Zostera egzystencji według licealisty
Dzień z życia licealisty tylko z pozoru przypominający ten z filmu "Dzień świra". Uwaga:występują przekleństwa. P.S.Nie ądzcie za surowi. Napisałem to pod wływem chwili.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jak co dzień rano i jak co tydzień w środę nowy, zasrany dzień rozpoczynam irytującym do granic możliwości dźwiękiem budzika przypominający karabin AK 47 strzelający w stalową płytę umieszczoną dwa centymetry obok mojego ucha. Bzzrrrrrrrriiiiing. Przerwa na przeładowanie magazynku. Bzzrrrrrrrriiiiing. Przerwa. Bzzrrrrrrrriiiiing… i tak do usranej śmierci. Tortury każdego poranka kończą się dopiero, gdy mój system nerwowy będzie na tyle podrażniony, iż ręka mimowolnie wyciągnie się, by wyłączyć to imadło współczesnego świata. Dłoń wydaje się ciężka jak gitara elektryczna. Wcisnąłem. Cisza. Kurewski wynalazek. Zamykam oczy tylko po to, by muc zapomnieć o dzisiejszym dniu. Na próżno. Nagły, nieznośny bezdech i pieczenie w trzewiach przypomina mi o trzech zagrożeniach, dwóch tygodniach nauki i zerowej wiedzy. Wstaje mając przed oczyma zmarnowany rok, który czeka mnie w razie oceny niedostatecznej. Zanim się ubiorę włączam komputer. Sprawdzam maila i gg. Nic. Uruchamiam BitComet’a i rozpoczynam codzienną machinę czynności. Umyć, ubrać, wysikać, wysrać, zjeść, spako-wać, wyruszyć. Kurwa. Lubię chodzić do szkoły, ale tylko wtedy, gdy idę tam bez żadnego stresu. Lecz niestety, moment ten ostatni raz zdarzył się w zerówce. Już od pierwszej klasy mordują nas od środka niszcząc powoli nasz układ nerwowy. Po jaki chuj zadawać dziecku w drugiej klasie pięć stron z każdego przedmiotu i to w dodatku na następny dzień? Teraz, gdy jestem w liceum sram na prace domowe dłuższe niż jedna linijka, ale dziecko w pierwszej klasie jest na tyle niewinne i strachliwie, że jak tylko zapomni tej jebanej pracy domowej, lub nie będzie jej umiało zrobić to walnie na zawał. Trzeba mieć hektolitry skurwysyństwa we krwi, żeby robić coś takiego dziecku. Co ci nauczyciele chcą osiągnąć? Przecież jak się dziecka nie nauczy jak to, czy tamto wykonać, to w domu na pewno tego nie zrobi. A potem mają zajebiste, kurwa, pretensje, że dziecko się nie uczy. Kurwa jego w dupę pierdolona mać! Idę na przystanek. Jak zwykle, albo muszę czekać, albo się spóźniam. Choćbym nie wiem jak bardzo na czas przyszedł. Nie wiem od czego to zależy. Może kierowca specjalnie wyjeżdża, albo za wcześnie, albo za późno, by po prostu nas wkurwić. W autobusie, jak zwykle zresztą, totalnie nie mam gdzie usiąść, bo te jebane babcie bazaro-we zajmują tyle miejsca, żeby skutecznie zablokować możliwość siedzenia. Ja rozumiem ustępowanie starszym, ale po jaki chuj one kładą te swoje zakupy na miejscu sąsiednim. Po chuj?! Żeby ziemniaczkom było wygodnie? Przecież ludzie tutaj się katują a ona sadza
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tesserakt
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…