Wróć do katalogu

Alkadia cz.9

Czy Kryspin przeżył skok ze skarpy? Co się z nim stało? Jak się skończyła jego pechowa przygoda (nie pierwsza i nie ostatnia nawiasem mówiąc)? Przyczytajcie i przekonajcie się sami

Alkadia, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kestor był, szczerze mówiąc, przerażony. Nie wiedział co się stało Kryspinowi. Nagle zerwał się, zaczął krzyczeć i uciekł jakby się za nim paliło. Ale ogarnął go strach. W całym tym zamieszaniu mógł pobiec nad wąwóz i bogowie wiedzą co mogło mu skoczyć do łba. Poszedł tam szybkim krokiem. Ta „dolinka” była szerzej znana jako „Wąwóz Upadłego Anioła”. Nazwa wzięła się od bardzo ponurej historii, która rozegrała się nad rzeką kilka lat temu. Ale teraz to nieważne. Chłopak stanął na brzegu skały i spojrzał w dół. Nic niepokojącego. Kamienie, dużo kamieni i jeszcze więcej wody. Ponury krajobraz. Kestor rozejrzał się zastanawiając się, gdzie mógł pobiec ten wariat, Kryspin. Kilkanaście metrów obok niego stała Wandria. Nie widziała brata. Wiedziona jakimś dziwnym przeczuciem zostawiła konie na pastwisku, pod opieką Feniksa i pobiegła nad wąwóz. Podchodząc do krawędzi zobaczyła jakiś ciemny kształt spoczywający w dole. Podeszła i skamieniała. Oczy rozszerzyły jej się z przerażenia a usta otworzyły w niemym krzyku. Po chwili po raz pierwszy w życiu z jej gardła wydobył się prawdziwy, niekłamany, głośny jęk. - Bogowie, co jest? – pytał Kestor podchodząc do siostry. Przestraszył się nie na żarty. Nigdy nie widział Wandrii w takim stanie. Zaniosła się płaczem i kurczowo objęła brata. Czuł, jak drżała. Wtuliła się w niego i ze strachem spojrzała w stronę wąwozu. On popatrzył za jej wzrokiem i zdębiał. W dole, na kamieniach leżał Kryspin. Nie wyglądał na zmęczonego. O nie. Wyglądał na... martwego. - Wandria! – krzyknął odrywając się od dziewczyny i potrząsając ją za ramiona – Leć do domu i zawołaj pomoc! Trzeba go stamtąd jak najszybciej wyciągnąć! Nie ma czasu do stracenia! Potrzebuję liny! Dużo liny i jakieś nosze... i konia! Leć! Ja tymczasem spróbuję tam zejść i zobaczyć co z nim. Szybko! Nie stój jak ciele! Dziewczyna pobiegła. Prawie nic nie widziała przez łzy, ale szybko dobiegła do farmy. Tymczasem Kestor zręcznie ześlizgiwał się po poszarpanej skale. Wkrótce znalazł się przy ciele chłopaka. Kryspin leżał na kamieniach częściowo zanurzony w wodzie. Rzeka obmywała delikatnie jego nogi. Ręce miał rozrzucone na boki, głowę lekko przechyloną w bok. Powieki były otwarte, a pod nimi... całkowicie białe oczy. Martwe, z niewidzącym wzrokiem utkwionym gdzieś w dal. Miał lekko rozchylone wargi. Po jednej z nich wędrowała powoli zabłąkana mucha. Przystanęła, przetarła swoja malutkie łapki i powolutku kontynuowała przerwany marsz. Kestor pochylił się i przyłożył ucho do piersi chłopaka. Ku swemu przerażeniu nie usłyszał nic. Nawet najdelikatniejszego, najcichszego uderzenia zmęczonego serca. Położył dwa palce na tętnicy szyjnej. To tam, gdzie on wyczuwał swój puls. Też nic. Przypatrzył się Kryspinowi. Nie zauważył nawet najlżejszego poruszenia się materiału na jego piersiach. - Nie rób mi tego stary. Do jasnej cholery! Nie możesz! – zaczął krzyczeć tłukąc jednocześnie zaciśniętymi pięściami brzuch i klatkę piersiową chłopaka. Bez rezultatu. – Nie możesz! – powtórzył ze złością. Jedna łza spłynęła Kestorowi po policzku. Rozwścieczył się jeszcze bardziej. Ale też zasmucił. Z rezygnacją usiadł na ziemi. Nie miał na nic siły. - Kestor? – padło pytanie gdzieś z góry – No i co z nim? Żyje? - Czy z góry nie widać tego, co ja oglądam z bliska? – rzucił sfrustrowany. Podniósł powoli głowę i zobaczył swojego ojca, Klausa. - Chcesz powiedzieć że on.... - Nie żyje? Niestety... Na to wygląda. - Skoczył? – niepewne pytanie - A skąd ja mam to wiedzieć, do jasnej cholery? Wyglądam jak wyrocznia? Nie wiem co mu skoczyło do łba! Nie mam bladego pojęcia! - Uspokój się! – krzyknął z góry Elris. - Łatwo wam mówić! Jakbyście.... widzieli jego twarz, też bylibyście blisko postradania zmysłów! Zejdźcie tu i wtedy będziemy mogli rozmawiać! Kestor rozejrzał się dokoła siebie i nagle wydało mu się, że dzień w jakiś tajemniczy sposób pojaśniał. Koło siebie widział złote plamki światła, goniące niczym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych