Złota Rosa
Opowiadanie pisane 5 lat temu. Wówczas miałem 10 lat, więc proszę potraktować ten tekst z przymrużeniem oka. Dodałem go jednak z uwagi na "sentymanty" :D
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Duch Gór z uwielbieniem przyglądał się swojemu ogrodowi, który znajdował się wewnątrz góry. Nikt oprócz niego nigdy go nie widział. Był dla niego całym życiem. Szczególną miłością obdarzył małą stokrotkę, która rosła pośród wspaniałych kwiatów. Zbliżał się czas, kiedy to raz w roku na małym kwiatuszku miała się pojawić złota rosa. Krople rosy miały magiczną moc. Zmieszane z górską wodą leczyły ludzi, sprawiały, że życie w osadzie u podnóża góry płynęło beztrosko. Duch Gór ze złotej rosy sporządzał magiczny eliksir, który później dostawała młodziutka dziewczyna. Była córką bogatego kupca, który wraz z innymi kupcami i ich rodzinami zostali napadnięci tuż niedaleko magicznej góry. Bardzo dużo ludzi zginęło. Bandyci zabrali wszystkie towary a niedobitków wypędzono w głąb puszczy. Zbójnicy byli pewni, że kupcy nie przeżyją i nikt się nie dowie o ich zuchwałym napadzie. Ale stało się inaczej. Wycieńczeni ludzie dotarli do małego strumyka, łapczywie pili z niego wodę i wtedy wszyscy odzyskali siły i zdrowie. Bardzo się ucieszyli i postanowili w tym miejscu zbudować małą osadę. Puszcza była bardzo bogata w zwierzynę, drzewo, więc nie było problemu żeby przetrwać. No i był ten strumyczek, którego woda leczyła wszystkie dolegliwości. Wszyscy dorośli z zapałem budowali osadę. W miarę możliwości pomagały im też dzieci. Nadszedł czas, gdy wszystko było gotowe. Osadnicy przy ognisku zasiedli do pierwszej wspólnej wieczerzy, gdy nagle rozstąpiła się puszcza i ich oczom ukazała się tak ogromna góra, jakiej nie widział nawet najstarszy kupiec. Mieszkańcom osady zaparło dech w piersiach. Nagle w szczelinie, która prowadziła aż do szczytu góry pojawiło się światło, a przecież wokoło było już ciemno. Wystraszeni ludzie zaczęli się żarliwie modlić gdyż spodziewali się najgorszego. - Nie lękajcie się dobrzy ludzie. – zawołał donośny głos – Nie lękajcie się. Jestem panem tej góry i wszystkiego tego co ją otacza. Nie zrobię wam krzywdy. Bardzo podoba mi się to, że chcecie mieszkać w moim sąsiedztwie, gdyż nie będę się już czuł taki samotny. Będę was chronił przed burzą, huraganami, powodziami. Wasze życie będzie dostatnie i nigdy nie będzie wam na niczym zbywało, ale w zamian żądam od was bezwzględnego posłuszeństwa. Musicie poznać moją tajemnicę, a gdy ją komuś zdradzicie, zniszczę was wszystkich. Czy moja propozycja jest jasna? Nikt nie umiał nawet odpowiedzieć na zadane pytanie., gdyż ze strachu wszyscy zaniemówili. - Tak – odezwał się piskliwy głosik- rozumiemy co powiedziałeś panie. Będziemy ci posłuszni, ale powiedz o jaką tajemnicę chodzi Oczy wszystkich skierowały się na mała dziewczynkę. Była to Narina, sierota, gdyż bandyci w czasie napadu zabili jej rodziców i braci. Teraz opiekował się nią najstarszy z mieszkańców osady, sędziwy Orlean. - Nigdy, ale to nigdy nie możecie powiedzieć nikomu o moim istnieniu. Tylko wy mnie słyszycie. Bardzo żal mi się was zrobiło, gdy przybyliście do mojej puszczy. Chciałem wam pomóc, gdyż jesteście uczciwi. Jesteście dla siebie dobrzy, nigdy się nie kłócicie . Ale nikt nie może mieszkać i żyć u podnóża mojej góry. Jestem tak bardzo samotny, że tylko dla was zrobiłem wyjątek. Klątwa jaką rzuciła na mnie okrutna czarownica musi trwać jeszcze tysiąc lat. Gdy wy mnie zdradzicie to zginie mój uśpiony zamek wraz z mieszkańcami. Nie chciałbym dopuścić do tej tragedii, gdyż pozostawiłem w zamku moich rodziców i młodą żonę. Czarownica zemściła się za to, że to nie ona została moją żoną, chociaż jej to obiecywałem. Za mój niegodziwy występek zostałem srogo ukarany. Minęło już tysiąc lat odkąd tutaj zostałem podstępnie zwabiony, ale to nie koniec mojej kary. Dlatego proszę was abyście pamiętali o czym wam mówiłem, gdyż w przeciwnym razie zginiecie wy i moja rodzina. - Dobrze – odparła Narina. – Będziemy posłuszni twojej woli. Dziękujemy, że uratowałeś nam życie. - To nie ja, tylko mój zaczarowany strumyk. Dzięki niemu nigdy nie zachorujecie. A ty dziewczynko każdego roku, gdy dzień będzie równy nocy musisz przynieść pod moją górę worek ziemi zabranej z najgłębszego miejsca w strumieniu. W zamian za to otrzymasz eliksir. Po tych słowach znikła szczelina w górze, drzewa z powrotem zasłoniły górę. Mieszkańcy osady stali jak wryci. Nikt nie śmiał się odezwać. Wszyscy dalej wpatrywali się w oczy Nariny. - Dlaczego mi się tak przyglądacie? – spytała – Przecież już po wszystkim, zasiadajmy do wieczerzy. Następnego dnia opiekun Nariny ogłosił, że jego podopieczna została władczynią osady. Wszyscy zgodzili się z tym bez szemrania. Dla nich to była odważna dziewczynka, którą duch upodobał sobie najbardziej. Osada rozwijała się wspaniale. Ludzie żyli w niej szczęśliwi. Rodzili się i umierali zgodnie z naturalną koleją rzeczy. Narina nigdy się nie zestarzała. Duch Gór obdarował ją wieczną młodością. Mijały kolejne lata. Narina uświadomiła sobie, że nie jest tak bardzo szczęśliwa. Umierali jej najbliżsi, wszyscy których kochała. A ona sama rok rocznie tak od prawie tysiąca lat przynosi pod zaczarowaną Górę worek z ziemią i prosi Ducha, by ją zwolnił z tego obowiązku. Niestety nigdy od tamtej pory Duch nie odezwał się do dziewczyny.
Dyber był drugim synem, który urodził się w potężnym i bogatym królestwie Mendora. Jego starszy brat Remo, był chłopcem bardzo złośliwym i podstępnym. Ciągle się awanturował i dokuczał swojemu młodszemu bratu. Mały książę Dyber nie potrafił się sprzeciwić bratu. Był spokojny i miły, miał cechy, które nie podobały się ojcu. Pewnego dnia, gdy stary król się rozchorował a medycy nie mogli go wyleczyć, przybył do królestwa młody rycerz. Dowiedziawszy się o chorobie króla poprosił o audiencję u monarchy. Gdy pozwolono stanąć rycerzowi przed obliczem króla, powiedział on, że wie jak można uratować życie monarchy. Starzy ludzie opowiadali rycerzowi kiedyś, że wśród puszczy znajduje się ogromna góra, w której mieszka dobry duch. Spotkać z nim może się tylko ten, którego myśli i serce są czyste. W środku góry znajduje się cudowny ogród, w którym rosną kwiaty o dziwacznych barwach, wśród tajemniczych orchidei fruwają kolorowe motyle. W tym przecudnym ogrodzie rośnie malutki kwiatek z żółtymi płatkami. Kwiatek ten ma magiczną moc. Raz w roku gdy dzień równa się z nocą z płatków małego kwiatuszka spadają złote kropelki rosy. Jedna taka kropelka zmieszana z wodą górskiego strumyczka uratuje króla Mendora. Po tych słowach przy łożu nieszczęśliwego króla zapadła cisza. Bo któż się odważy pójść po kroplę rosy w nieznany świat. Nikt jak dotąd nie musiał opuszczać zamku. Życie króla i jego rodziny opływało w dostatku. Nigdy nie zaznali głodu i okrucieństwa wojny, ponieważ Mendor był bardzo rozsądnym władcą. Żył w bardzo dobrych stosunkach z innymi państwami, nikogo nie napadał i nie grabił, więc też nikt nie ośmielił się napadać na niego. Zresztą nikt też nie miał ku temu żadnego powodu. Po chwili jednak oczy zebranych spoczęły na starszym synu króla. Książę Remo czuł się trochę zawstydzony, że od razu nie powiedział, że to on pójdzie szukać owej góry i ducha. - Niech się stanie tak jak chcecie. – odrzekł książę
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nagash92
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…