Wróć do katalogu

Zmiana

Przeszłość ukształtowała to kim jestem, lecz teraźniejszość kształtuje to kim będę.

EnigmaFriend, opublikowano , 16 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wczorajszy dzień rozpoczęłam jak większość nastolatek. Niechętnie wstałam rano, ospale zjadłam śniadanie, wypiłam już prawie zimną herbatę, umyłam się i ubrałam – nic szczególnego. Kwadrans później musiałam w pośpiechu biec na autobus, niedawno zaczęłam pierwszą pracę. Te kilka godzin spędzonych w pracy zdecydowanie zbyt się przeciągało. Odliczałam czas, aż będę mogła wrócić do domu. Nidy nie pomyślałabym, że kiedyś zatęsknię za szkołą średnią, a jednak. Teraz wszystko oddałabym żeby jedynym moim problemem był sprawdzian z matematyki czy innego przedmiotu.

Po powrocie do domu, wzięłam długą relaksującą kąpiel. Ciszę przerwała uporczywa myśl, aby w końcu coś w swoim życiu zmienić. Tylko cóż znaczy „coś”? Garderobę? Zapisać się na dodatkowy kurs językowy? Jeść mniej słodyczy? Takich zmian dokonuję kilka razy w ciągu miesiąca... tym razem myśl była bardziej intensywna, postanowiłam więc włączyć laptop i wpisać wyszukiwarce najbardziej banalną frazę jaka właśnie przyszła mi do głowy: „jak zmienić swoje życie?” Od razu trafiłam na artykuł o młodej kobiecie, która sama opłynęła świat dookoła – zdumiewające. Zaimponowała mi jej determinacja i odwaga, siła do walki z samą sobą. Poczułam, że właśnie tego potrzebuję! Wyzwania, w którym zdołam pokonać swojego największego wroga – złe nawyki, będące również moimi słabościami.

Postanowiłam nie czekać, przecież jestem już dużą dziewczynką i sama decyduję o swoim życiu. Dwie godziny później byłam już spakowana i zmierzałam na pobliski dworzec PKP. Przed odjazdem kupiłam w kiosku mapę Polski – chcę wrócić do wspomnień, miejsc teraz będących ledwo widocznym wspomnieniem, mieszaną emocją o czymś co było przyjemne. W pierwszej kolejności chciałam odwiedzić miejsce, w którym kiedyś byłam z wycieczką szkolną. Pamiętam, że wówczas byłam pod ogromnym wrażeniem, a widok błękitnego jeziora, otoczonego malowniczymi górami, pozostał ze mną do dzisiaj. To wspomnienie jest synonimem jednego z nielicznych szczęśliwych dni, gdy czułam się przepełniona radością. Parę godzin później znalazłam się nad jeziorem z moich wspomnień. Rozczarowana usiadłam na brzegu i poczułam mocny ucisk w klatce piersiowej. Pomyślałam - jestem tutaj, sama, a krajobraz jakby poszarzał, stracił swój urok. Wspomnienia wywołały ból i rozżalenie, teraz miejsce wygląda na zaniedbane i zapomniane. Śmieci pokrywają znaczną część trawnika, a pety z papierosów zastępują kwiaty – odrażający widok. Stojące nieopodal huśtawki wydają przeraźliwy zgrzyt. Przed samym jeziorem nadal stoją dwa potężne drzewa - obserwatorzy ludzkiego szczęścia i trwogi, zbyt wiele jak na jeden dzień. W końcu moje powieki zrobiły się zbyt ciężkie, nie potrafiłam dalej katować oczu tym smutnym widokiem.Rozbiłam prowizoryczny obóz i znużona pogrążyłam się w niespokojnym śnie. Rano jak najszybciej chciałam stąd wyjechać, ba nie przesadzę jeśli powiem, że moje serce krwawiło, dłużej nie mogłam znieść myśli, że niegdyś tak bardzo kochane przeze mnie miejsce, teraz jest istnym wysypiskiem śmieci i ludzkiej głupoty.

Ponownie moim środkiem transportu został pociąg. Do przedziału, w którym zajmowałam miejsce przysiadł się wysoki chłopak. Spoczął na przeciwko mnie i lekko uśmiechnął się – wyglądał na miłego. Jednak nie zdecydowałam się na odwzajemnienie jego uśmiechu, nie byłam dziś skora do nawiązywania nowych znajomości. Zamiast tego wpatrywałam się w pole maków, wyglądały na nieskazitelne, a ich piękno wręcz onieśmielało. Zawstydzona pomyślałam, że cudownie byłoby położyć się wśród nich i przez moment patrzeć w niebo, a chłodny wietrzyk łagodnie muskałby moje stopy, spokojnie, trwając w błogim stanie, słuchałabym śpiewu rozmaitych ptaków o głosie słodkim jak miód. Niestety z tych pięknych marzeń skutecznie wyrwał mnie ów chłopak znajdujący się ze mną w przedziale. Grzecznościowo zaproponował mi kanapkę - podziękowałam. Nie należał do typu milczących osób. Szybko przekonałam się, że nie potrafi siedzieć cicho dłużej niż dwie minuty, co w jego przypadku stanowiło rekord. Początkowo sceptycznie podeszłam do tego jakże chaotycznego chłopaka, jednak z minuty na minutę jego ekscentryczny charakter sprawiał, że zyskał moją sympatię. W końcu z potoku jego słów, między wierszami dowiedziałam się, że ma na imię Jakub i że zmierza do miasta Żary. Połowę drogi postanowił przebyć pociągiem, a drugą połowę pieszo lub stopem, ot dla niego przygoda wiązała się zarówno z ryzykiem jak i pewnymi wyzwaniami. Nie rozumiałam dlaczego nie chce skorzystać z autobusu lub innego środka transportu? Jego argument był stanowczy, iż wędrówka wymaga wyrzeczeń, a i pociąg był ostatnią alternatywą dotarcia, początkowo całą drogę z Wrocławia do Żar chciał przebyć pieszo. Jakub okazał się niezwykle interesującą osobą o skrajnych poglądach. Miał niebywałą wiedzę historyczną – jak się później okazało był studentem trzeciego roku Historii – a do tego uwielbiał piesze wędrówki i eksploatowanie zapomnianych miejsc. Niestety ja zmierzałam w nieco inną stronę – tym razem do Mielna. Jakub resztę podróży opowiadał mi o średniowiecznym systemie obronnym miasta Żary. Zastanawiałam się jak często podróżuje i co te podróże mu dają? Dlaczego samotnie przemierza świat, nie mogłam się już powstrzymać, zagryzłam wargi i lekko onieśmielona zapytałam:

- Jakub, to co mówisz jest... niezwykłe. Nie rozumiem tylko dlaczego sam podróżujesz? I dokąd tak właściwie zmierzasz? – zapytałam, czując, że robię się coraz bardziej czerwona.

- To ja nie rozumiem? Masz jakąś pasję? Wiesz, człowiek jeśli ma pasję to zazwyczaj w mniejszym lub większym stopniu się jej oddaje, to ona zaczyna definiować jego życie. Czasem pasja jest tak silna, że zajmuje niemal każdy obszar naszej egzystencji. Wiesz, nie bez powodu wybrałem studia o kierunku Historia. Interesują mnie niezwykłe miejsca, ale nie tylko te wszystkim znane typu Wawel, sukiennice i zamki. Zdecydowanie bardziej ciekawią mnie zabytki, o których mało osób pamięta, które są niedoceniane, bo człowiek wyznaczający co jest ważne i co trzeba wręcz „czcić”, nie wskazał akurat na dany zabytek. Nie zawsze sam podróżuję, akurat do Żar nikt nie miał czasu żeby ze mną pojechać. Jestem miłośnikiem fortyfikacji, systemów obronnych, a ostatnio czytałem o wieży obronnej i innych obiektach obronnych w Żarach, pomyślałem więc czemu nie pojechać i na własne oczy tego nie zobaczyć? Pytałaś też dokąd zmierzam, wiesz, ciężko powiedzieć. Mam kilka małych celów, na pewno zmierzam do odkrywania kolejnych historii, zarówno tych zapomnianych jak i na nowo tych znanych. Nie ukrywam, że chciałbym kiedyś wydać swoją książkę na ten temat, napisaną w typowy dla mnie sposób, czyli lekko i z humorem, ale tak żeby wystarczająco zachęcała do odwiedzenia opisanych miejsc. A Ty? Masz jakąś pasję? – życzliwie zapytał, choć przypuszczam, że domyślał się jaka będzie odpowiedź na to pytanie.

- Uhm... Sama nie wiem. W szkole uprawiałam trochę sportu, ale wraz z jej ukończeniem jakoś to porzuciłam. Teraz od rana do wieczora skupiam się na pracy, która zresztą mnie nie satysfakcjonuje. Nie mam czasu już na nic innego, po powrocie do domu zazwyczaj kładę się spać, czasem jeszcze przeglądam informacje w Internecie i w zasadzie tak wygląda każdy mój dzień. Moje życie stało się rutyną, a ja sama nie widzę dla siebie perspektyw. Wiesz od ukończenia szkoły średniej minęło już kilka lat i nigdy nie zastanawiałam się czy mam jakąś pasję. Dopiero teraz zrozumiałam, że życie ucieka mi przez palce i koniecznie muszę coś zmienić, wiesz – jak nie teraz to nigdy, czy jakoś tak – zawstydzona skwitowałam temat moich pasji.

- No coś Ty? Jak można nie mieć pasji – rzucił oburzony - To co przed chwilą powiedziałaś, to obraz pustej egzystencji, jakbyś za życia była już martwa, wiem mocne słowa, ale powiedz czy czujesz się szczęśliwa? – nieskrępowany wagą i tonem swojego pytania, spojrzał na mnie, aż nadto wymownym spojrzeniem.

- Uhm... Nie jestem nieszczęśliwa – powiedziałam nieco zawstydzona.

- Ale nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych