Wróć do katalogu

"Żyć czy nie...??"

Oto właśnie do czego może doprowadzić zaniedbywanie swoich dzieci i do czego one są zdolne...??

_KoNiCzYnKa_, opublikowano , 8 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Leżała w szpitalu ledwo żywa. Lekarze dawali jej znikome szansę na przeżycie. Spowodowała to zaledwie maleńka ilość o którą Monika przedawkowała... Siedzieli teraz przy niej jej „rodzice”, których dziewczyna z całego serca nienawidziła. Ta nienawiść spowodowała te wszystkie chore akcje którymi próbowała zwrócić na siebie uwagę... A wszystko się zaczęło chrzanić gdy poznała Asię...

Już dziesiąty dzień siedziała sama w domu. Pozostawiona sama sobie czekała na powrót matki z ojczymem, którzy właśnie mieli wrócić z miesiąca miodowego. Nie była zadowolona z tego. Wprost nienawidziła nowego męża matki. Jednak robiła dobrą minę do złej gry. Chciała sobie odpuścić, zacząć myśleć o maturze. Obiecała sobie, że się w tym roku poprawi oceny i bardzo dobrze zda maturę. Z zamyśleń wyrwał ją dzwonek do drzwi. W nich zobaczyła uśmiechniętą matkę z swym mężusiem. Przywitała ich z nieszczerym uśmiechem. W końcu zamknęła się w swoim pokoju i zaczęła płakać. Doszło do niej, że bardzo odczuwa brak bliskości rodziców. Odkąd jej mama poznała Mariusza straciła kompletnie z nią kontakt.

Zaczął się pierwszy dzień szkoły. Monika czuła, że wkracza już w dorosłość. Zda tylko maturę i wyprowadzi się z domu i zacznie studiować. Doszła do ich klasy nowa dziewczyna Asia. Wydawała się bardzo miła. Monika od razu zaczęła z nią gadać. Po rozpoczęciu roku szkolnego poszły się przejść na miasto. Chodziły długo a i tak nie chciały wracać do domu, ponieważ bardzo mile im się gadało. Poczuły, że mogą zostać najlepszymi koleżankami a nawet przyjaciółkami. - Monika choć na piwo i od razu też zapalimy. – powiedziała w końcu Asia. - Nie dzięki. Ja nie pije ani nie pale. – odpowiedziała trochę oburzona tym pomysłem. - Weź przestań Monika! Jesteśmy prawie dorosłe! – widząc niepewną minę Moniki dodała – Czy ty w ogóle nigdy nie paliłaś ani nie piłaś?? - Pić to zdarzyło mi się tylko na imieninach mojego taty. A palić to raczej nie... – czuła że nabiera rumieńców lecz nie chciała jej okłamywać. - No chodź. Musi być w końcu ten pierwszy raz! – powiedziała z uśmiechem i pociągnęła ją za rękaw. Kupiły sobie po dwa piwa na każdą oraz pół litra. Usiadły w dyskretnym miejscu pod drzewem nad rzeką. Piły, paliły i gadały o wszystkim. Już po jednym piwie Monice zaczęło się kręcić w głowie lecz dzielnie wytrzymywała i nic nie mówiła. Gdy się już trochę ściemniło dziewczyna się zerwała i chciała biec jednak nie mogła. Zaczęła iść powoli do domu.

Monika dotarła do domu o północy. Matka zdenerwowana gdy ją zobaczyła od razu się na nią rzuciła i objęła ją. - Dziewczyno coś ty robiła! Gdzieś ty była?! - Byłam na mieście z Asią, nową dziewczyną w naszej klasie i sobie chodziłyśmy. – powiedziała spokojnie lecz z wyrzutami sumienia, że nie powiedziała całej prawdy. - Nie kłam! Mariusz Cię widział jak piłaś i paliłaś. A wracając się zataczałaś! I miał racje bo śmierdzisz jak popielniczka i cuchniesz alkoholem! Czyżbyś piła wódkę?? Monika nie skomentowała tego. Matka i tak się na nią wkurzyła i dała jej szlaban na najbliższy miesiąc. Zero wychodzenia po szkole i zero telewizji. Sama nauka. Ale całe szczęście nie odcięli internetu. Zresztą był on potrzebny też matce do pracy.

Następnego dnia gdy Monika była w szkole i opowiedziała wszystko Asi. Jednak ta nie przejęła się tym za bardzo. Nie zaczęła pocieszać Moniki, która była zbita z tropu. Zaproponowała jej zioło a ta się zgodziła. Wiedziała jakie mogą być konsekwencje palenia w szkole i że będą wzywani rodzice ale przynajmniej zaczną się znów nią przejmować...

Monika zaczęła się uzależniać. Każdy dzień bez zioła stawał się dniem straconym. Matka zaczęła się coraz bardziej martwić i denerwować bo coraz częściej została wzywana do szkoły. Raz za to, że jest nietrzeźwa lecz częściej że jest pod wpływem narkotyków. Próbowała z nią rozmawiać lecz po 10 minutach kończyło to się kłótnią i daniem szlabanu. Nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych