Alkoholu co prawda nie pił, z wyjątkiem często popijanego wina mszalnego, jednak nigdy nie odmawiał przyjęcia prezentu. - Wiesz, że jako oddany sługa Boży nie mogę Cię zostawić w spokoju. Jednak zanim dojdzie do pojedynku, może byśmy strzelili po jednym? - Swój chłop jesteś Józek – dziewczyna wyszczerzyła zęby w radosnym uśmiechu. Piła szybko, bez widocznych efektów. Maciejewicz patrzył i ze zdziwieniem kręcił głową. Przy bimbrze domowej roboty starej Hrubieszczówny wymiękli najbardziej zajadli pijaczkowie ze wsi. Nie słyszał by kiedykolwiek ktokolwiek wypił całą butlę. Wzruszył ramionami. No cóż zawsze jest ten pierwszy raz. - Chyba nie myślałeś, że to na mnie podziała co?- diabeł spojrzał bystro na plebana- Oj Maciejewicz, Maciejewicz co ty myślisz, że jak odurzysz ciało to odniesie jakiś skutek na ducha, który je zajmuje? No może gdybyś dodał tam wody święconej czy czegoś takiego to i owszem, zaraz by mnie wzięło, odmówiłbyś formułkę i bym musiał się wynosić z powrotem do piekła. Ale to był zwykły bimber... Maciejewicz uśmiechał się. Uśmiechał się spokojnie i radośnie, jakby w ogóle nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych