Życiowe perturbacje Pertsyvki
Słodko- gorzki zbiór życiowych przygód Pertsyvki, młodej dziewczyny pracującej na lotnisku, która już wiele widziała, a jeszcze więcej przed nią...// Publikuję fragmenty. Będę dodawała :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Osoby dramatu: Jonathan- Postać wokół której zaistniał cały dramat. Trzydziestoletni, przystojny i pełen sukcesu mężczyzna, cieszący się dużym powodzeniem u płci przeciwnej. John jest absolutnie czarującym meżczyzną, ujmuje swoim słodkim językiem polskim na poziomie pięcioletniego dziecka. Obcokrajowiec, mieszkający od kilku lat w Polsce. Pertsyvka- Rudowłosa, obecna dziewczyna Jonathana. Jest Polką, a osobliwe przezwisko zawdzięcza swojemu chłopakowi. Ma ono symbolizować jej słodko-ostry charakter. Pertsyvka bardzo kocha Jonathana( aby nie było wątpliwości on ją również ), jest też o niego zazdrosna, zwłaszcza o byłe dziewczyny, choć żadnej nie zna, jedynie jedną kojarzy z fotografii. Cechuje ją również to, że jest czasami nadwrażliwa i łatwo ją obrazić. Tak naprawdę nosi bardzo skomplikowane, niepolskie i trudne do wymówienia imię Anna. Wysoka Ewa- Jak sam przedrostek wskazuje, Ewa jest wysoką, w dodatku atrakcyjną kobietą. Jest też byłą dziewczyną Jonathana, z którym się rozstała 7 miesięcy wcześniej. Wspólnie ustalili nie kontaktować się ze sobą. Dla jasności- rozstanie przebiegało w wyjątkowo kulturalnej atmosferze. Jej następczynią jest więc Pertsyvka. Prawniczka Sylwia- Bardzo dobra koleżanka Ewy, charakteryzująca się manierą „dobrej cioci”, „negocjatora” i „pośrednika w odbijaniu zakładników”. Niestety, nie wszystkie jej uwagi są warte wysłuchania. Jest jedną z dwóch osób w zaistniałym dramacie, dla której był on fantastyczną rozrywką. Prywatnie Jonathan nigdy jej nie lubił i uważał za niestabilną emocjonalnie. Pan Marek- kierowca Jonathana, mężczyzna dyskretny i godny zaufania,który widział już wszystko w życiu i nic nie jest w stanie go zdziwić. Ma około 55 lat.Pracuje dla Johna, więc musi być dostępny, gdyby coś się przydarzyło. Ostatnio przeżywa swoistą drugą młodość dzięki związkowi z młodą dziewczyną, którą wszędzie zabiera, a ta wszystkich wokół drażni i irytuje. Szczególnie działa to denerwująco na Jonathana, który uważa, że dziewczyna Pana Marka jest wyjątkowo rozbestwiona i nie zna granic w układzie szefpracownik. Irytująca Ewa- dziewczyna Pana Marka, która wszędzie, gdzie tylko może pojawia się w jego towarzystwie. Bardzo chciałaby, aby Pertsyvka, z racji tego, iż jest w jej wieku, została jej najlepszą przyjaciółką, co jest niewykonalne, gdyż Ewa jest zbyt irytująca, co już chyba każdy wie. Dramat, który przebiegał na jej oczach śledziła z wypiekami na twarzy. Pan Kelner- postać mimowolnie wciągnięta w dramat. Początkowo bierny obserwator, nie przeczuwający nadchodzącej tragedii, później wręcz terapeuta, oferujący uspokajające herbaty. Darek Kordek- postać wyimaginowana( oczywiście taka postać istnieje ), nie będąca świadkiem dramatu. Pojawia się jako symbol pod koniec tragedii, symbolizuje, że obecność kogokolwiek nie będzie już zaskoczeniem. Darek Kordek gra( a raczej próbuje grać) razem z Jonathanem w polo, a ten doskonale wie, że Darek chce, musi i próbuje być zawsze i wszędzie, nawet nieproszony. Plany były nieskomplikowane. Jonathan i Pertsyvka mieli wspólnie zjeść sobotnie śniadanie w jednej z warszawskich kawiarenek. Ot, nic specjalnego może, ale dla nich, a w szczególności dla Pertsyvki miało to być nie tylko bierne przeżuwanie croissaintów, ale przede wszystkim spotkanie pojednawcze. Poprzedniego wieczoru bowiem mieli krótkie spięcie, które w sumie zakończyło się dla Anki spędzeniem nocy na kanapie w pokoju. Gdy rano Jonathan zaczął podchody pojednawcze, Pertsyvka, początkowo obrażona śmiertelnie, po namowach, postanowiła o wszystkim zapomnieć i udać się ze swoim ukochanym na śniadanie. Tym bardziej, że czuła niepojęty, wręcz dziki głód i oczami wyobraźni już widziała siebie pochłaniającą aż dwa jajka. Po kilkudziesięciu więc minutach roześmiani, objęci i pogodzeni weszli do miejsca swego przeznaczenia. Ledwo co zdążyli przekroczyć próg kawiarni, Jonathan pomachał komuś, powiedział „hi”, w tym samym czasie Parcyfka rzuciła jedno, nie trwające dłużej niż ćwierć sekundy spojrzenie, po czym zabrał ją do stolika i tam usadził. Dla Parcyfki tak krótkie spojrzenie było jednak wystarczające. - Możemy stąd wyjść? Nie chce tutaj siedzieć, wyjdźmy.- poprosiła wyraźnie zdenerwowana partnerka Johna. - Dlaczego? Dawaj, Partsyvka, letʼs eat.- Odpowiedział Jonathan z uśmiechem na twarzy, oferując jej menu. - Naprawdę myślisz, że jestem taka głupia? Przecież tu jest Twoja była dziewczyna! - Wcale nie myślę, że jesteś głupia- Kontunuował John, a uśmiech nie schodził z jego twarzy.- Przecież Ty nawet nie znasz tej kobiety, a ja jej nie widziałem odkąd się rozstaliśmy. Naprawdę, Baby, be ralax and cool. Przyszliśmy na śniadanie. Pertsyvka jednak nie potrafiła zaakceptować tak bliskiej obecności byłej dziewczyny swojego chłopaka, marzyła jedynie o tym, żeby opuścić to miejsce jak najszybciej. „ No to piękny mi sobotni poranek”, „ A miało być miłe śniadanie”, myślała sarkastycznie, a czasami wypowiadała te zdania półgłosem do karty, gdzie od momentu, gdy John umieścił ją w jej zdrętwiałych dłoniach widziała jedynie jedną pozycję - „ Jajka po wiedeńsku podawane z białym twarożkiem, otoczone świeżym szczypiorem, w dodatku świetnie komponującego się białego, chrupkiego pieczywa”. „ Szkoda, że nie wymyślili dłuższej nazwy”- pomyślała ironicznie. „ Ciekawe, jak zapisują obiady? I to dwudaniowe”. W normalnych okolicznościach Pertsyvka nigdy by nie zwróciła uwagi na ten osobliwy zapis i byłaby najprawdopodobniej jedną z najszczęśliwszych dziewczyn na świecie, która spędza cudowny czas ze swoim ukochanym. -Idioci- mruknęła Anka w przestrzeń. -Tak, kochana?- spojrzał na nią John. - Mówię, że chcę jajka.- Odburknęła Anka, wykorzystując niepełną znajomość języka polskiego swojego chłopaka. Po chwili Anka ponownie wróciła do kontemplacji nad ofertą śniadaniową, wpatrując się tępym wzrokiem tym razem w cenę zestawu. - Darling, nie wyglądasz zbyt inteligentnie teraz- Wtrącił John, zerkając na nią znad menu oczami prawie pełnymi od łez.- Powinnaś mieć jeszcze lekko rozchylone usta, a już byłoby idealnie. - I co, i co, myślisz, że to takie zabawne?- Odparowała Pertsyvka, pozując na bardziej obrażoną i złą, niż była w rzeczywistości. - W sumie, to tak. Myślę, że to zabawne. I wyglądasz pięknie, jak się złościsz. Ostatnie zdanie Jonathana sprawiło, że Pertsyvka prawie się uśmiechnęła i miała zamiar zapomnieć o całej sytuacji i rozkoszować się miłym dniem. - Kochana, i proszę usiądź wreszcie jak człowiek, przecież zaraz ta głowa Ci odpadnie. To już całkowicie rozbawiło Pertsyvke, która najpierw pokazała figlarnie język Johnowi, a chwilę później wybuchnęła cichym, perlistym i pojednawczym śmiechem. Od momentu, gdy usiedli przy stoliku Anka bowiem przyjęła pozycję nienaturalną, która była wyjątkowo niewygodna i uciążliwa, a jej wybór był podyktowany pobudkami honorowymi. Otóż usiedli tak, że Jonathan mógł widzieć tylko Pertsyvke, jego natomiast nie mogły widzieć te dwie żmije, które siedziały obok przy stoliku(„ Dobre chociaż to!”). Dwie żmije natomiast mogły łatwo oglądąć Pertsyvke, a ta z kolei za wszelką cenę chciała uniknąć choćby najmniejszego kontaktu wzrokowego z nimi, więc wykrzywiała nienaturalnie swoją głowę w lewą stronę, byleby tylko w zasięgu jej wzroku nie pojawiło się choć najmniejsze pasmo tych blond włosów.( „Pewnie farbowane!). Skupiała wtedy wzrok na szybie, przez którą widziała zaparkowane samochody, i w ciągu tych kilkunastu minut pamiętała już przynajmniej trzy rejestracje.” Pewnie już mnie zdążyły obgadać”- myślała ponuro. „ Oczywiście nie rejestracje, tylko te damy”. Po kilku sekundach rozważań nad propozycją Johna, postanowiła w końcu usiąść wygodnie. I jakież było jej zdziwienie, gdy okazało się, że siedząc normalnie, nie widzi nawet skrawka ubrania swojego wroga. - Love, tak już lepiej- John uśmiechnął się do niej, jednocześnie ściskając jej dłoń na blacie stolika.- Jesteś tu ze mną, pamiętaj, i tu i zawsze. Jonathan zawsze wiedział, co chce usłyszeć kobieta w pewnych sytuacjach. I tym razem się nie pomylił. Pertsyvka odwzajemniła uśmiech i spojrzała na ukochanego maślanymi oczami. - John, masz rację, przepraszam, a teraz możemy coś zamówić, bo jestem strasznie głodna. - Oczywiście- John zawołał kelnera, który jak większość kelnerów pytał przynajmniej dwa razy Johna o powtórzenie zamówienia, gdy ten zamawiał po polsku. Jonathan mówił w tym języku całkiem dobrze, a już napewno był mistrzem w zamawianiu posiłków, jedynie miał brytyjski akcent, który paraliżował za każdym razem personel gastronomiczny. Wreszcie, po zakończonej sukcesem skomplikowanej operacji składania zamówienia para powróciła do konwersacji.Rozmawiali miło przez kilka minut o tym, jakie mają plany na dziś, po czym John powiedział coś, co wprawiło Pertsyvke w stan osłupienia, odrętwienia i ogólnego szoku. - Ania, czy już całkowicie oszalejesz, gdy podejdę do niej i przywitam się? - Słucham!?- Pertsyvka nie mogła uwierzyć własnym uszom.- Przecież jesteś tu ze mną. - Nie widziałem jej kilka miesięcy, chociażby z grzeczności powinienem- Jonathan cały czas był zrelaksowany i nie widział nic nadzwyczajnego w swoim pytaniu. - Jeśli to zrobisz, to ja wychodzę, naprawdę wyjdę. - Baby, please donʼt.- John uśmiechał się miło.- Po prostu powiem tylko „cześć”, tak powinienem zrobić. - Nie, nie pozwalam Ci, naprawdę wyjdę. W tej chwili obydwoje zerknęli w lewo, gdzie obydwie kobiety zakładały na siebie jesienne odzienia i były gotowe do wyjścia. - W takim razie powiem chociaż „ do widzenia”, bo ona wychodzi- Zakomunikował John i nie dając szansy Pertsyvce na jakikolwiek komentarz, odszedł od stolika. W tym czasie Anka myślała, że za chwilę się zagotuje z wściekłości. „ Co za dupek! Jak on mógł?”Czuła jak czerwone fale szaleństwa zalewają jej blade policzki i to ją wkurzało jeszcze bardziej. „ Będę wyglądała jak idiotka, cała czerwona, jak mała dziewczynka”. Postanowiła więc jak najszybciej sprawdzić wygląd swojej twarzy i rozpoczęła prace wykopaliskowe w swojej torebce w poszukiwaniu lusterka. Nie dane jednak jej było spełnienie swoich pragnień, gdyż oto pojawił się John. Niezwykle zdziwiona Anka wypaliła: - Co, już? Tak szybko? - Fuck, Ania, a miałem z nią do łóżka pójść? Przepraszam, że za krótko mówiłem „cześć” i „trzymaj się”, następnym razem, gdy spotkamy inne moje byłe dziewczyny będę sylabizował, jednocześnie jąkając się. To powinno dać Ci jakieś dodatkowe 38 sekund, które możesz wykorzystać na napisanie na przykład fraszki, jaki okropny jestem. A, i że Cię nie kocham.- Chłopak Anki uśmiechał się zawadiacko. Pertsyvka jeszcze chwilę wcześniej przeklinała w duchu tego faceta, teraz ponownie na jej twarzy zagościł uśmiech. - No dobrze, już dobrze. Na szczęście już ich nie ma. Jejku, ale jestem głodna.- Pertsyvka odpowiedziała najmilej jak umiała, a tak naprawdę myślała „ Nareszcie te dwie krowy polazły sobie”.- A teraz naprawdę chciałabym zjeść śniadanie ze swoim chłopakiem. Kobieca psychika jest niesamowita. A ciekawość tym bardziej. To właśnie sprawiło, że z ust Anki padło kolejne zdanie. - John? - Hmm? - Co Ci powiedziała?- Pertsyvka wyrzuciła to zdanie z siebie z prędkością karabinu maszynowego, i już, gdy je wymawiała, zdała sobie sprawę, że jest niemożliwym, by ktokolwiek mógł je zrozumieć. Nie była więc zaskoczona odpowiedzią Johna. - Sorry, Baby? Nie rozumiem. - O czym rozmawialiście? - Baby. Możesz już dać spokój? Ale w sumie to sam miałem Ci powiedzieć, bo to było bardzo zabawne. I utwierdziło mnie w przekonaniu, że wszystkie kobiety są szalone. Widząc zdziwioną minę swej dziewczyny John potwierdził swoją tezę skinieniem głowy. - Tak, to prawda. Ona była zestresowana równie mocno jak i Ty i zaczęła jakieś dyskusje na temat grubych swetrów, które warto nosić jesienią. A później ta okropna kobieta, Sylwia, jej koleżanka przyszła i.... - Przepraszam, mogę Cię pożyczyć na chwilkę? Jonathan i Pertsyvka podnieśli jednocześnie swoje głowy i skierowali je w kierunku dobiegającego głosu. Pytanie to zostało wyprodukowane przez krtań Ewy, która stała przy ich stoliku, unikając wzroku Pertsyvki i wpatrując się błagalnie w Jonathana. Ten natomiast nie wiedząc, w jakim celu ma być wypożyczony wstał i wyszedł z Ewą na zewnątrz. Jeśli Anka myślała kilka minut wcześniej, że się zagotuje z wściekłości, to się myliła. Prawdziwej wściekłości
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pertsyvka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…