Wróć do katalogu

Agresja

Akcja anty-przemoc w szkole, drobny projekt i nic ponadto. Miłego czytania!

selfishlover, opublikowano , 15 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Więc jak? – spytała szeptem kobieta kryjąca się w cieniu – Ty chcesz nowego kłamstwa, oni zobaczyć twój ból. To prawie te same pragnienia, nie sądzisz? – mówiła monotonnie jednym ciągiem. Jej głos był uspokajający, hipnotyzujący i… w pewien sposób uwodzący. Wydawało mu się, że gdzieś ten głos już słyszał lecz nie mógł w chwili obecnej skojarzyć do kogo on należy. Musiał jednak przyznać, że nadawała się wprost idealnie do swojej roboty.

Chłopak stał w bezruchu słuchając, co Beth miała mu jeszcze do powiedzenia. Wszystko brzmiało niczym brednie i nie zamierzał tego kryć. Pierwszy raz w życiu mógł się odważyć powiedzieć wszystko to co myślał. Przecież za chwilę miał się zabić, prawda?

- Jaki pieprzony związek mają kłamstwa i ból?! I skąd ty, do cholery, możesz wiedzieć czego J A chcę?! – krzyczał. Krzyczał jakby jego świat miał się kończyć… bo i tak właściwie było. W jego głosie można było wyczuć wszelkie możliwe emocje. – I czemu ty nie wyjdziesz z tego cholernego cienia?! Skoro się przedstawiłaś to chyba nic nie stoi na przeszkodzie żebyś mi się pokazała. Jakie to ma znaczenie jak wyglądasz? I tak zaraz zginę! – Jednak mimo upływu czasu kobieta nie wychodziła z cienia, a on zdawał się mieć wszystkiego dosyć. Nie rozumiał niczego, a najbardziej po co to dziewczę przyszło tutaj na górę skoro nie chcę nawet się pokazać, czy odpowiedzieć na kilka marnych pytań…

Popatrzył w kierunku miasta. Nocą wyglądało naprawdę niesamowicie. Miliony świateł, wysokie budynki, ulice oświetlone pięknymi lampami, dalej była oddalona o parę kilometrów autostrada gdzie samochody mknęły z zawrotną szybkością bez względu na porę dnia. Wszystko było piękne, ale… co z tego. Nikt tego nie wie i najpewniej w życiu się nie dowie – nikt oprócz niego i najwyżej kilku osób więcej. Ta mieścina była jedną z wielu w tej części kraju. Wszystkie, na pierwszy rzut oka, są do siebie tak cholernie identyczne. I jak by się tak zastanowić to było z nimi trochę tak jak z ludźmi. Każdy jest taki sam i równie ważny, jednak gdy popatrzymy na jedną, jedyną osobę stwierdzamy, że jest wyjątkowa. Wyjątkowa dla nas.

- Masz ładne oczy... - przerwała jak gdyby nie wiedziała czy powinna była coś dodać - jak ten widok.

- Czy ty…? – spytał niepewnie. Bardzo brakowało mu kontaktu wzrokowego z tą dziewczyną. Czuł się jak niewidomy i ta myśl go przerażała.

- Oczy potrafią powiedzieć mnóstwo rzeczy. Tylko trzeba umieć je widzieć, a nie patrzeć na nie. – „Czemu jej tak zależy na moim życiu? Kim ja niby jestem?”, zaczynał zastanawiać się Peter – Skoro dalej oczekujesz ode mnie odpowiedzi na pytania, dostaniesz je. To nic nie pomoże, ale powiem ci. - Znowu cisza. Gdyby nie to, że czuł jej ciepły oddech mógłby pomyśleć, że gdzieś poszła zostawiając go samego na dachu. – Popatrz…

- Skoro to nie ma sensu to na cholerę cokolwiek mówisz?! To naprawdę nie ma sensu! – przerwał jej – Zabiję się rozumiesz?! Zabiję! I nic ci do tego! – Podszedł do krawędzi i spojrzał w dół. Zawróciło mu się w głowie. Na dole stała już grupka gapiów. Stali i patrzyli na niego jakby był aktorem, cały budynek był sceną, a jego zamiar samobójstwa zwykłym przedstawieniem. W takich chwilach ludzie wykazywali się zwykłym bestialstwem. – Patrz na nich! Patrz!– Nie miałem zamiaru już krzyczeć. – Oni chcą tego. Chcą zobaczyć jak skaczę, spadam, a następnie rozwalam się na drobne kawałeczki obryzgując ich posoką. Chcą usłyszeć mój krzyk, poczuć ten specyficzny zapach krwi. Niczym wygłodniałe dzikie zwierzęta. Bo tym właśnie są.

- Mylisz się. – mówiła głosem pełnym przekonania – Jeśli chcesz porównywać ludzi do zwierząt pamiętaj, że jesteśmy stadem. Stadem gdzie każde, nawet najdrobniejsze ogniwo się liczy. Oni nie stoją tam by zobaczyć twoją śmierć. Stoją tam, żeby ci w jakiś sposób pomóc, nie rozumiesz tego?

- Nauczony doświadczeniem nie mogę zrozumieć. Tak samo jak ty nie możesz zrozumieć mnie. – nieznacznie cofnął się od krawędzi budynku. Beth widząc to kontynuowała:

- Więc pomóż mi. Wytłumacz mi czemu chcesz się zabić.

- Dobrze. - odparł po chwili przemyśleń nie cofając się więcej - Pod jednym warunkiem.

- Warunkiem? - spytała zaskoczona.

W głowie chłopca kłębiło się mnóstwo myśli. Co będzie jeśli on opowie jej wszystko, a ci na dole zdążą przygotować się do jego skoku? To nie wchodziło w grę. Musiał coś wymyślić. Nagle go olśniło. Siadł przy krawędzi.

- Warunek jest jeden. - podkreślił te słowa uniesieniem palca wskazującego - Dasz mi się zabić jeśli się na to zdecyduje. - Mimo jej zdumienia kontynuował. - Wiem. Wiem, że nie na tym polega twoja praca, ale... ty nie wiesz. - westchnął - Muszę to zrobić.

- Dobrze. Zgadzam się. - odpowiedziała prędko zaskakując Petera - Jednak... wytłumacz mi. Nie wyglądasz na szaleńca podobnego do tych wszystkich samobójców. - Usłyszał głośne przełknięcie śliny. Stresowała się jak diabli. - Wyglądasz na kogoś kto przemyślał wszystko w najdrobniejszym calu. Prawda?

- Można tak powiedzieć.

Znowu cisza. Kobieta czekała cierpliwie na odpowiedź chłopca, który wciąż próbował ubrać myśli w słowa. Generalnie nie wiedział nawet od czego zacząć, co właściwie chciał powiedzieć. W jego oczach pojawiły się łzy. To nie miało sensu. To nie tak miało być!

- Pomogę ci. - zaproponowała Beth ponownie zaskakując chłopca. Sam już nie wiedział, co go tak zaskakuje. Jej znajomy głos czy absurdalność słów. - Co sprawiło, że zapragnąłeś własnej śmierci?

- Wszystko. - odparł zrezygnowanym tonem niczym dziecko zanudzane po raz setny powtarzanymi kazaniami rodziców.

- Jesteś pewny, że wszystko przemyślałeś?

- Tak. Stuprocentowo.

- Więc o co chodzi? Powiedz to wreszcie.

- Traktujesz mnie jako królika doświadczalnego, prawda? - bezpretensjonalnie spytał chłopak. Nie czekając na odpowiedź ciągnął - Nie, nie przeszkadza mi to.

Zamilkł i znowu popatrzył w kierunku miasta napawając się jego widokiem. W końcu miał je widzieć po raz ostatni. Zastanawiał się nad wszystkimi wspomnieniami z nim związanymi.

- Wiesz jaki jest człowiek żyjący w ciągłym stresie? - zaczął niepewnie - Człowiek, który wie o zagrożeniu, a nie może od niego uciec? Na pewno nie. Nie chciałabyś. Człowiek się stacza. Dostaje schiz, ma różne fobie, staje się po prostu aspołeczny. Generalnie tacy ludzie poszliby do psychologa, ale ci są nudni i do bólu przewidywalni. Jestem ciekawy komu niby pomogły te ich rady. Wydaje mi się, że szaremu człowiekowi nic nie pomogą. "Musisz walczyć ze swoim lękiem", "Znajdź źródło problemu", bla, bla, bla. Pusta gadanina, często bez żadnego wkładu psychologa, który robi to tylko po to aby zarobić. - Przełknął ślinę i kontynuował. - Najzabawniejsze w nich jest to, że borykają się z własnymi problemami, którym nie umieją zaradzić i pchają się jeszcze w cudze życie. - Uśmiechnął się.

- A rodzina? Przecież muszą coś widzieć. - szczerze bała się zadać to pytanie.

- Rodzina? Czy rodziną nazwiesz ojca alkoholika i matkę, która zostawiła mnie z tym pijaczyną dla jakiegoś latynosa? - Nie mówił tego złośliwie. Mówił to tonem prezenterów z wiadomości. Sztucznym i wyuczonym. - Zresztą nieważne. Wracając do stresu... zdajesz sobie pewnie sprawę z jego następstw. Na przykład stres utrudnia naukę. Oceny idą w dół, a to powoduje kolejny stres. Koło się zamyka. - popatrzył w kierunku gdzie stała Beth - Nie wyobrażasz sobie tego. Wychodzisz na ulicę i boisz się ludzi. Boisz się, że ktoś ci zrobi krzywdę, że każdy jest potencjalnym agresorem.

Dziewczyna trawiła przez chwilę to co…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych