Wróć do katalogu

Zmierzch 13-tego

Witam! Jest to moje pierwsze opowiadanie ukazane publicznie mam nadzieję, że się Wam spodoba. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to moja odpowiedź na sagę " Zmierzch" i wiele innych podobnych tworów (gniotów). Opisy są celowo trochę pr

punk1011, opublikowano , 14 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zmierzch 13-tego

Było piękne piątkowe popołudnie. Jasne złociste słońce kusiło wszystkich , aby choć na chwilę oderwali się od swych codziennych zajęć i wyruszyli na mały spacer, bądź stanęli na podwórzu i rozkoszowali się, możliwe, że jednym z ostatnich tak pięknych dni tego lata. Właśnie tego dnia liczne pary zakochanych w sobie ludzi ( i nie tylko ) wyległy, aby usłuchać niemego wezwania słońca i wraz ze swą ukochaną drugą połówką, leniwie, obejmując się, całując, szepcząc sobie nawzajem czułe słówka, udać się do parku, bądź innego równie romantycznego miejsca. Wśród morza takich par, powoli, w milczeniu, posyłając sobie co rusz czułe spojrzenia chodnikiem szli nasi bohaterowie. Niemal nie wyróżniali się spośród tłumów podobnych, choć kiedyś można by rzec osobliwych par zakochanych, kierowali swe kroki w stronę domu oddalonego o niecały kilometr od ich obecnego miejsca. Mężczyzna był wysoki i dobrze zbudowany niczym starożytni greccy atleci, imponując olbrzymimi muskułami, które uwidaczniały jeszcze bardziej jego tężyznę. Ubrany jak co dzień w koszulkę z przykrótkimi rękawami ze zdjęciem nikomu nieznanej kapeli metalowej oraz czarne wypłowiałe jeansy. Również tak jak zwykle twarz osłaniała mu hokejowa maska niczym nieodstąpiony znak firmowy. Raz po raz, gdy kiwał głową w odpowiedzi na pytania swojej dziewczyny, prawą ręką dotykał wiszącej u pasa maczety, której stalowe ostrze błyskało w promieniach letniego słońca. Natomiast dziewczyna, jak moglibyśmy określić my żyjący w naszych czasach, wyglądała normalnie. Złociste blond włosy związane w koński ogon, opadały lekko na białą bluzkę na ramiączka z różowym psującym cały wygląd napisem Hannah Montana. Wąskie jeansy wyraźnie podkreślały jej nienaganną sylwetkę. Pomimo, że to ona w tym związku była decydującą stroną, często choć z lekkim niezadowoleniem pozwalała swemu chłopakowi na zaspokajanie swych dziwnych zachcianek. Oczywiście była w stanie zabronić ich chłopakowi , jednak obawiała się że pomimo jego wcześniejszej zgody na to, prędzej czy później znów zacznie robić to co robił niemal od urodzenia, kryjąc to wszystko w tajemnicy. A jak każdy dobry psycholog- od dziecka marzyła, aby nim zostać- wiedziała że podobne tajemnice mogłyby zniszczyć ich związek. Dlatego też postanowiła korzystając przy tym ze swojego ponad przeciętnego intelektu odwieść swojego chłopaka od jego nałogu, czyniąc to drobnymi kroczkami. Jak to powiadają nic na siłę. Tego właśnie dnia postanowiła rozpocząć terapię, uprzednio nastawiając swojego chłopaka w rozmowie na to co dlań przygotowała. - Jasonie pamiętasz jak ci mówiłam jakby to było cudownie razem zrobić coś ciekawego i innego niż zwykle? Dała Jasonowi chwile na przetrawienie tych słów, z zadowoleniem przyjmując jego potwierdzające skinienie głową. -A pamiętasz jak opowiadałam ci o Belli i Edwardzie? Ponownie skinął, tym razem żywo na wspomnienie tamtego wieczoru. Choć to nie tamte słowa teraz tak go ożywiły, a wspomnienie upojnych chwil, które spędzili tamtego wieczora w jego łóżku. Niestety kolejne słowa Laury wyrwały go z błogich wspomnień, które rozbudziły w nim kolejne fale dzikiego pożądania. Ognistym spojrzeniem obrzucił kształtny zarys jej pośladków, którymi mimowolnie rozkosznie kręciła wywołując u nie jednego już mężczyzny poważny zawrót głowy. - Jason, Jason? Czy ty mnie w ogóle słuchasz?- w głosie Laury dało się słyszeć lekki gniew i irytację, która szybko ustąpiła miejsca radości i lekkiemu podnieceniu, gdy uzmysłowiła sobie czemu przed chwilą tak żarliwie się przyglądał. - No, no, no kochanie – pogroziła mu palcem, nie przestając się przy tym uśmiechać. – Nie o tym chciałam z tobą rozmawiać. To zostawimy sobie na później – dodała kokieteryjnie, widząc zawód w oczach ukochanego, na co te rozbłysły nowym drapieżnym blaskiem. Laura westchnęła lekko sama powoli nie mogąc się doczekać powrotu do domu. Szybko jednak porzuciła nadchodzącej erotyczne myśli i z nowym zapałem zagłębiła się w swój niecny, ale zarazem pomysłowy plan. Tak przynajmniej jej się wówczas zdawało - A więc wracając do naszej rozmowy. Dobrze wiesz, że teraz trendy zrobiło się porzucanie dotychczasowych schematów postępowania i zmienienie swojej osobowości przez … uhm… osoby które tak jak ty miały ciekawą przeszłość.

- … a więc jesteś w stanie zrobić to dla mnie – zakończyła wreszcie swój monolog Laura. Odetchneła kilka razy głęboko oczekując protestu lecz Jason nawet nie drgnął. Spojrzała na niego pytająco, a gdy ten dalej nic nie zrobił spytała. - Czy ty mnie w ogóle słuchałeś?- jej głos zabrzmiał twardo i dało się w nim poczuć stalową nutę złości. Jason pośpiesznie nawet nie próbując rozważać słów Laury, aby znowu coś mu nie umknęło, skinął twierdząco i odetchnął z ulgą, gdy groźny wyraz opuścił twarz Laury zastąpiony szczerą radością. - Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, bałam się, że będę musiała cię długo namawiać. Kolejny uśmiech rozjaśnił jej piękną twarz, zaś sama dziewczyna złapała Jasona za ramię i pociągnęła dalej mając nadzieję znaleźć jak najszybciej osobę dla której jako pierwszej Jason spełni jakiś dobry uczynek. Szczęście i tym razem dopisało Laurze, gdyż kilkanaście metrów przed sobą ujrzała bardzo starą kobietę, której zbyt wiele wiosen przygięło plecy stanowczo zbyt nisko ziemi. Staruszka ściskała w jednej ręce starą, wysłużoną, drewnianą laskę, zaś w drugiej licho wyglądającą torbę na zakupy, która swoje najlepsze lata miała już dawno za sobą. Laura przystanęła w pewnej odległości od staruszki, baczna na to , że nie wszystkie z wiekiem tracą słuch. Sama nie chciała, aby ktokolwiek dosłyszał słowa, które wypowiadała do Jasona, dlatego dla pewności jeszcze ściszyła głos niemal do szeptu. - No teraz masz okazję kochanie. Jason spojrzał w kierunku starszej kobiety, która powoli zmierzała do przejścia na pasach, a gdy tam dotarła, poczeła uważnie rozglądać się w obie strony. Choć staruszkę od pary dzieliło blisko pięćdziesiąt metrów, obojgu zdawało się, że słyszą suche trzaski, starych kości, gdy kobieta kręciła głową raz w jedną raz w drugą stronę. - No co tak stoisz. Rusz się i pomóż tamtej kobiecie przejść na drugą stronę- warknęła zniecierpliwiona Laura, groźnie dziobiąc Jasona w pierś. Oczy tamtego niemal natychmiast się rozjaśniły i pojawiły się w nich psotne, radosne iskierki. Jason dobył z pochwy swoją ukochaną maczetę i pogłaskał ją pieszczotliwie jak zwierzątko. Nie dając się dłużej prosić ruszył raźnym krokiem w kierunku staruszki, wymachując przy tym maczetą. Laura szybko pojęła jaki błąd popełniła i nim jej ukochany przebył połowę drogi, zaczęła krzyczeć na całe gardło - Jason, nie!

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych