Znaki Czasu
Z wawelskiej wieży larum uderza, Zygmunta Dzwon. Na wieczną wartę woła rycerza, spiżowy ton. Znowu w Katyniu śmierć wzięła żniwo, przelana krew, za prawą Polskę, za sprawiedliwą, za ludzki grzech. Snem nieprzespanym zasnęło wielu, strącony ptak, śpi
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wiosną dwa tysiące piątego umierał na oczach rozbawionego świata ciężko schorowany Ojciec Święty, Jan Paweł Drugi, pierwszy papież pochodzący z Polski. – Memento mori – jakby mówił na pożegnanie. – Pamiętaj o śmierci, bo szybko przemija życie i nie należy się zbytnio przywiązywać do rzeczy przyziemnych. Umierał w pełnym cierpienia, pokornym milczeniu, szepcząc że wszystko go boli, a rozbawieni ludzie nie chcieli na to patrzeć, bo rozbawieni ludzie chcieli Juwenaliów. – Panem et circenses! – krzyczeli. – Chleba i igrzysk! I kręcił się skołowany świat na karuzeli hedonizmu, i coraz mocniej dawano czadu, i ludziom zaczęło się robić niedobrze. – Dosyć! – krzyczeli. – Na rany Chrystusa już dosyć! Zatrzymajcie ten diabelski młyn! Zatrzymajcie to szatańskie koło śmierci! Nie dawajcie się okradać! Nie dawajcie im pieniędzy! Niech ktoś wyciągnie z gniazdka wtyczkę! – prosili, ale orkiestra grała coraz głośniej. Wzmacniacze rzęziły w oszalałym amoku, a wodzirej w czerwonych okularach krzyczał zachrypniętym głosem, że zabawa potrwa do końca świata, a nawet o jeden dzień dłużej. – Dopóki się diabelski młyn nie rozleci! – obiecywał. – Dopóki Titanic nie zatonie! Róbta co chceta, hulaj dusza, piekła nie ma! I odrywały się góry lodowe, i wybuchały wulkany, i coraz mocniej trzęsła się ziemia, fale tsunami zatapiały kolejne Atlantydy i szykowały się do najazdu na Europę dzikie hordy. Ogon smoka coraz mocniej bił o ziemię i przymierzał się do strącenia z nieba trzeciej części gwiazd. Wiatr przewracał karty Fatimskiej Przepowiedni.
Ojciec Święty, Jan Paweł Drugi, odszedł do Domu Ojca drugiego kwietnia dwa tysiące piątego roku o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści siedem. Odszedł w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia, które sam ustanowił w dwutysięcznym roku, wyznaczając termin jego termin na pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Podczas Jego ponad dwudziestosześcioletniego pontyfikatu rozpadło się w Rosji komunistyczne imperium zła i oddaliło się wiszące nad światem widmo nuklearnej zagłady. Rozdarła się rozdzielająca narody Europy żelazna kurtyna zimnej wojny i runęły mury odgradzające czerwone getta od wolnego świata. Wiatr przewracał karty historii.
Ubrał się owej kwietniowej nocy, kiedy umarł Ojciec Święty i poszedł się pomodlić do kościoła. Ukląkł na kościelnymi dziedzińcu pod drewnianym krzyżem i modlił się po cichu w półmrocznych ciemnościach. Oobok klęczało kilka osób. U stóp krzyża paliły się znicze. Dwa, może trzy, cztery, jak to w sennym galicyjskim miasteczku, gdzie z kościelnej wieży słychać wieczorami fanfary i gdzie matki ciągle jeszcze nawołują dzieci do wieczornego pacierza. Wiatr wyciskał łzy wzruszenia i osuszał na policzkach. Jak to Wiatr. Wieje, kiedy chce i dokąd chce. Pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu Chrystusa powiał po Wieczerniku, a teraz rozkołysał na Wawelu Dzwon Zygmunta. Około dwudziestej drugiej ożyło na wawelskiej wieży serce królewskiego dzwonu i rozniosło się po kraju nad Wisłą żałobne larum. Do mnie dzieci Ojca!
Ludzie zbierali się na Krakowskim Rynku już wcześniej, wieczorem
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Voyager
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…