Zdolny Uczeń
Czarnoksiężnik zostaje pojmany. Czy ktoś go uratuje?...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ZDOLNY UCZEŃ
Głośne walenie w drzwi rozległo się po komnacie. Medling wyrwał się z zadumy nad księgą. - Tak z rana? Kto by pomyślał, że ten leń tak wcześnie wstanie…- zamruczał pod nosem. Wstał od ciężkiego, dębowego stołu, i ruszył w stronę wejścia. Odsunął rygiel i otworzył drzwi. Nim zdążył się zorientować, jaki błąd popełnił, huknęły drewniane wrota o ścianę, a koniec zimnego ostrza dotknął jego szyi. -Nie ruszać się! Przed nim stał wysoki, szeroki w barach mężczyzna o osiłkowatym wyglądzie. Szeroki nos i niskie czoło nadawały jego twarzy nieco tępy wyraz. Całości obrazu dopełniały wredne oczka i kilkudniowy zarost. -Czarodzieju Medlingu, aresztuję cię w imieniu króla Orchii! Mag próbował poruszyć dłonią, żeby rzucić jakiś unieszkodliwiający czar, ale tamtem zareagował natychmiast. -Stać! Nie ruszać się! Tylko bez tych twoich sztuczek! - wojownik przysunął miecz bliżej. Czarodziej poczuł zwiększony nacisk żelaza na szyję i zrezygnował z zamiaru przełknięcia śliny. -Wyciągnij ręce przed siebie! Powoli! I nie próbuj mi tutaj rzucać żadnych czarów, bo ci gardło poderżnę! Mężczyzna nie żartował. Medling posłusznie wyciągnął ręce do przodu, a tamtem szybko wysunął sznur zza pasa i je związał. Ciasno, aby unieszkodliwić rzucenie czaru rękoma. Na dodatek był ten powróz ozdobiony trzema srebrnymi medalionami z symbolami antymagicznymi, które unieszkodliwiały magię. Łowca był dobrze przygotowany do zadania. W przeciwieństwie do mnie, pomyślał czarodziej. Tak głupio dać się złapać na stare lata! Chyba rzeczywiście przyszła już na mnie pora… -Król Varnas wyznaczył nagrodę za twoją głowę - powiedział wojownik, zaciskając mocniej węzeł.- Więc chętnie bym ją odrąbał. Ale jeszcze więcej da mi za dostarczenie ciebie żywego, to ci ją na karku zostawię. -I chwała mu za to - mruknął czarodziej. Rosły mężczyzna stanął tuż przed nim i popatrzył mu w oczy. - Wielki Czarodziej - prychnął - a nie sięga mi nawet do brody! - Rozwiąż mnie, a przekonasz się o mojej wielkości. - Jeszcze czego! Teraz ja tu rządzę! A ty się zamknij! Potem łowca rozejrzał się po wnętrzu komnaty. - No, no! Nieźle się tu urządziłeś! Z wierzchu rudera, a w środku takie wygody! Rzeczywiście, mieszkanie maga mieściło się w biednie wyglądającym budynku. Komnata była mała, ale dobrze wyposażona. W całym pomieszczeniu pełno było uczonych ksiąg i buteleczek z dziwnie wyglądającymi płynami. Wojownik wziął z ciekawością pierwszą z brzegu do ręki. - Nie dotykaj, bo zamienisz się żabę! - Od razu wiedziałem co to! – rzekł z udawaną obojętnością i czym prędzej odstawił ją na miejsce- Franad z Orchii nie taki głupi i zna się na tych, no… rzeczach!- dokończył. - Właśnie widzę- rzucił czarodziej z pogardą. - No, stary, ruszaj się!- łowca popchnął go w stronę wyjścia- Bo mi się do nagrody spieszy! Medling westchnął i posłusznie zaczął schodzić po schodach. Cały czas próbował niepostrzeżenie poluzować więzy.
Koń stąpał ciężko, niosąc na grzbiecie wielkiego jeźdźca. Skrępowany Medling szedł posłusznie z boku. Jednak jego umysł wcale nie miał zamiaru tak łatwo się poddawać. Nagle jakiś ruch w zaroślach obok gościńca zwrócił uwagę Franada. - Stój! Kto idzie? Żadnej odpowiedzi. Wojownik zeskoczył z konia. - Wyłaź, mówię, albo mieczem przebiję! Z krzaków wylazł chudy, pryszczaty chłopak. Potargane, ciemne włosy opadały mu na oczy. - Nie czyńcie krzywdy biednej sierocie, o szlachetny rycerzu! „Szlachetny rycerz” nie odczytał kpiny. Aż tak inteligentny nie był. - Coś za jeden?- spytał, wyraźnie zadowolony z tego, jak go nazwano. - Widziałem, żeście tego złego człowieka pochwycili odważnie, dlatego za wami idę od miasta. - Jest mój! – warknął Franad - Wara ci od niego!- nadstawił miecz. - Ależ oczywiście, że jest twój, mój panie. Nie moim zamiarem ci go odbierać. Pozwól mi tylko wyrównać z nim, hm, rachunki… - To mój więzień! Zjeżdżaj, smarkaczu! – warknął wojownik. - Wybacz mi zuchwałość mą, o szlachetny rycerzu! Jakżebym śmiał o coś takiego prosić waszą wspaniałość! Pozwól mi jedynie napawać oczy widokiem zniewagi, jaką mu zadajecie, wielki panie. - Napa… co? - Napawać. Chcę tylko patrzeć, jak go na sznurku prowadzicie, tyle upokorzenia mu tym zadając. Wojownik podrapał się po głowie grubym palcem. - Coś za jeden? - Były sługa świątynny. Przez tego tu człowieka batem ciężko ćwiczony i ze świątyni wyrzucony. - Batem, mówisz? A nie obłapiał cię ten staruch przypadkiem? - O, wypraszam sobie takie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil maja102
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…