Wróć do katalogu

100th window

opowiadanie napisalam dosc dawno w skrajnej depresji. dlatego byc moze pelne jest sprzecznosci i dziwnych banalow, ale lubie je - moze wlasnie za ten bezsens

karmacoma, opublikowano , 9 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To była ta chwila. Właśnie wtedy jej myśli ogarnęła przerażająca wizja - oni wszyscy są w zmowie. Każdy. Bez wyjątku: czarny kot, który przebiegł jej drogę, jogurt, który po zjedzeniu okazał się być przeterminowanym, nawet wokalista jej ulubionego zespołu, który akurat TEGO dnia postanowił zakończyć swoją karierę skokiem z mostu. Ale najgorsze było to, że jej matka... jej własna mama też była w to zamieszana. Wychowywała ją przez 15 lat i przez ten czas Ola nie widziała niczego podejrzanego, żadnego uchybienia... Aż do dzisiaj. TEGO dnia Aleksandra poskładała wszystkie elementy rozsypanej układanki. I kto jej w ty pomógł? Zgniły jogurt? Był to chyba najgorszy możliwy sposób dojścia do najwyższej prawdy, tak skrzętnie ukrywanej przez otoczenie. Beznadziejni aktorzy. Setki masek uważających, że nigdy się nie domyśli. Czym było wszystko to, czym do tej pory żyła? To co kochała okazało się być teatrem, bezcelową grą marnych postaci. A może...może... był w tym jakiś sens? Może jej życie służyło do celów wyższych ... było czymś w rodzaju eksperymentu. Ale kto mógłby bawić się jej uczuciami i w tak okrutny sposób umieszczać ją - jedyną - żywą istotę, na planecie pełnej robotów - androidów i innych cholernie sztucznych postaci, które różniły się od niej tylko tym, iż nie posiadały duszy. Czy Bóg mógłby zrobić coś takiego? Nie... to nie on... On nie pozwoliłby Oli na odkrycie prawdy... Zachowałby dla niej słodką niewiedzę - ach! Jakież to piękne uczucie nie wiedzieć o największym w świecie spisku. A teraz... Musi działać sama, opuszczona przez wszystkich... Nawet przez Pana. Właściwie to dzień zapowiadał się normalnie. Wstała jak zwykle o 7.00, ubrała się i poszła na śniadanie. Wtedy się zaczęło. Najpierw mleko z kartonika wylało się jej na podłogę. Zaklęła w duchu i zaczęła ścierać je szmatką. Nie wiedziała jeszcze, że to dopiero preludium tego, co miało ją czekać potem. W drodze do szkoły odpiął się jej plecak .I czarny kot przebiegł przez drogę. Na przerwie między polskim a historią pokłóciła się z najlepszą koleżanką, a na matematyce dostała jedynkę, bo zapomniała zrobić zadania domowego. Już wtedy była nieźle zdenerwowana. W drodze powrotnej potknęła się o sznurówkę buta i upadła na ziemię. Gdy doszła do domu okazało się, że zgubiła klucz więc godzinę stała przed drzwiami domu czekając na matkę, która dodatkowo zrobiła jej dziką awanturę z powodu zguby. Wycieńczona Ola ze łzami w oczach usiadła na krześle w kuchni. Smętnie spojrzała w kierunku lodówki. Jej oczom ukazał się pyszny jogurt truskawkowy, który po prostu uwielbiała. Jednym szybkim susem doskoczyła do chłodni i wyjęła smakołyk. Był dziwny w smaku, ale nie przejmowała się tym zbytnio, ważne że.... Zaraz co to? Zajrzała do środka. Jogurt był barwy jasnozielonej.... Jasnozielony jogurt w domu, w którym ojciec, matka i córka byli wzorem wszelkiej pedanterii i sterylności. Data do spożycia mówiła niczym wyrocznia: „Upłynęłam 2 miesiące temu, a teraz ty pobiegniesz do łazienki. Ha ha! Będzie pyszna zabawa” Przerażona, rozgoryczona i wściekła jednocześnie Ola ruszyła w kierunku, który polecił jej jogurt. W połowie drogi stanęła. Poczuła się jak połączenie Archimedesa, który leżąc w wannie wykrzyknął swoje „Eureka” i „Pomysłowego Dobromira”. Dlaczego akurat dziś? Jak to możliwe, że wszelkie złe wibracje skumulowały się i uderzyły na nią dzisiaj? Odkąd pamiętała, tak było zawsze. Nigdy nie miała pojedynczych nieszczęść. Tak jak w przysłowiu zawsze chodziły parami, a w jej przypadku gromadami. Kilka pięknych i cudownych dni, w których dopisywał jej świetny humor i nagle BAM! Nadchodził dzień - śmierć, niszczący wszystkie dobre wspomnienia. To niemożliwe... myślała. To nie może być zwykły przypadek. Chcieli sprawdzić jej psychikę, chcieli zobaczyć jak reaguje na różne bodźce... To Eksperyment. Taddddam! Odkryła ich sekret... ale... co teraz? Do kogo się zwrócić? Podejść do jakiegoś kolesia na ulicy i rzucić: „Hej, myślisz że nie wiem co tu jest grane? Ten spisek wam się nie udał - o wszystkim wiem chłoptasiu!” Od dziecka wiedziała o takich miejscach jak szpitale dla psychicznie chorych. Matka opowiadała jej kiedyś o dalekim krewnym, który dwa lata spędził

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych