Wróć do katalogu

Żywe Trupy cz. 3

Moje opowiadanie, które dopiero zacząłem tworzyć i jest dla mnie czymś w rodzaju treningiem w pisaniu i przerwą w pisaniu czegoś poważniejszego. Powstaje w częściach na www.swat.blox.pl, więc tam zapraszam zainteresowanych po więcej.

SWAT, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Do mieszkania, które na drzwiach miało tylko zwięzły napis Steve Plux, rozległo się pukanie. Po chwili, drzwi otworzył zaspany szatyn, z włosami jak zwykle postawionymi na żel. - Elo Steve. Chodźmy, Jeff powinien być już u „Majora” – powiedział James, nieco przygnębiony przez kłótnię z małżonką. - Aha... – skwitował to krótko szatyn. Dwójka mężczyzn, ruszyła dalej korytarzem. Co się stało dziwnego w trakcie tej wędrówki, rozmowę rozpoczął Steve, ten wiecznie milczący jegomość, choć i to się zdarzało. - Słuchałeś dzisiaj radia? – zapytał. - Nie, mam ciche dni z Jenny. Co mówili ciekawego? - Mówili o tych namiotach, co je rano czesaliśmy. Zbadali czujki na wschodnich rubieżach miasta, wszystkie uszkodzone. Kamery nic nie nagrały. Tak samo nie znaleźli nikogo żywego, a więc podejrzewają że wróg mógł jakość wejść do miasta, albo próbować wejść. Albo wrócić z posiłkami. - No, to faktycznie niedobrze. Naprawili czujki? - Nie, nadal je naprawiają. Może za dwa dni będą śmigać. Na tym rozmowa, zakończyła się. Dalszą drogę, pokonali bez słowa, aż w końcu stanęli przed schodami które prowadziły do dolnej części baru. Chyba najgłupsza rzecz, w jaką mógł być wyposażony bar. Strome schody. Wielu Rycerzy uważało, że zostało to specjalnie tak zrobione, aby mieli gorzej. Na ten przykład Strażnicy Murowi, nie mieli takich chorych utrudnień. Ale „Major”, i tak ściągał dużą ilość żołnierzy Miasta Murów. Kolejny bar znajdował się dopiero po przeciwnej stronie murów, co oznaczało kilkunastu kilometrową wędrówkę oraz kolejny w Górnych Dystryktach, ale to była luksusowa i kameralna tawerna. I zakaz wstępu do niej mieli Rycerze, Strażnicy Murowi, Strażnicy Miejscy oraz Zakonnicy. Jedyna zbrojne ramię Miasta Murów, które miało dostęp do tej luksusowej tawerny, to byli Strażnicy Lordowscy jeśli do tawerny zechciał wejść jakiś Lord, Straż Prezydencka jeśli prezydent miał spotkanie w tawernie oraz Paladyni, wystrzegający się alkoholu i będący czymś na kształt świetnie wyszkolonych komandosów, wzywanymi najczęściej tylko w naprawdę ciężkich warunkach. Ale i tak najgorzej mieli Zakonnicy. Było ich mało, a w dodatku byli biedakami z podmurza. Powołani przez Lorda Hibervalera, chronili najbiedniejsze warstwy, organizowali dla nich msze i broniło majątku kościoła. Najczęściej zmuszeni do walki byli tylko za pomocą broni białej. W roku 2050 jednak wykazali się chartem ducha i niezłomną wiarą, kiedy to oni, pokonali małe ognisko wirusa ożywiającego zwłoki. Tylko za pomocą broni białej, choć trzech z piętnasto osobowej grupy, miało przedwojenne muszkiety. Sam bar „U Majora” był całkiem znośnym miejscem, jak na te czasy. Choć wydawać by się mogło, że to zwykła mordowania, było tu bardzo spokojnie. Zresztą Rycerze i Murowi często współpracowali, więc nie mieli tyle zatargów co na przykład Rycerze i Miejscy, którzy całą swoją służbę przesiadywali na ulicach Górnego Dystryktu. Jeff, za nim w barze pojawił się James oraz Steve, zdążył sam rozprawić się z trzema butelkami piwa. Jak mówił, „mam gdzie wlać, to wlewam”, najczęściej przy tym klepiąc się po brzuszysku. Na widok kompanów z grupy, twarz rozciągła mu się w lekko już podchmielonym uśmiechu. - Nareszcie przyszliście – wrzasnął ze swojego stolika – Herman! – ryknął do barmana, który nadstawił ucho wyczekując zamówienia ­– Dwa duże piwa, dolicz mi do rachunku! W tym czasie James i Steve zdążyli zająć miejsce koło swojego kolegi. - Steve słyszał w radiu, że czujnia na wschodnich rubieżach całkowicie rozjebane. Tam musieli się dosta… - Musimy James? – przerwał wywód Jeff, kiedy na stoliku wylądowały dwa pieniące się piwa – Nawet tutaj musimy gadać o robocie? Daj spokój, przynajmniej mi. - Dobra… - James napił się pieniącego napoju – Nie powinien przyjść Felix? - Nie, jest z Timem i z gruzowcami w Chicago. Powinien wrócić jutro wieczorem, z transportem. - Przecież powinien być już dzisiaj. Tim mu przedłużył służbę? - Aha. I do tego wyznaczył gruzowców Himleya. Znając życie Himley chce się opierdalać, a Felix próbuje ich zmusić do roboty. Do tego odpędza żywych, bandytów i całą tą masę, cholernych stworzeń. - Przejebane – wtrącił Steve. - Dokładnie Steve – odbąknął Jeff. Felix, Steve, Jeff i James. Razem wstąpili do Rycerzy, razem opuścili Górny Dystrykt i swoje rodziny, po to by chronić swoje miasto. I długo byli razem ze sobą w jednej drużynie, dopóki Felix nie upilnował więźnia, Szczura. Jednego z rabusiów okolicznego gangu który cały czas próbował przebić się przez mury Miasta Murów i zrabować je. Niestety tak jak mieli odwagi po czubek głowy, ich rozumki i ocenianie sił na zamiary, leżało z dobry metr pod poziomem gruntu. Felix, oczywiście dostał takiego do opieki, za nim nie wrócą do miasta, aby później go przesłuchać, a wtedy byli na wypadzie w supermarkecie. Jego podopieczny, zerwał się ze sznura. Mając rozkaz upilnowania go za wszelką cenę, oddał kilka strzałów, ale Felix nigdy nie był dobrym strzelcem, choć wtedy trafił każdą, z dwóch wystrzelonych kul. Problem polegał na tym, że celował w nogi, a nie w wątrobę i płuco jeńca. Szybko został zdegradowany do stopnia sierżanta i przeniesiony z Rycerzy Starszego do Wściekłego Tima, szerzej znanego jako „pierdolony gnój”. Pilnował gruzowców, wydobywających gruz na budowę murów i domów. Pozyskiwali go ze starych wieżowców oraz innych domów, rozbierając je ręcznie, cegła po cegle. Nic się nie marnowało, czy to kozły czy pokrycia dachowe. Wszystko miało swoją wartość. I choć gruzowcy dostawali kupę murańskich marek, jedna drużyna, a dokładnie Gruzowcy Himleya, mieli nieco inne poglądy polityczne i uważali, iż są wykorzystywani jak niewolnicy. Dawno chorąży Bittler i generał Startok rozwiązali by ją, gdyby nie fakt, że była to drużyna karna, a więzienia były już dawno, dawno przepełnione, jak i obozy pracy. Mimo wprowadzenia kary śmierci za co poważniejsze wykroczenia, pomniejszych złodziej cały czas była masa i cały czas przybywało ich w areszcie. Felix na szczęście już sam z tego zrezygnował, składając papiery o…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych