Zazdrosne wilki
Opis życia pary krasnoludków
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wracając ze spaceru po Czekoladowym Lesie, Pan Krasnoludek najbardziej uważa na wystające z koszyka fioletowe liście kapusty.
Jeśli coś im się stanie, jeśli spadną pomiędzy nieczułe żaby, to całą wycieczkę trzeba będzie zaczynać od zupełnego początku. Od nowa chodzić po zakamarkach pełnych chrząszczy, zazdroszczących mu krokodylich tańców z lodami i ślicznotkowych zachwytów nad arabską mandoliną. Wśród ich syków i pomruków znów musiałby szukać drogocennych kapuścianych liści i wybierać te najbardziej perfidne. A po zmroku nawet filigranowe różyczki nie oświecą mu drugi raz drogi kolcami.
Ale nie bój się, Pan Krasnoludek starannie dobiera kroki pomiędzy szeleszczącym bluszczem. Ostatecznie nawet chwiejna grobla kamienna, stanowiąca jedyne przejście przez balonową rzekę, nie jest dla niego żadną przeszkodą. Choć jeszcze osiemnaście jesieni temu, gdy nie był przyzwyczajony do bezbłędnego skakania po śliskich głazach, nieraz musiał wracać do Fioletowej Jaskini skąpany w obelżywej wodzie.
Teraz jednak bez przeszkód dochodzi do malinowych kolumn, na których wyrzeźbione są ich ulubione kramarki z pobliskiego miasteczka. Cztery razy tupie nogą, by pozbyć się pozostałości ze swej wycieczki. Dotyka figurek długim nosem, po czym wraz z magicznym koszykiem chowa się do wnętrza.
Wchodząc do rubinowego domku, Pan Krasnoludek rozgląda się starannie, czy w okolicy nie ma bezczelnych frytek, rozwścieczonych liści chrzanu ani Kury Wrednej. Gdyby były, na pewno chciałyby wśliznąć się do środka przez dziurkę od klucza, a tego trzeba unikać. Pani Krasnoludek nie mogłyby wtedy przyśnić się truskawki. Jest bardzo wrażliwa na niemiłe uwagi.
Tuż po wejściu do środka, Pan Krasnoludek udaje się do kuchni i daje fioletowe liście wyuzdanym borsukom, które wyrabiają z nich czarodziejski krem. Następnie zdejmuje buty i czyści je sflaczałym krawatem wygnanego młynarza, a później zagląda przez okienko, patrząc na leżący na łóżku skarb.
Drobniutka istotka, z włosami rozwiewanymi przez wiatr każdej wiosny, a w zimie paląca liście tytoniu na oblodzonym tarasie. Od szesnastu jesieni śpi pod sufitem z żołędzi i nabiera sił. One są bardzo delikatne.
W odpowiednim czasie Pan Krasnoludek idzie do bzyczącej kuchni po fioletowy krem, badając dokładnie jego właściwości. To ostatnia chwila, żeby wrócić do Czekoladowego Lasu, bo potem nadchodzi pora malowania. Siada obok łóżka Pani Krasnoludek i delikatnym pędzelkiem z gołębich piór smaruje kremem jej paznokcie. Przecież nie można pozwolić, by wczorajszy krem się zeskrobał, a paznokcie były niezaspokojone. Wtedy również nici z truskawek.
Ona nieśmiało uśmiecha się przez sen. Daje mu znak, że teraz można podać szarlotkę z cynamonem na srebrzystej tacy. Wielką kozacką szablą ciętą na minimalne kawałki, a następnie cierpliwie podawaną przez specjalnie do tego
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Idsele
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…