Zwiastun Mroku - cz. druga: Rodzeństwo
Pierwsze spotkanie głównych bohaterów.Wampir,Wilkołak,Duch.Nierozerwalna więź i mnóstwo tajemnic oraz zagrożeń...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Co o tym sądzisz, Fargo? - Rufus stał oparty o sosnę. Spojrzał na wilczycę. Odwzajemniła jego spojrzenie. - Tak, wiem... to wciąż Duch. Pokręcił głową jakby z dezaprobatą i uśmiechnął się nieznacznie, ukazując długi kieł. - To co...?! - żachnął się -...ale jakoś musimy się dowiedzieć jak zdjąć to dziadostwo! Wilczyca przysiadła dając do zrozumienia że nie jest zachwycona pomysłem brata. Rufus popatrzył na siostrę i z bezradnością na twarzy wzruszył ramionami. - Sama popatrz, zupełnie sobie nie radzi… - skinieniem głowy wskazał ukrytą za drzewami odległą polanę gdzie okrążony przez grupę ludzi stał Duch. - Chodź! – Rzucił przez ramię do siostry, już biegnąc w stronę grupy ludzi. Wiatr rozwiewał jego sięgające łokci płowe włosy, nadając mu w tym nocnym, leśnym krajobrazie przerażający wygląd, niczym rozwścieczona bestia. Jego oczy jednak pozostały niewzruszone. Skupiony na najbliższym przeciwniku, którego wybrał na swój cel a który właśnie przymierzał się do następnego ciosu w najczarniejszą plamę tej nocy, runął na niego ze zwierzęcą dzikością, podrywając za szyję w powietrze i zatrzymując się z nim na najbliższym drzewie. Chwilę trzymał go tak w powietrzu, sprawdzając czy winien poświęcić mu więcej uwagi lecz jak właśnie zauważył, nie było już po co. Odwrócił się i zobaczył czerń przelewającą się powoli w luźniejsze miejsce, gdzie przybrała na masie i przygotowała się do obrony. Z cichym chichotem skierował wzrok na przegrupowujących się przeciwników, którzy widocznie pogubili się w sytuacji. Nim jednak którykolwiek doszedł do tego co powinien zrobić, Rufus już trzymał zęby na szyi kolejnego. Zostało czterech, teraz juz nacierających na nowego wroga z dwu stron. Pierwszego z lewej, pochłonęła ciemność nim zdążył wydać choćby najkrótszy dźwięk, więc Rufus z gardłowym warknięciem ruszył unikiem w stronę pojedynczego napastnika zmylając go tym na tyle by z łatwością uniknąć wysuniętej do przodu klingi ciężkiego scimitara i uderzył kantem dłoni w kark. Po cichym chrupnięciu, trafiony osunął się bezwładnie na ziemię. Chciał podziękować Duchowi za pomoc skinieniem lecz tam gdzie spojrzał nie było już nic... W tym momencie dopadli do niego szerzej rozstawieni dwaj pozostali. W koszulkach kolczych dalekich od ideału i z zakazanymi facjatami… Mógł to widzieć dzięki wyostrzonym zmysłom, za co nie raz już dziękował opatrzności, którą częściej za to przeklinał. Rozproszył się na chwilę, wystarczyło to by ostrze źle zadanym ciosem z góry o mały włos nie pozbawiło go ramienia. Otworzył szerzej oczy dostrzegając białą kamienną twarz, na chwilę przed tym jak Czerń pochłonęła całe ciało nieszczęśnika. - Skąd Ty się tu...odmieńcze…?! - Warknął ostatni z żywych i zaczął się cofać. - Jak śmiałeś przeszkadzać...pożałujesz! - Dodał pewnym głosem i odwrócił się do ucieczki. Chwilę później, Rufus usłyszał głośny, urwany jęk. - To zapewne Fargo - z uśmiechem zwrócił się w stronę gdzie przed chwilą esencja nocy pochłonęła jednego z napastników. - Ej, nie no… Przeczesał palcami włosy. - Nie żebym oczekiwał jakiejś wdzięczności ale... - rozejrzał się dookoła lecz nie spostrzegł nic nadzwyczajnego. Kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie uciekł jeden z oprychów, usłyszał tylko ciche stąpanie po leśnej ściółce. Zmrużył oczy i zawołał w myślach siostrę. Rufus usiadł na pobliskim korzeniu opierając łokcie na kolanach. Za chwilę pojawiła się Fargo, z zakrwawionym pyskiem. - Śmierdząca krew, tak... Kiwnął głową przytakując nadchodzącej wilczycy. - Nie wiem, rozpłynął się tak jak zwykł pewnie to robić. Wątpię by w ogóle potrzebował... Z rezygnacją znów kiwnął głową, pozwalając kosmykom włosów zakryć twarz. -...Miałaś rację. Przyznał, teatralnie przewracając oczami. - I co z tego? Mam Ci rzucić kość..? - reakcja wilczycy była oczywista... - No już, już..- uśmiechnął się do niej. - Przecież wiesz...- Puściła jego rękaw. Wtem pomiędzy drzewami zmaterializowała się czerń, formując się w postać przypominającą człowieka, lecz o wiele wyższego od pospolitych mieszkańców okolicy. Szczegóły jak zakrywająca całe ciało kloaka z kapturem stała się realna, rzeczywista. Na końcu pojawiła się twarz, skryta głęboko w kapturze. Wyglądała bardziej jak maska, jednego z harlequinów, lub aktorów z trupy podróżującej po tych ziemiach. Przedstawiała kamienną twarz, bez wyrazu, żadnych oznak życia. Cała w barwie pierwszego śniegu prócz czarnych ust i policzka z wymalowaną łzą pod lewym okiem. - Nazywam się Nazaa...
* * * Nazaa szedł przodem. Prowadził przez gęsty las, z daleka od głównych traktów. Wampir, Duch i wilk poruszali się w gęstwinie bezszelestnie, jak prawdziwi nocni łowcy. Rufus spojrzał w górę, przez korony wysokich drzew widać było ciemne, bezchmurne niebo. - Co jeszcze o nas wiesz? – Zapytał przypatrując się gwiazdom. O mały włos nie wpadł na opadającą gałąź.. Uchylił się jednak w por. Gdy już się wyprostował, ułożył na powrót swe długie włosy tak by nie zachodziły mu na oczy. Spojrzał na idącego przed nim Ducha. Ten przystanął na chwilę i powoli obrócił zakrytą kapturem głowę by spojrzeć na wampira. - Wiele… - Odparł cicho i ruszył dalej. - Wiesz że Cię obserwowaliśmy…- nie odpuszczał Rufus. -…Bo jak twierdzisz to Ty szukałeś nas. Twierdzisz że incydent do którego doszło niedawno był zaplanowany przez Avarena… zapewne wiesz też czemu. – Rufus zatrzymał się na moment i spojrzał na Fargo idącą kilka metrów przed nim. ~ Nie patrz tak
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lordique
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…