Wróć do katalogu

40 lat minęło...

Zabawa sylwestrowa. Prosze o oceny i komentarze

ania1995, opublikowano , 15 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W godzinach przedpołudniowych na ulicy Murray Hild ludzie nie dawali jeszcze oznak, że za kilka godzin wyruszają na zabawę sylwestrową. Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień, myślała Rachel, gdy zbliżała się do drzwi wejściowych przyjaciółki.. Zapukała bardzo cicho i niespokojnie, jak gdyby była tam po raz pierwszy. - Witaj moja droga! Dlaczego tak się skradasz? Dzisiaj powinnaś porzucić swą nieśmiałość i być żywa jak ja!- Powiedziała energicznie Kirsty i wykonując dziwny ruch rękami wpuściła przyjaciółkę do środka. Mieszkanie Kirsty było małe i przytulne. Ściany pomalowane w ciepłych kolorach, a w pokoju gościnnym wielka, świecąca choinka. -No to, co koleżanko, szykujemy się na imprezę roku?- Zagadnęła Rachel. Na sali balowej było mnóstwo ludzi, ale przewagę stanowiły te młode pary. Na scenie śpiewała znana murzynka jakiś swój najnowszy hit, a widownia kołysała się w jego rytm. Przyjaciółki postanowiły najpierw pójść do stołu z bufetem, a potem trochę poszaleć. Wzięły po szaszłyku i szklance soku pomarańczowego z alkoholem i pomaszerowały w stronę samotnej kobiety, która stała na końcu sali. - Cześć. Ja mam na imię Rachel, a to Kirsty!- Kobiety przywitały się i podły nieznajomej rękę. Sądząc po ubraniu i zmarszczkach na twarzy dziewczyna było młodsza od nich. Jej piękne oczy, choć teraz rozpaczliwie rozglądały się na wszystkie strony, i zgrabne, długie nogi przypominały wygląd londyńskiej super modelki. Kirsty spostrzegła obrączkę na palcu nowej znajomej i spytała: - Długo jesteś po ślubie? - Nie cały rok. - O, to bardzo dobrze, bo z tym to się spieszyć nie można. Ja niestety to zrobiłam i od ponad roku jestem rozwódką. Kiedy miałam osiemnaście lat i stałam przed ołtarzem, wydawało mi się, że ten facet jest jedyny, że nikogo takiego już nie spotkam… Nasz ślub był piękny, cała rodzina zjechała się do Londynu, choć nikt nie był zachwycony naszym pomysłem. Teraz, kiedy spotkam jakąś ciotkę, albo kuzyna, to zawsze mówią to samo. Znasz pewnie teksty w stylu „a nie mówiłam” albo „trzeba się było jeszcze zastanowić”, ale co mi tam. To już przeszłość.- Wzięła wielki łyk soku alkoholowego i kontynuowała swą opowieść, choć wiedziała, że słuchającej to wcale nie obchodzi.- Jest jedna rzecz, za którą mu dziękuję- moje dzieci! Córka właśnie chce się żeni, ale ja jej to odradzam, bo jest jeszcze za mło… Lewis!- Wykrzyknęła, kiedy ujrzała swojego byłego męża, który przepychał się przez tłum, aż wreszcie doszedł do trzech kobiet. -Co za spotkanie!- Wrzasnęła.- Właśnie opowiadałam tej pani o naszej Sophie. -Witaj Kirsty, witaj Rachel.- Przywitał się mężczyzna. Chociaż wyglądał jeszcze młodo, na skroniach miał już siwe włosy. Ubrany był elegancko, jak zawsze, kiedy miał ważne spotkanie z klientem. - Poznaj proszę, naszą nową znajomą, która nazywa się… Przepraszam, jak pani ma na imię? - Emma- odrzekła dziewczyna z dziwnym drżeniem w głosie. -Więc poznaj Emmę. A jeśli wolno spytać, gdzie jest twoja nowa żona? - Stoi obok ciebie. - Gdzie? Nie widzę.- Kirsty obejrzała się na wszystkie strony, ale oprócz znajomych, wokół nich nie było nikogo. - Teraz ja przejmę twoje słowa. Poznaj proszę, moją żonę Emmę.- Kiedy powiedział ostatnie słowo, Kirsty, która właśnie wzięła wielki łyk soku zachłysnęła się i wypluła go na Lewisa. - Tak mi przykro, naprawdę. Zaraz skoczę po serwetkę i wytrę ci buzię. - Nie trzeba! Poradzę sobie!- Mężczyzna wiedział, że jego była żona zrobiła to specjalnie i wcale nie jest jej głupio z tego powodu. Cicha dotąd Rachel rzekła: - Chodź Kirsty, jestem głodna. - Poczekaj jeszcze chwilę, chcę dokończyć swą opowieść. Nie zanudzając już pani- zwróciła się w stronę nowo poznanej kobiety- chcę tylko powiedzieć, że od czasu rozwodu nigdy nie mówię „tak”, od tamtej pory używam „oczywiście”, bo tego słowa nie można powiedzieć na ślubnym kobiercu. I pani też radzę z tym uważać!- Puściła znaczące oczko do Emmy i odeszła z przyjaciółką w stronę bufetu. - Ciągle ci na nim zależy, prawda?- Zapytała Rachel, gdy wybierały smakołyki ze stołu. - Czy mi na nim zależy? Sama ni wiem… Gdyby był taki, na jakiego wygląda, elegancki, kulturalny, to każda panna szalałaby za nim. A tak przy okazji, kiedy będzie śpiewał twój Ross? - Pół godziny przed północą. Jestem bardzo podekscytowana. Podobno ma specjalny prezent dla mnie… Zobacz Kirsty, jesteśmy małżeństwem już od piętnastu lat, a ja dokładnie pamiętam dzień naszego pierwszego spotkania… Był gorący lipcowy wieczór. Szykowałam się na imprezę do Roberta. Ciebie wtedy tam nie zaproszono, więc towarzyszyła mi Amy. Pamiętasz, że to była dziewczyna Davida? - Ruszaj się dziewczyno! Zbierasz się już od godziny!- Krzyczała Amy. - Ty nie musisz się stroić, bo już znalazłaś swojego księcia z bajki, a ja? - A ty znajdziesz. I pospiesz się! Spod mojego domu zabrał nas David. We trójkę ruszyliśmy na, jak nam się wtedy wydawało, imprezę roku. Wiesz, moja droga jak to było u Roberta na zabawach. Pełno piwska i papierosów na stole, a w kuchni jedzenia ile, kto chciał. Ależ to były czasy, teraz to takie sępy na tym świecie, że bój się Boga. Ale wracając do opowieści. Amy poszła w tany, bo ona to lubiła się zabawić, a ja zostałam sama. Siedziałam na blacie kuchennym i piłam niskoprocentowe piwo. Właśnie wtedy podszedł do mnie on! Jeszcze nie wiedziałam jak ma na imię, bo widziałam go pierwszy raz na oczy. - Mogę się przysiąść?- Zapytał. W białej bluzce wyglądał zabójczo, bo podkreślała jego ciemną karnację. Tak się zestresowałam, że wyjąkałam tylko coś w rodzaju „jasne”. -Jestem Ross, a ty? - Mam na imię Rachel.- Odzyskałam świadomość i słodziutko zatrzepotałam rzęsami. Całą imprezę spędziliśmy tańcząc i nie odstępowaliśmy siebie na krok. Pod koniec umówiliśmy się na kolejne spotkanie… Wtedy miałam szesnaście, no może siedemnaście lat, a teraz mam czterdzieści jeden i … - O nie moja droga, czterdzieści jeden to ty będziesz miała dopiero za trzy godziny- przerwała jej Kirsty. Kobiety podeszły do sceny, gdzie zorganizowane było karaoke. Ku zdziwieniu przyjaciółek mikrofon trzymali Emma i Lewis. Śpiewali piosenkę, do której Kirsty i jej były mąż tańczyli po raz pierwszy kilkanaście lat temu. -O czym myślisz?- Zapytała ostrożnie, Rachel. - Cieszę się, że rozwiodłam się z nim, bo teraz wchodziłby w ten okres wieku średniego, a wiesz, jacy wtedy są mężczyźni. Nie zdziwiłabym się gdyby miał następną pannę na boku, ale zdradzić dwie kobiety, żony w ciągu dwóch lat to bezczelność!- Kirsty wzięła jeden łyk szampana i kolejny, aż wreszcie na dnie nie było ani jednej kropli.- Chodź po następny! - Ani mi się wasz moja droga. Przed północą chcesz być pijana? - A co mam zrobić, żeby o nich nie myśleć? Tak, ciągle zależy mi na nim! - Porozmawiajmy o was. Wiesz przecież, że to pomaga. - Dobrze, więc mówisz, że twoje spotkanie z Rossem było romantyczne? Posłuchaj lepiej mojego! Dokładnie pamiętam tą datę! 18 Grudnia 1983 rok. Pojechałam wtedy do Birmingham na samotną podróż. Byłam załamana, bo u mamy wykryto raka płuc. I powiem ci szczerze, że to nie nazywała się samotna podróż, to była najprawdziwsza ucieczka! Nie mogłam siedzieć w szpitalu i patrzeć jak się męczy, jak z dnia na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych