Wróć do katalogu

Akrobata

Krótka miniaturka o Pisarzu, Uczynianiu i hipokryzji. Generalnie próbowałem tu poruszyć problem artystów, którzy piszą o wzniosłych rzeczach, a w życiu prywatnym są mendami :)

The One, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

AKROBATA

Był sobie pewnego razu Pisarz. Pisał różne rzeczy - księgi, książki, książeczki, wiersze, powieści, nowele, miniaturki i wszelkie inne formy literatury, traktujące o wielu różnych rzeczach. Jego wszechstronność, wrodzona inteligencja i talent pisarski przysporzyły mu dużej popularności i uznania krytyków. Wkrótce na swoich kolejnych tekstach zaczął zarabiać krocie i przestał się martwić o swój status finansowy. Był powszechnie szanowany i ceniony i wszystko wskazywało na to, że czeka go cudowna przyszłość. W jego pisarstwie jednak, objawiała się pewna specyficzna, szczególna cecha, ale była to taka cecha, o której przeciętny czytelnik żadnego pojęcia mieć nie mógł, bo przecież nie żył z Pisarzem pod jednym dachem i nie obserwował go dwadzieścia cztery godziny na dobę. Mianowicie, prace Pisarza były niesamowicie, obrzydliwie, głęboko, bezczelnie i niewiarygodnie przepełnione hipokryzją. Pisał o tym, że palenie jest złe, a sam wypalał dwadzieścia papierosów dziennie. Pisał, że nie wolno zabijać niewinnych zwierząt, a sam regularnie jeździł na polowania do pobliskiego lasu. Bohaterowie jego powieści głęboko szanowali takie uczucia jak miłość i przywiązanie, a on sam prowadził życie tak rozwiązłe, że ilością swoich kochanek mógłby obdarować niejednego. W swoich tekstach nieustannie przedstawiał wszelkiej maści przestępców, a zwłaszcza złodziei, w negatywnym świetle, a sam ciągle kradł zapamiętale, opisywał piękno drzew, a lubił zabawiać się w podpalanie lasów, w swoich morałach twierdził, że należy przeciwstawiać się złu, a sam nie miał ani odwagi ani też chęci pomagać swoim bliskim. Najgorsze jednak było to, że mimo, że jego teksty wypełnione były wszelkiego rodzaju akcją, tak fizyczną jak i psychologiczną, on sam prowadził życie tak nudne, tak monotonne i tak bezwartościowe, że aż przykro się robiło. Nikt jednak o tym nie miał pojęcia gdyż, jako się rzekło, Pisarz był człowiekiem niezwykle inteligentnym, a zarazem na tyle samoświadomym, że dobrze zdawał sobie sprawę ze swoich słabości, nie miał jednak najmniejszej ochoty się zmieniać. Trzymał więc swoje życie prywatne w całkowitej tajemnicy przed opinią publiczną i nie pozwalał zbliżyć się do siebie dziennikarzom na odległość mniejszą niż kilometr. Żyło mu się dobrze tak, jak żył, stąpając po trupach do celu, osiągając to, co chciał za wszelką cenę i Pisząc o rzeczach dokładnie przeciwstawnych do swoich postępków. Zdarzyło się pewnej nocy, że Pisarz leżał w łóżku razem z jedną ze swoich kochanek, po upojnej nocy, gdy nagle przyśnił mu się Bóg. Był to bardzo dziwny sen, niezwykle wyraźny, a jego szczegóły, w przeciwieństwie do zwykłych nocnych widziadeł, wryły się w pamięć Pisarza na długi czas. W tym śnie, Pisarz znalazł się w świetlistej przestrzeni, skąpany w niej niczym w niebiańskiej wodzie, tak cudownej, przejrzystej i chłodnej w dotyku, jak poranna, wiosenna rosa. Czuł też, że nie płynie w powietrzu, przeciwnie, stopy miał zanurzone w świetlistej wodzie, której powierzchnia ciągnęła się aż po horyzont, nie tonął w niej jednak i mógł po niej swobodnie stąpać. Wszędzie wokół było światło, biel i przyjemne ciepło. Naraz usłyszał jakiś głos dochodzący z góry, głęboki jak grzmot w czasie letniej burzy, przenikliwy jak wzrok kochanki i spokojny jak szum morza: - Pisarzu, synu mój, dlaczego żyjesz w kłamstwie i ludowi człowieczemu ukazujesz wartości, których sam nie przestrzegasz? Na to Pisarz bardzo się zdziwił bo, mimo, w pierwszej chwili poznał, że przemówił do niego Pan, to przecież sam w niego nie wierzył (niemniej wszyscy bohaterowie jego dzieł oczywiście byli ludźmi wierzącymi). Uznał jednak, że to tylko sen, a w śnie mogą się dziać różne dziwne rzeczy, toteż postanowił, że będzie rozmawiać z głosem tak, jakby naprawdę mówił do niego Bóg: - A bo taką mam ochotę. A co tobie do tego? Kto, jak kto, ale Ty chyba nie powinieneś się mieszać do naszych spraw, co? - Nie mogę patrzeć jak moje dzieci żyją w zakłamaniu. To grzech. - Nie do mnie należy Uczynianie. Ja tylko Piszę. Uczyniają jedynie ludzie powołani do Uczyniania. Ci, którzy są przeznaczeni pomagać ludziom. Jak politycy albo strażacy. A ja Piszę, i mogę Pisać zarówno o tym co jest Uczyniane, jak i o tym co nie jest. Dając mi talent, dałeś mi i to prawo. Mogę Pisać o czym chcę i nie muszę tego przestrzegać. Ja nie Uczyniam. Ja tylko Piszę. - A zatem powołuję cię do Uczyniania, dziecko. Będziesz Pisać i Uczyniać. Pisać tak jak Czynisz i Czynić tak jak Piszesz. - Dobrze, skoro tak - odparł Pisarz, a w jego głowie postał pewien śmieszny pomysł - to od tej pory każda rzecz…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych