Alkadia cz.1
Dotychczas udostępniałam moje opowiadanie tylko na stronie pamietniki.bravo.pl, ale postanowiłam zaryzykować i opublikować je tu, gdzie dostęp do niego ma większa rzesza czytelników. Zobaczymy, co z tego wyniknie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Łażenie po drzewach to jednak najlepsza rozrywka. Co nie? – zawołała dziewczyna siedząca na jednej z grubszych gałęzi starego buku, którego konary były zawieszone nisko nad jeziorem. Chłopak z głośnym chlupotem wpadł do wody. Po chwili wypłynął wypluwając mały wodospad. - Wiesz - zaczął odgarniając mokre włosy z czoła - nie sądzę, żeby dobrze ci się wspinało w spódnicy. - na to ona zamachnęła się na niego nogą, ale on ze śmiechem odpłynął. Dał się ponieść prądowi aż na środek Spokojnej Wody. Tam mógł bez przeszkód nurkować i wybierać z dna kamienie. Alkadiana tymczasem machała nogami i w skupieniu wpatrywała się przejrzystą toń jeziora. Wypatrywała małych rybek, które płoszyła uderzeniem stopy. Dziewczyna miała 15 lat i ktoś, kto zobaczyłby ją po raz pierwszy pomyślałby, że jest córką jakiegoś magnata a nie zwykłych, ubogich wieśniaków. Miała długie, ciemne włosy, jasną cerę i duże, bursztynowe oczy. Wyglądała przy tym bardzo dostojnie. Wśród starszych kobiet w wiosce krążyły plotki, jakoby Alkadia nie była prawdziwym dzieckiem swoich rodziców. Plotka ta narodziła się 14 tak temu, czyli wtedy, kiedy rodzina nastolatki wprowadziła się do wioski. Ona sama miał wtedy zaledwie roczek. Nie wiadomo skąd staruszkom przyszło do głowy coś tak absurdalnego. Że niby nie podobna, że nie wygląda. Bzdury! Tego dnia dziewczyny z jej maleńkiej mieściny – zresztą dorosłe kobiety też – wybrały się na targ do miasta oddalonego o prawie ćwierć dnia drogi. Wyjechały wraz z mężczyznami już o brzasku. Jakże cicho było we wsi, kiedy krzyczały i biegały tylko małe dzieciaki pilnowane przez nieliczne pozostałe w domach matki. Tego samego ranka, kiedy tylko Alkadia wstała, porwała grubą pajdę chleba i wybiegła na podwórze. Tam, siedząc na trawie, Kryspin karmił kurczaki, które śmiało dziobały ziarno z jego dłoni. Razem pobiegli nad jezioro. Tam zastało ich południe i tam rozpoczyna się akcja... - Hej, Kryspin! – zawołała dziewczyna nagle. Gdzieś ze środka Spokojnej Wody dobiegł ja głośny plusk i po chwili chłopak płynął obok niej. - Gdzie się pali? – zapytał żartem. - Sprzedaliście w końcu tą starą kobyłę? - Noo... tak - stwierdził - Nie żal ci jej? – pytała dziewczyna - Noo... żal. Ale co zrobię? Przecież ona stara była. No i w końcu coś po sobie pozostawiła. - Tego małego źrebaczka?? Nie sprzedaliście go?? - wykrzyknęła po czym dodała ciszej – Hmm… on w sumie już taki mały nie jest… - Masz racje! Ale nie sprzedaliśmy go, o nie! On za piękny i za silny. Tata nie chciał go stracić i basta! - Ma jakieś imię? - Na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Alkadia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…