Wróć do katalogu

aga13

13 odcinek, inwekcja na wykończeniu.... :)

_gabi_jedza_, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dni nie mijały już tak szybko. Wręcz przeciwnie, każdy wydłużał się do niemożliwości, wlókł się powoli, prezentując w całej okazałości swoją szarość i nicość. Aga nie wiedziała, co ma zrobić. Mówili, że miłość działa cuda. Tak. Miłość działa cuda... Mówią to teraz, kiedy on już jest na dnie. Nie było żadnej przyjaznej osoby, która powiedziałaby to w odpowiednim momencie, i w odpowiednim momencie wyciągnęłaby go z tego bagna. Wtedy nikt go nie kochał. A tera sypią dobrymi radami jak z rękawa. Odwyk w szpitalu... To też nie dla niego. Znała go, poznała go przez te kilka miesięcy spędzonych razem. Wiedziała, że albo ucieknie ze szpitala, albo w ogóle nie da się tam zaprowadzić. W najlepszym wypadku pobędzie w szpitalu tydzień, a potem znowu wróci. Nie do niej, nie do Karinki, wróci do narkotyków. Bo to one rządziły jego życiem, wyznaczały rytm jego dnia, kierowały jego krokami. Głód narkotykowy to wspaniały szantażysta. I negocjator. Bezwzględny. Ale za to wywalczy wszystko. Bez żadnego ale... Kochała go. Pragnęła dać mu wszystko. Pamiętała jego zachwyt nad maleńką Karinką, jej pierwszy uśmiech, to z jaką dumą prowadził wózek po alejkach parkowych.... Prawie tak, jakby zapomniał. A może rzeczywiście wtedy nie pamiętał? Karmił się miłością i szczęściem a nie śmiercią… Wydawało się jej, że wymyśliła, wymyśliła, jak pozwolić mu zapomnieć. Jak uwolnić go z zachłannych rąk narkotyków. Postanowiła oddać mu to co miała najcenniejszego miała, postanowiła dać mu siebie. Pragnęła zajść w ciąże, urodzić mu dziecko, stworzyć prawdziwy dom... Marzenia? Może. Lecz nie zastanawiała się nad tym w tej chwili, najważniejsze było to, aby jak najszybciej przekazać mu wspaniałą nowinę. Powiedzieć, że zostanie ojcem. Kupić maleńkie buciki, pokazać mu. Położyć jego rękę na wystającym brzuchy, aby poczuł, jak maleństwo kopie. Widziała, że w jego przypadku liczy się czas. Wiedziała, że mogą zadecydować dni, wiedziała, że on stoi już na skraju moralności. Swojej moralności. Bała się, że nie zdąży, że on jednak odejdzie, że odjedzie pierwsza osoba która pokochała ją naprawdę. Niby plan miała gotowy, jednak przez cały czas coś powstrzymywało ją od wykonania go. Nie wiedziała, czy jest w stanie poświęcić swoją młodość, poświęcić siebie dla niego. Nie wiedziała, czy on do niej wróci, bała się, że jednak nie, że zostanie sama z maleńkim dzieckiem, tak jak kiedyś jej matka. Tak... On też myślała, że to prawdziwa, niepowtarzalna miłość... A potem ją zostawił... A potem ona zostawiła ją.... Aga była świadoma, że nie jest w stanie sama wychować dziecka, że jeszcze do tego nie dorosła, a na pewno nie chciała aby jej dziecko musiało znosić to, co ona przeżywała w dzieciństwie. To wszystko ją przerastało, stawało się nie do wytrzymania, sama nie wiedziała, co ma zrobić, jak ma postąpić, co może wyjść na dobre... Sama wykreśliła sobie błędne koło, po którym teraz się poruszała. Wcześniej było tak pięknie, kolorowo, a teraz została tylko szarość. Rzeczywistość... Tak jest zawsze. Najpierw pięknie i kolorowo, a potem zostaje jedynie żal i tęsknota. Wszyscy tęsknimy. Mniej lub bardziej, wszyscy marzymy, mniej lub bardziej, ale do spełnienia marzeń dochodzą tylko ci naj bardziej wytrwali, ci, którzy umiejąc stawiać czoło przeciwnościom losu. Ona nie wiedziała, czy potrafi. Może kiedyś, kiedy musiała walczyć, kiedy ? walczyła o przetrwanie dla siebie. Ale teraz? Teraz też chciała walczyć, ale sama nie wiedziała, czy jeszcze umie... Wyszła z domu, chciała to wszystko spokojnie przemyśleć, chciała poukładać w sensowną całość to, co zostało z ich związku, z ich domu, który tak misternie budowali przez ostatnie miesiące... Sama nie wiedziała, jak doszła do kościoła. Duża misterna budowla na pierwszy rzut oka ukazywała swój majestat, ale sprawniejsze oko mogło bez problemu dostrzec odpadający tynk, nie pozamiatany dziedziniec, drzwi, na których czas zostawił całkiem spory ślad. Weszła do środka. Szarość ławek wcale nie była zachęcająca. Nigdy wcześniej nie ciągnęło jej do kościoła. Było to miejsce dla niej niepotrzebne. Nigdy wcześniej nie była w kościele. Tak, bo to był kościół. Ten sam, o którym mówią ludzie. To tu mieszka On. Najwspanialszy z wspaniałych. Ten kto podnosi gdy upadniemy... Ale gdzie on jest, gdy tylu młodych ludzi upada pod ścianką. Gdzie on był gdy musiała znosić przykrości dnia? Gdzie podziewał się, gdy płakała po śmierci dziadka? Nigdy wcześniej jej nie pomógł. Sama nie wiedziała, dlaczego przyszła właśnie tutaj. Po prostu impuls, przypadek, los tak sprawił. A może po prostu widziała, ę to jej ostatnia szansa, że tylko tutaj może znaleźć pomoc dla siebie? Może dlatego tutaj przyszła, bo ludzie mówili, że on podnosi z dna? Wierzyła? Chyba nie. Już nie. Teraz, kiedy wszyscy ją zawiedli, nie było szans na odrobinę czegoś takiego jak wiara... Chyba już nawet zapomniała, co to jest. A jednak przyszła. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Tak jak kiedyś w…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych