Zupa z Żółwia cz.1
Żółw
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
1.Kobiecy punkt widzenia. -Nie depcz mi dupy, kiedy wychodzisz do sracza! -Co tak się rozdziawiłaś? -Właśnie miałam sen, na który twoje ciało zareagowało jak pies na listonosza, do tego mnie zaatakowało! -Nie widziałam twojej pupy, co mam zrobić? -Już zasrałaś mi najlepszy moment, na co czekasz, idź rob kupkę! Tak też zrobiłam, nie mogłam instynktownie jej współczuć, bo nie wiedziałam co z tymi snami jest u mnie nie tak. Ostatnio wogóle mnie nie napastowały. A chciałabym czuć ich obleśne macki na sobie. Moment spędzony w kibelku w tamtej chwili mógł być przyjemnym doświadczeniem, gdyby nie moja kupka, która postanowiła zbuntować się przeciwko mnie samej, jej właścicielce! Na pewno to sprawka tego zasrańca, żółwia. -No wyłaś, głupi gadzie, brudny żółwiu, ile mam czekać, co nie masz poczucia humoru? Ty przeklęty turtlesie, niech cię szlag. Ostrzegam! Liczę do pięciu i masz być na powierzchni- bo jak nie... W późniejszej części tej samej doby, wybijałam już rytmicznie rytm swoimi palcami, nie pamiętając o bolesnych chwilach- kupa wylazła dopiero po 40 bitych minutach! Za wcześnie ogarnęła mnie jednak zewsząd euforia, bo raz, że weszła już moja zła połowa, a po drugie, ona przypominała mi czego jestem warta, a więc niewiele, przynajmniej w moim osobistym mniemaniu. I jej także. -Jak było u pana sedesika, długo jęczałaś? I tak wszystko słyszałam, tylko nie zaprzeczaj, bo będę krzyczała w stronę innych. O zobacz, jacyś mili panowie wychodzą na podwórze z fajami w gębach! -Już dobrze. Mogę powiedzieć, że miałam kłopot, ale już po nim. Niewdzięczna dziewucho! Tylko nie zdradź tego nikomu, bo bym zalała się różem, od stóp do głów, jakbym miała ich dwie! -Jasne, że byś przypominała pacynkę, której można domalować rumieńce raz dwa! Na niej zawsze można polegać, tak ja ją kocham, że wystarczy mi kałuża by w niej zanurzyć jej śmieszną główkę. -Gdzie nasza zakonnica? -O kim mowa, przecież wiesz na co ją stać! -Chciałam wtrącić trochę koloru do naszej rozmowy. Może będzie z niej dziewczyna, na której trzeba się poznawać nieco dłużej. -Nie sądzę, zresztą, Aga, tu masz telefon. Zawsze możesz wykonać ten niepotrzebny ruch ręką i drygnąć do niej. -Daj spokój, wołała bym poszargać sobie nowo ułożoną fryzurę, widzisz jak pięknie kontrastuje z tobą? Trochę złośliwości nie zaszkodzi tej tyczce. Duch mi to podpowiadał, tak dobrego ducha nie miał nikt inny. Mój był pielęgnowany od samego początku. Daję mi trochę pofiglować od czasu do czasu. Rodzice go wynaleźli z siostrą zakonna już dawno temu. Ruch wskazówek objawił prawdę na jaką nikt nie był przygotowany, także dobrze mi znani koledzy, przyjaciele, psapsiółki i wszyscy ci, którzy nie lubią parać się czymkolwiek. Musiałam zrobić kroki do miejsca, które ożywając w mych koszmarnych marzeniach, mówiło tak: „Jak jeszcze raz wejdziesz do środka- Dam w ci w dupę!” To te gówno o jakim nie mogłam wspomnieć nikomu. Poza tym byłam wolna od wszystkiego zła na tym świecie. No, znowu wyłączając te przewlekłe sraczki, inni zwą je biegunkami, ale w tym nic nie ma. Nic tam nie ma, muszę trzymać tą myśl w głowie niczym bielizna rzepa. Kolejna szpilka gładko włazi i już na powierzchni. Zamarzniętym obszarze, dla, którego coś zielonego, to coś przeklętego. Nie tracąc czasu odwiedzam, obwąchuje co bliżej stojących, wszyscy jak świeże ryby- tym razem. -Będzie piękna podróż-taka płonna nadzieja. Nie wystarczy jednak tylko tego wymówić na głos, bo… za rogiem w mym umyśle już chęć pochwycenia jakiegoś gnoja, który miał czelność przylepić gumę do oparcia, na jaką musiałam oczywiście trafić. To tak do mnie niepodobne, ale tym razem powtórzyłam wyczyn z gumą. Przylepiłam ją na oparcie za moimi miejscami, było wolne, więc wyszłam z tego bezkarnie. Zawszone gumy zawsze lepiły się do wszystkiego co przypominało mnie, więc teraz ktoś mógł pocierpieć choć raz za mnie. Urządziłam sobie polowanie. -Stacja Wrzosowa. Tak, słyszałam to prawie codziennie, dobrze, że ludzkość „wpadła” na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Profesor50
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…