Zwierzątko
Taka sobie metafora z lekką dawką erotyki. I tyle. Kto zrozumie, ten zrozumie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dostała kiedyś zwierzątko. Całkiem zwyczajnie. Po prostu, on kiedyś przyszedł i śmiejąc się (w jego śmiechu było całe słońce i cały deszcz) wziął Ją za rękę. Kiedy puścił – trzymała już zwierzątko, maleńkie, bardzo miłe w dotyku, niesłychanie kruche i delikatne. Zwierzątku było najwyraźniej niezwykle dobrze w ciepłym zaciszu Jej miękkiej dłoni. Bezpiecznie i spokojnie. Po pewnym czasie pozwoliło sobie jednak na nieco nieśmiałe wędrówki po Jej ciele. Wspinało się po ramieniu aż na policzek, czepiając się ostrożnie Jej skóry maleńkimi łapkami z delikatnymi pazurkami. Bardzo uważało, by broń Boże Jej nie urazić, nie stanąć za mocno, nie przeszkodzić, nie zranić. Z policzka przechodziło w kącik ust, wygodny i miły. Wsuwało się do ust, gdzie ostrożnie wędrowało po zębach, badając z lekkim uśmiechem na pyszczku ich kształt i ostrość. Gdy kończyło oględziny twarzy, chowało się między włosami, wędrując między kosmykami, delikatnie je przesuwając. Po włosach zsuwało się z powrotem na szyję, gdzie zasypiało, wtulone w niewielki dołeczek tuż nad obojczykiem. Zdarzało się Jej zapomnieć o obecności zwierzątka. Zresztą, ono wcale się nie narzucało, doskonale wyczuwając, kiedy o sobie przypomnieć. Tak, by zapomniała o wszystkim, o dobru i złu, o niebie i piekle. Istniał tylko moment – carpe diem – Ona, zwierzątko, słońce i deszcz. Oswajali się ze sobą. Pomalutku. Uczyła się, by gwałtownie nie odgarniać włosów i nie potrząsać głową, by pod żadnym pozorem nie strącić zwierzątka, nie zrzucić go z siebie, nie dać mu zniknąć. Ale ono wcale nie chciało znikać. Wręcz przeciwnie, ośmielało się coraz bardziej. Odkryło ciepłą okrągłość jej piersi, po których upodobało sobie wędrówki – początkowo nieśmiałe i niezdarne, które szybko kończyło, spłoszone tym nowym obszarem i uciekało w dobrze sobie znane zacisze szyi. Dopiero po jakimś czasie pozwoliło sobie na dłuższy pobyt tam, a nawet na zaśnięcie, skulone w kłębek. Ona – była początkowo nieco przestraszona, ale bardzo szybko pojęła, że wcale nie chce, by zwierzątko przestało. Wkrótce potem zwierzątko odczuło zmianę, ale była to dobra…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Miria
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…