Znak
Napiszę krótko i banalnie - z życia wzięte.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mam ogromną ochotę przelać całą moją złość, całą moją bezsilność na kartkę papieru. Może to mnie uspokoi? Sprawi, że znów będę pełna optymizmu?
Nie twierdzę, że zawsze patrzyłam na świat przez różowe okulary. Odkąd pamiętam, byłam straszliwą pesymistką, miałam mnóstwo kompleksów. I oczywiście mam je nadal, ale walczę z nimi bądź staram się je akceptować.
Nie twierdzę też, że jestem aniołem. Już od jakiegoś czasu siedzę w domu, przez co przybyło mi tu i ówdzie, tego i owego, ale tym akurat najmniej się w tej chwili przejmuję. Mam bowiem o wiele gorsze zmartwienie, niż moje pięć kilo wagi więcej i to właśnie ono powoduję, że jestem wściekła.
Bezsilna.
Zrozpaczona.
I pomyśleć, że zaczęło się od jednego głupiego palca, który mi spuchł, a skończyło na całych dłoniach, stopach, kolanach, łokciach, ramionach...
Stawy. To wiem na pewno.
Mam chore stawy.
Zastanawiacie się, co w tym takiego niezwykłego? Ja sama nigdy tego nie rozumiałam i nie interesowało mnie to. Stawy? Na to chorują babcie i dziadki, a nie taka młoda osoba jak ja!
Tak strasznie za tym tęsknię!
Aby móc bez problemów jeździć na rowerze.
Aby tańczyć.
Aby chodzić, nie kulejąc.
Aby móc chwycić kubek z herbatą całą ręką.
Aby dać radę ubrać się bez niczyjej pomocy.
Aby móc siadać i wstawać, nie wydając przy tym żadnego jęku.
Aby nic nie bolało, choćby przy najmniejszym ruchu.
Tak strasznie za tym wszystkim tęsknię. Właśnie za takimi drobnymi rzeczami, o których wcześniej nawet nie myślałam.
Ludzie marzą o szybkich samochodach. O pracy. O bogactwie. O przyjaciołach. O miłości. A co ze zdrowiem?
Dlaczego jest tak, że doceniamy je dopiero wtedy, gdy je utracimy?
Kochanowski miał świętą rację!
Nawet teraz, przy pisaniu tego, ledwo opanowuję łzy bólu, które napływają mi do oczu. Bólu fizycznego i psychicznego.
Nie chcę płakać. Łzy to oznaka słabości, a ja chcę być silna. Musze być silna, aby przetrwać to, co mnie jeszcze czeka.
Ale ile można wytrzymać...?
Mówi się także, że łzy oczyszczają.
U mnie to nie działa. Czuję, że mogłabym płakać bez końca. Ilekroć moją rękę przeszyje spazm bólu. Ilekroć nie jestem w stanie wstać z fotela. Z czegokolwiek.
A chodzić przecież też nie mogę bez końca!
Nie wspominając już, że i z tym mam ogromne problemy. Bo co to za chodzenie, gdy trzeba wciąż się podpierać rękami o każdy mebel? Spoko, mogłabym tak chodzić. Bez problemu.
Ale nie wtedy, gdy bolą mnie także ręce.
A wspomniałam już, ze boli mnie wszystko, prawda?
*
Od pewnego czasu w mojej głowie błąka się jeszcze jedno marzenie.
Żeby ktoś mocno mnie przytulił. A gdy będę płakała wtulona w jego pierś, aby głaskał mnie po plecach i powtarzał w kółko, że wszystko będzie dobrze. Że sobie poradzę.
Chyba nie proszę o zbyt wiele?
Oczywiście mam mamę, która mnie ogromnie wspiera (Boże, co ja bym bez niej zrobiła!!!). Ona jedna zdaje się mnie rozumieć, albo się przynajmniej stara. Pomaga mi. I to ogromnie. Myje mi głowę, pomaga w ubieraniu, rozbieraniu... Jest przy mnie. Wiem, że się o mnie strasznie martwi, szczególnie, gdy ryczę na całe gardło, że mnie wszystko boli. Ale jakoś nie bardzo wyobrażam sobie, abym się jej miała wypłakiwać na ramieniu.
Tak samo jak nie wyobrażam sobie zwierzenia się ze swoich problemów swojej najlepszej przyjaciółce. Mam wrażenie...że to wszystko by ją przerosło. Sylwia nawet nie jest w stanie pojąć tego, jak się w tej chwili czuję (zresztą nie ma o tym pojęcia nikt, kto tego nie doświadczył na własnej skórze). Pod tym względem jest równie bezsilna jak ja. Przy niej zawsze jestem radosna i żartuję z własnych dolegliwości, bo wiem, że ona ich nie rozumie.
Przestałam więc już nawet o nich wspominać.
Jakaś część mnie wzbrania się przed okazywaniem innym mojej słabości. W głębi duszy pragnę, aby wszyscy widzieli we mnie radosną osobę, która nigdy się nie poddaje. Osobę, która pomimo bólu potrafi się śmiać i żartować.
Zakładam więc maskę i jestem nią.
*
Znów musiałam spędzić sporo czasu przy komputerze, aby dokończyć wypracowanie, ale na dzisiaj już koniec. Wyłączam komputer i wstaje powoli z fotela. Grymas na twarzy jest niemalże odruchowy. Opuchnięta ręka nie daje mi spokoju. Mam ochotę wyć z bólu, ale zaciskam zęby i milczę.
Do oczu znów napływają mi łzy. Z trudem nad nimi panuję. Wczoraj już zrobiłam jedno przedstawienie, nie chcę, aby rodzinka oglądałam kolejne.
Kuśtykam powoli do wyjścia i wychodzę na zewnątrz. Kierując się za dom, po kilkunastu minutach dochodzę w końcu do maleńkiego jeziorka. Łzy całkowicie przesłaniają mi widok, ale idę…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pestka11k
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…