.... (zmieniony)
Wycięte z kontekstu, ale chodziło mi po głowie przez ostatnie kilka dni;) Jest to fragment większej całości. Można czytać bez względu na moje wcześniejsze publikacje.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
(...) Zmierzchało. Czerwone promienie słońca wpadały przez uchylone drzwi balkonowe do pokoju. Firanki lekko powiewały, jakby tańcząc z wiatrem. Drzwi do pokoju się otwarły i z hukiem zaraz zamknęły. Dziewczyna stała jeszcze przez chwilę, oparta o nie tyłem. Ciężko oddychała, jakby wcześniej biegła. Wpatrywała się nieprzytomnym wzrokiem w podłogę. Przed oczyma nadal wyraźnie majaczył jej jeden obraz. Chwila, która przeminęła zupełnie niedawno. Spojrzała przed siebie, na zachodzące czerwienią słońce. „Jutro będzie ładna pogoda” – przemknęło jej przez myśl. Lecz to nie miało żadnego związku z tym, co naprawdę działo się w jej głowie. Mętlik, chaos. Czuła się jakby rozrywana w dwie różne strony. Z jednej strony umysł, zawszę tak trzeźwo myślący. Z drugiej serce, które toczyło ostre boje o pierwszeństwo. Dobijało się w umyśle dziewczyny o posłuchanie, zwracało bezczelnie na siebie uwagę. Sprawiało, że ręce się trzęsły a głos zawodził. To było nie do opanowania, nie do zatrzymania. Nie można było tego zamaskować. Przyszła do pokoju by się zaszyć przed całym światem. Przed wszystkimi. Przed Nim. Nie panowała już nad swoim ciałem. Emocje brały górę. Co dalej? Wyszła na balkon, podeszła do barierki, oddzielającą ją od ogromnej przepaści, nad którą się teraz znajdowała. Skaliste, ostre ściany wąwozu szczerzyły się w ostatnich promieniach słońca. Zsunęła się powoli wzdłuż balustrady i kucnęła na podłodze, wpatrując się w słońce. - I co ja mam teraz zrobić? Dwa razy już uciekała. Właśnie z Jego powodu. Trzeci raz już nie mogła. I też nie chciała. Czy On się nią bawi? Na tą myśl drobna łza spłynęła nieśmiało po policzku i skapnęła na ubranie. - Mroczni nie potrafią kochać... Te słowa bolały. Ale wiedziała, że to prawda. Stale musiała sobie o tym przypominać, by nie poddać się złudzeniu, że jest inaczej. Tak jak dziś. Zawszę później było jej bardzo trudno wrócić do równowagi. Ale jeszcze ani razu nie było tak źle, jak obecnie. Siedziała tak, wtulona w barierki, wpatrując się w ciemniejące niebo i bijąc się z własnymi myślami. Aż w końcu zasnęła.
***
- Idź do niej. W innym pokoju, przy częściowo zasłoniętych oknach stała postać. Wpatrywała się nie w widok za oknem, lecz na drugą osobę, która siedziała na kojcu w cieniu. Widać było zaledwie zarys sylwetki, oraz oczy, jarzące się zimnym blaskiem, przyzwyczajone do ciemności. - Powiedz mi wszystko, co wiesz na ten temat. Postać przy oknie zdziwiła się. - A co byś chciał wiedzieć, o czym sam nie wiesz? W ścianę obok niepostrzeżenie wbił się nóż. - Wiesz co. Wysoki elf westchnął. - Skoro się mnie o to pytasz, to znaczy, że się domyślasz – uśmiechnął się przyjaźnie. – Trochę późno, ale lepiej późno niż wcale, prawda? Uważnie obserwował reakcję drugiego elfa, który należał do tych lubiących zabijać wszystko, co żywe. I w tej właśnie chwili owy elf czuł się podobnie. Był zły, wściekły. I nie wiedział co robić. - Jak długo o tym wiesz? - Od początku. Mroczny sapnął przeciągle. Wierzyć mu się nie chciało. Właśnie zaczynał sobie zdawać sprawę z tego, ile mu umknęło. - Jest dobrą aktorką, trzeba przyznać – Wysoki elf podziwiał malownicze widoki za oknem. – Zwłaszcza przy tobie. - Jakoś mnie to nie pociesza szczególnie. Mroczna postać wynurzyła się z cienia. Czarne długie włosy opadały bezwładnie na białą koszulę, tworzącą wyraźny kontrast z ciemna karnacją skóry. Również stanął przy oknie, obserwując z widocznym zadowoleniem zachód słońca. Nie lubił słonecznych dni. Promienie słońca męczyły go, pomimo, że już tyle czasu żył na Powierzchni. - Shae, pamiętaj – jasnowłosy elf spojrzał towarzyszowi prosto w oczy. – Masz w ręku bardzo delikatny kwiat. Nie zgnieć go przypadkiem. - Postaram się – mruknął i szybkimi krokami opuścił pokuj. Riviln jeszcze przez dłuższy czas wpatrywał się w ostre szczyty gór, zastanawiając się, czy dobrze zrobił.
***
Zapukał raz, drugi i trzeci. Nie było odpowiedzi. W końcu wszedł cicho do środka. W pokoju nie było nikogo. Już chciał wychodzić, kiedy coś go tknęło, by zajrzeć na balkon. Spała tam, trzymając się poręczy, z głowa opartą o szczebelki balkonu. Na policzkach widać było zaschnięte ścieżki łez. Westchnął cicho. Nie chciał jej budzić. Najdelikatniej jak potrafił wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do pokoju. Położył na posłaniu i przykrył kocem. Lecz nadal chciał odpowiedzi. Ale był cierpliwy. Poczeka. Usiadł sobie na krześle ustawionym naprzeciwko łóżka. Nie zapalił świecy, mimo iż szarzało. Poczeka nawet do rana. Noc minęła szybko. Dziewczyna miała niespokojny sen. Obracała się co chwilę z boku na bok, mamrocząc coś pod nosem. Kiedy noc miała się ku końcowi, a niebo zaczęło przybierać kolor błękitu, obudziła się. Najpierw niechętnie otworzyła jedno oko, wpatrując się w sufit. Potem drugie, obracając się na bok. I krzyknęła. Przywarła do ściany tak, jak by ktoś ja popchnął. Dopiero po chwili jej nie do końca zbudzony umysł poinformował ją, kto się w nią wpatruje. Fakt ten wcale jej nie uspokoił. Odetchnęła głęboko. Gość się nie poruszył ani na cal z miejsca. - Co tu robisz? – zapytała siląc się na spokój. Choć pytanie wydawało się jej głupie musiała coś powiedzieć, a to, że On przebywał w jej pokoju ot tak, bez przyczyny było dziwne. I niepokojące. Nie zareagował. Nadal się w nią uporczywie wpatrywał. Z jego kamiennej twarzy nic nie mogła wyczytać. I to ją jeszcze bardziej zaniepokoiło. - Masz mi może coś do powiedzenia? Głos miał cichy, ostry i stanowczy. I to wystarczyło, by jej organizm zareagował. „Nie” – jęknęła w głębi duszy. Czuła, że jej dłonie zaczynają drżeć. On musi stąd wyjść. Musi! I to natychmiast. Zanim coś zobaczy. - Chciałabym się jeszcze przespać trochę, więc jak byś mógł wyjść... - Nie. - O co ci chodzi? Wstał powoli ze swego miejsca i podszedł do niej. - Ty mi powiedz – szepnął złowrogo. Dziewczyna odniosła wrażenie, że On jest niebywale wściekły z jakiegoś powodu, ale ze wszystkich sił próbuje się hamować. A to nie wróżyło dobrze. - Skąd mam wiedzieć?! Zeskoczyła z łóżka i oddaliła się od Niego na bezpieczną, jej zdaniem, odległość. Niepokój wzrastał a myśli zaczęły szaleńczą gonitwę. „O co mu może chodzić? Dlaczego jest aż tak zły?!” I nagłe olśnienie. Jedna, jedyna myśl wybiła się pośród morza innych. Zaświeciła jaskrawym blaskiem rażąc pozostałe, które zbledły. „On wie...!” W tym samym momencie Shae uśmiechnął się posępnie. - Wiesz. Powoli pokręciła głową, niezbyt przekonująco. Ale to był błąd. - Wiesz! I nie rób ze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Synis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…