Znienawidzona
Czasem mozna wszystko zaprzepaścic, nie starając sie zawalczyć o to, na czym nam najbardziej zalezy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Była ciemna, ciepła noc. Księżyc wkradał się do mojego pokoju, opatulając wszystko delikatnym światłem. Nie mogłam zasnąć. Tysiąc myśli kłębiło mi się po głowie. Tyle rzeczy było do zrobienia, masa spraw do załatwienia w firmie. A w dodatku Marcelka nie dawała nam chwili wytchnienia. Od kiedy się urodziła minęło już sześć miesięcy, a ja w dalszym ciągu nie mogłam się przyzwyczaić do tej wielkiej zmiany jaka zaszła, od kiedy się pojawiła na świecie. W nocy zmienialiśmy się z Aleksem na zmianę. Dyżury przy Marcelce trwały mniej więcej po trzy godziny. Nigdy nie spodziewałam się, że dziecko wiąże się z tak wielka pracą. To przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Chociaż kocham je najbardziej na świecie, to miałam czasem ochotę wyjść z domu i już nigdy więcej nie wrócić. Zatrudniliśmy nianię do dziecka. Mimo całej pomocy pani Lucynki, która przychodziła codziennie rano, byłam zmęczona i zdesperowana. Zaczęłam się oddalać od Aleksa. Mimo całego szczęścia, które nas spotkało, zaczynałam pogrążać się w jakieś pustce. Mój mąż zawsze był człowiekiem racjonalnie myślącym i wtedy, kiedy ja bujałam w obłokach, tylko on potrafił sprowadzić mnie na ziemię. Ale był też bardzo troskliwym i wyrozumiałym mężczyzną, dlatego kiedy wszczynałam kolejne kłótnie, on starał się spokojnie je przeczekać i dawał mi czas na uspokojenie. Ale tym razem było inaczej. Wszystko działało mi na nerwy- jego dotyk, spojrzenie, to , w jaki sposób jadł. Cichych dni było coraz więcej, co sprawiało, że zaczęliśmy siebie unikać. Pewnego razu nawet zaproponował mi wizytę u jakiegoś specjalisty, lecz nie chciałam tego wziąć pod uwagę. Uważałam to za atak na moją osobę i stawałam się coraz bardziej okrutna w naszych relacjach. Po pewnym czasie zaczęłam zauważać, że Aleks zmienił się. Stał się bardziej radosny, spokojny. Przynosił mi kwiaty, zmywał naczynia, robił nawet pranie. Bardzo się starał, żeby mi pomóc. Ale nie potrafiłam tego docenić. Tej nocy Marcelka była wyjątkowo spokojna. Podniosłam się z łóżka i włożyłam szlafrok. Aleks spał z małą w pokoju, więc wyciągnęłam z szafki papierosy i wyszłam na taras zapalić. Noc była naprawdę piękna. I nasz dom był piękny. Sami na niego zapracowaliśmy. Tyrając od rana do nocy, w ciągu ostatnich kilku lat, dorobiliśmy się tego, czego inni nie mogli osiągnąć przez całe życie. Świetnie prosperująca firma, dom, dwa nowe auta. Zasiana w donicy maciejka pięknie wyrosła i otaczała swoją wonią całe podwórze. Delektowałam się tą ciszą, tym bezkresnym spokojem, które było wszechogarniające. Nie musiałam nic robić, za niczym gonić. Tylko ja sama z sobą. Zaczęłam rozmyślać o naszym małżeństwie, tym, kiedy się pierwszy raz spotkaliśmy. Pierwszy dotyk dłoni, pierwszy pocałunek, pierwsza noc spędzona razem. Byliśmy tacy szczęśliwi, wiec dlaczego teraz nie czuje tego, co kiedyś? Łza spłynęła mi po policzku. Postanowiłam porozmawiać o tym jutro z Aleksem. Może wybierzemy się w końcu na jakąś kolację? Założę ładna bieliznę, która schowałam gdzieś głęboko w szafie i będziemy się kochać… Jak dawniej… Siedziałam tak i rozmyślałam, gdy nagle coś zaszemrało między krzewami i potrąciło stół stojący naprzeciwko pod brzozą. Kubek z niedopitą kawą upadł na trawę. Puls podskoczył mi w mgnieniu oka. Już miałam wołać Aleksa, ale nagle zauważyłam uciekającego kota sąsiadów. Stanął na chwilę-jakby chciał sprawdzić co się stało- i ruszył powolnym krokiem w moją stronę. Zatrzymał się przede mną i popatrzył na mnie spode łebka. -Kici kici, chodź tutaj- wyszeptałam. –Pewnie chciałbyś się czegoś napić koleżko, co? Weszłam do kuchni po miskę. Nalałam do niej trochę mleka i wróciłam na taras. -Gdzie jesteś kociaku? Chodź, przyniosłam ci jedzenie- ale ani śladu po nim. -No trudno. Mleko zaczeka do jutra. Rozsiadłam się w fotelu i przymknęłam na chwilę oczy.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KASIA27
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…