Wróć do katalogu

a mucha

moje ]:->

Trikotka, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mam wrażenie, że chodzisz po mnie muszko. Jezu, nie, nie tam wariatko. Wezmę cię na swoją rękę i zdejmę cię gładko. Przypominasz mi dotyk moich włosów, i czasem, wiesz, czuje jakbyś to ty była na szyi i plotła jakieś ósemki, ale mi się tylko zdaje w jednej chwili, że to nie prawda jest, że to bzdura. Słoneczne masz wrażenie, że powinieneś widzieć słonie z dzisiejszym dniem. - Zjebał mi się ekranik- powiedział. Na ekraniku pojawiło się dużo kropek i pasków, na co myśli Ilony poleciały w dal, że właściwie to i modne to wszystko wygląda. A właściwie to czemu już nie jemy razem obiadów, a właściwie to mnie to nie obchodzi. Kobieta, można o niej gadać godzinami, problem w tym, że za nim ją spotkasz i wypijesz łyk piwa jakiś czas niezaprzeczalnie minie. Wino się tu kategorycznie nie zalicza. Wiesz w sumie to niezła laska, ale jak się upije. Ostatnio ktoś powiedział, że ma zbyt niską szyje, i nie może kolii zakładać. - Zjebanie ma. Mój komp się zaciął, mogę spróbować na twoim?- powiedział i pomyślał, że właściwie z tych debili z którymi pracuje to on jest najbardziej mobilnym debilem i to nie jest zbyt zaprzeczalne. Popatrzmy taki przykład, całkiem niewinny, zjebał mu się ekranik, to idzie do Erazma, jak pan bóg przykazał. - Elokwencja proszę państwa tałatajstwa, to się liczy, nic więcej. Nic a nic- podsumowała. Uniosła sprytnie zadek znad krzesła i prawie znikła im z oczu jeśli nie liczyć blond tlenionych, które rzucały swoją łunę znad blatu anemicznego już dość biurka. Podniosła się znowu, przypominając sobie scenę z legalnej blondynki, gdzie to takie podniesienie robiło na wszystkich wrażenie. Ale Ilona, choć swoją drogą, dość elokwentna z całego towarzystwa, jak sądził, nawet ona nie prezentowała się najlepiej. Była… ubita, jak to zwykł myśleć o ludziach tego typu. Tak, zwałki w zamian za cycki, zwałki w zamian za brzuch, uda to dwie rolady a wszystko w tonacji majtkowy róż i szlafrokowy niebieski, przepasany od czasu do czasu beżem butów na nogach, które w lecie stały się jeszcze bardziej obleśnie ze względu na frencz pedikiur, jaki fundowała sobie Ilonka. Próbowali, no naprawdę próbowali wytłumaczyć jakoś tej niezbyt straconej jeszcze na drodze do dobrobytu umysłowego dziewczynie, żeby oprócz pomalowania paznokci u nóg, jeszcze je umyła, oraz w miarę zadbała o usunięcie warstwy lakieru w razie przemijania czasu i rośnięcia paznokcia, robienia się odprysków itp. itd. Ale nic, nic jej nie pomagało, bo nie mogło pomóc. Ilonka bowiem pochodziła z wiekowej, wiejskiej, podhalańskiej rodziny, gdzie względna estetyka jako taka nie uchodziła. W rodzinie od lat nie było już takich inteligentów, co to się na Krakowy porwali i do biur poszli, więc Ilonka tak czy inaczej mówiąc, przecierała szlaki. Zapatrzył się więc bardzo niechybnie na jej zadek, który to przypomniał te wszystkie ilonkowe prawdy. Ona zrozumiała to inaczej i zadzwoniła z łazienki do przyjaciółki powiedzieć, że już po miesiącu pracy ktoś się nią zainteresował, i co z tego, że ten ktoś jest chudy i w razie czego może nie wydolny, ale jest i to się liczy. On jako taki, lubiał obcować ze sztuką, lubiał malarzy na rynku i swoją pracę przy komputerku, z tymże nie lubiał gdy on się jebał. Komputer. Tego nie znosił. - Dzięki, mojemu się coś często dzieje - Nie przejmuj się. Może powiemy do szefa, albo coś. Właściwie to ja nie znoszę takiego chamstwa czasem (tu, odczuł lekkie ukłucie w jego słaby i nadwyrężony mięsień sercowy, ukłucie niby komar, ale jednak, jednak wyczuwalne, o, czyżby, bratnia dusza, bogu dzięki, alleluja!) a chamstwo to się ostatnio szerzy. Np. taka pani moherowa w tramwaju, jak ją zapyta kanar o bilet, to laską pogrozi i może dalej świat podbijać. Pomijając to, że one zawsze mają bilet. Ale mniejsza z tym. Ostatnio wyobraź sobie, jadę taki tramwajem, powiem ci, że komfortowo, bo ósemka i to odnowiona, niskopodłogowa, to się wcale jakoś specjalnie nie na wysilałem żeby wsiąść, miejsce zająłem, bo zająłem, a tu nagle wpada taka baba. Na moje oko to mogła by ona mieć i 12 i 112 serio, włos do tyłu zaczesany, piesek w ręku, taki co go by mogła praktycznie w kieszeni nawet zmieścić, albo nie wiem, gdzie, bo kieszeni nie miała, bo to była miniówa, no ale nie ważne, gdzie tam by chciała to by zmieściła. Kanar się jej pyta, ma pani, a ona nie bo nie, nie bo nie, rozumiesz? Jak można taką odpowiedź dawać, słuchaj, ja nie wiem. - rysiuuuuuuuu- zaskrzeczała z akompaniamentem zdezelowanego krzesła Ilonka. Jej prostowane włosy prostownicą porcelanową, podkręciły się nieostrożnie za jej małym, ratlerkowskim uchem, w którym spoczywały z godnością trzy kolczyki, w tym trzy ze srebra. Odkleiła z mozołem przyklejoną przez upał i zaduch w pokoju różową w paski bluzkę i skrzeczała dalej. - rysiuuuuuuuu, bo ty to mi komara przypominasz- odruchowo spojrzał w lustro. Miał przez chwile fantastyczną wizje, że na miejscu swojego żółtobladego pyska zobaczy mądre, bystre, zwierzęce oczy. I skrzydła gdzieś w tyle i ta utajona chęć krwi… ale wizja prysła jak bajka mydlana, bo w tafli lustra, odbiły się tylko świdrujące małe oczka, i zadarty nochal. - Yhy- powiedział i przyobiecał sobie już tylko i wyłącznie skupić się na rewelacyjnym odbiorze monitora Erazma. Żółte, zielone, paski, komar, komar. Komar? Czemu u licha komar?! - Czemu u licha komar?! - Ja nie wiem, bo taki chudy jesteś- obnażyła zębiska, najadła się swojej różowej szminki, Erazm chyba załapał jej błysk, który chciała wydzielić, bo on raczej nie. W każdym razie Ilonka była jak najbardziej usatysfakcjonowana faktem, że padła z jej strony dowcipna uwaga. Poprawiła rozklekotaną japonkę na swojej nadobnej nożynie i odleciała w krainę różu i innych fajnych spraw. Stadko było dość zabawne jeśli popatrzyłoby się przez pryzmat gigantycznej szyby odgradzającej ich od świata. Tam za nią normalni, a przynajmniej w miarę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych