Wróć do katalogu

A na końcu tęczy garnek z prozakiem

Wspomnienia z pewnej przychodni

Why_not, opublikowano , 4 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przechodzę powoli poprzez oszklone drzwi. Ludzie nie chodzą w kółko jak opętani, nie krzyczą ani nie wiją się w szaleńczych konwulsjach. Nikt nie wygłasza historycznych przemówień w przekonaniu, że jest Napoleonem. Staruszka wygląda przez okno, nastolatka na krześle ustawicznie i konsekwentnie przebiera palcami, nie wiadomo z nudów czy zdenerwowania, młody yuppie w garniturze, z telefonem komórkowym przy uchu, okłamuje rozmówcę na temat miejsca pobytu. Tam w gabinecie, ktoś właśnie składa historię swojego życia w ręce obcego człowieka. Mijam tych „normalnych”, czekających do drzwi obok, gdzie „normalny „ lekarz zapisuje „normalne” proszki na „normalne” dolegliwości. Oczy „normalnych” śledzą mnie do samego końca. Czekają, milczą, sprawdzają po, której stronie barykady zasiądę. Czy jestem jedną z nich, czy też zniknę tam, gdzie szaleństwo wyziera z każdego kąta. Przekraczam niewidzialną linię. Przez tuzin umysłów przelatuje jednocześnie i całkowicie niezależnie wyrok- winny! Poruszenie nie trwa długo, kolejny biały królik zniknął po drugiej stronie lustra. Ogarniam wzrokiem współtowarzyszy. Nie jesteśmy grupą. Każdy to państwo, starające się o jak największą autonomię. W tej przechowalni emocji, nawet zniecierpliwienie ma inny wydźwięk. Przemyka gdzieś od jednych rozbieganych oczu do drugich, zaplątuje się między palcami nastolatki i ulatuje przez okno w melancholijnym spojrzeniu staruszki. Nie zalega w gderliwej rozmowie, tylko sunie w milczeniu, depresyjnym krokiem, by wreszcie zaniknąć gdzieś w hybrydzie z czyimś żalem do życia. Drużyna „normalnych” zastyga w bezgłośnym oczekiwaniu na gościnne występy. Mam się rzucić na podłogę w epileptycznym szale o droga publiczności? Czekacie, aż

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych