Zła dziewczyna - prolog
Justyna pragnie chłopców - ale tych z gier komputerowych. Tych prawdziwych nienawidzi.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Prolog Faceci zawsze wszystko psują. Przynajmniej tak powtarzała Justynie jej starsza siostra Natalia, a ona nie mogła się mylić. Obroniła magisterkę na „męskim” wydziale robotyki i teraz robiła doktorat z czegoś bardzo skomplikowanego. Justyna nie zagłębiała się w szczegóły. Miała siedemnaście lat, maturę przed sobą i spędzenie kolejnych pięciu lat na studiach w towarzystwie tych typów średnio ją interesowało. Zresztą, miała dość czasu, aby nasłuchać się o głupocie facetów, kiedy jeszcze Natalia mieszkała w domu rodzinnym. Po jej wyprowadzce Justyna jednak wciąż do niej wpadała i przesiadywała do późnych godzin, słuchając monologów przypominających profesorskie wykłady. Natalia opowiadała o marzeniach tych naiwniaków, że z samego faktu, że są mężczyznami, lepiej rozumieją matmę, fizykę, potrafią programować i ogólnie celują w przedmiotach „politechnicznych”. Każdy z jej kolegów z roku zaczynał jako nadęty bufon, a kończył z podkulonym ogonkiem, błagającym o zaliczenie na trójkę. Natalia nigdy nie musiała nikogo o nic błagać, po prostu ciężko pracowała, no i była cholernie zdolna. Zdolniejsza od przeciętnego faceta. Justyna patrzyła na nią ze swojego miejsca na kanapie, gdy ta wygłaszała przemówienia i zastanawiała się, czy ona kiedykolwiek też będzie taka genialna. Prawdopodobnie już nie, jeśliby nią była, powinno się to ujawnić dużo wcześniej, ale i tak dziewczyna wiedziała, że dar mądrości ma w genach. Poza tym z całego serca popierała światopogląd Natalii. Siostra była dla niej oparciem w ciągu tych ciężkich chwil, kiedy Justyna po raz pierwszy została odrzucona przez klasę, nie mogła znaleźć przyjaciół i musiała znosić złośliwe uwagi innych uczniów. Zawsze mogła się jej poskarżyć i zawsze słyszała, że to nie jej wina, tylko tych zazdrosnych, podłych ludzi. Natalia dawała jej siłę, dzięki której Justyna codziennie wstawała do szkoły i z maską na twarzy znosiła swój los wyrzutka. Wydawała się przy tym taka silna psychicznie, że kiedy klasa odrzuciła kolejną zabłąkaną kujonkę, ta od razu przysiadła się do niej i zaczęły rozmawiać. Tak Justyna poznała Teresę, swoją najlepszą przyjaciółkę. I chociaż ona nie popierała jej światopoglądu, udało się im stworzyć trwały związek. - Tej Teresie pewnego dnia jakiś facet złamie serce – zawyrokowała Natalia. - Nie, bo ja do tego nie dopuszczę – odparła Justyna. – Będę uważać, żeby żaden głupi cham się do niej nie zbliżył. - Jasne! Ale nie będziesz stała przy niej cały czas! Poza tym Teresa bardzo chce być akceptowana i lubiana przez społeczeństwo, jednocześnie pozostając odrębną indywidualnością. Tak się nie da! Albo się realizujesz jako człowiek, albo jesteś jednym z tego szarego tłumu, ale przynajmniej inne tłumoki ciebie lubią. To ciężka lekcja życia i niestety jeszcze przed nią. - Kto wie – Justyna wzruszyła ramionami. – Może nie będzie musiała się tak ciężko uczyć, tylko zaakceptuje rzeczywistość. Tereska jest taka spokojna, nie wyobrażam sobie jej wściekłej. - Może i tego nie okazuje, ale tam w środku miota się jak każda z nas. Poza tym, całkiem pozytywnie wyrażała się o tych Twoich kolegach, których ty nazwałaś… nic-nie-wartymi-fajfusami. - Taa, a nawet nie zaprosili ją na osiemnastkę! Całą klasę zaprosili, a nas nie! - A poszłabyś, jakby to zrobili? - Nie – Justyna miała nadzieję, że zabrzmiało to szczerze. Robiło się późno i wypadało już wrócić do domu. Siostry ubierały się w przedpokoju rozmawiając chwilę o domowych sprawach. Natalia miała samochód i zawsze odwoziła Justynę. Rodzice prosili ją, żeby nie jeździła jak wariatka i uważała na młodszą siostrę, chociaż Justyna zastanawiała się, czy wariactwem nie jest już kupienie dziesięcioletniego fiata. Uczelnia jednak nie płaciła zbyt dobrze. Pomimo więc oczywistego geniuszu, przyszła pani doktor mieszkała w klitce w zatłoczonej dzielnicy, a do pracy jeździła gratem. Nie ubierała się też tak fajnie jak kiedyś, kiedy jeszcze była na utrzymaniu rodziców i całe stypendium mogła przeznaczyć na co tylko chciała. Justyna patrzyła, jak wciąga na siebie jakiś kompletnie niestylowy szary płaszcz z przypinanym kapturem i zastanawiała się, czy to cena, jaką się płaci za bycie niezależną kobietą. - Tereska po prostu chce być akceptowana za to, kim jest, a nie za to, jakie ma oceny – powiedziała, nawiązując do poprzedniej rozmowy. Natalia wybuchła gorzkim śmiechem. Chwile walczyła z zamkiem aż wreszcie zapięła się tak gwałtownie, że aż uderzyła w szczękę. - To jest niemożliwe, a im dalej w las, tym gorzej! – krzyknęła. – Ludzie zawsze będą nas oceniać za to, jak się ubieramy, ile mamy luksusowych rzeczy, ile zarabiamy i na jakim stanowisku! Są zawistnymi kretynami. Masz szczęście, że jesteś jeszcze w liceum, gdzie dzieciaki nie kryją się z takimi rzeczami. Dopiero potem odkrywają hipokryzję i najlepszy przyjaciel potrafi tobie wbić nóż w plecy. Justyna skończyła się ubierać i czekała przy wyjściu. Zdjęła czapkę. Natalia wpadła w jeden z tych swoich wykładowych nastrojów i prawdopodobnie zbyt szybko nie wyjdą. - A faceci są jeszcze gorsi! – kontynuowała. – Bo dla nich kolejnym parametrem wpływającym na ocenę kobiety jest pociąg seksualny. Oczywiście czują to do każdej z nas i w rezultacie wszystkie traktują jednakowo, jakbyśmy były jakąś niekomunikującą się ze sobą armią klonów! No, chyba że jakiś sobie wybierze takiego klona i łazi za nią jak głupek, a ona w dodatku jest zachwycona, że jakiś facet zechciał na nią spojrzeć, jakby nie wiedziała, że takich jak on jest cała masa, gotowych ruszyć na każdą małą zachętę z jej strony. - Czyli, w sumie faceci też są masą klonów, tak? – wpadła jej w słowo Justyna. - Klonów? No, na pewno prototyp był uszkodzony, z dużym brzuchem i zaprogramowanym lenistwem w mózgu. Dlaczego nie produkują modeli seksownych, z umięśnionymi klatami, silnymi ramionami i chipem kreatywności pod czaszką? Justyna wyobraziła sobie taką armię klonów i przebiegł ją dreszcz. Chociaż nie potrzebowała całej hordy (widocznie potrzeby rosną z wiekiem), ale taki jeden przydałby się, żeby wziął ją w te silne ramiona, przycisnął do tej męskiej klaty i zrobił to wszystko kreatywnie, o czym ona marzyła po nocach. Takie fantazje nie przeszkadzały jej jednak w podążaniu za potokiem nienawistnych słów rzucanych pod adresem mężczyzn przez Natalię. W końcu znani im obu faceci nie mieli w sobie za grosz seksu. Kiedy starsza siostra zbliżyła się w wykładzie do momentu, kiedy zaczyna jej brakować powietrza od gwałtownie wyrzucanych słów,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Psutki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…