Wróć do katalogu

Alkaria - Pustka

Alkaria to pełna przygód opowieść z dziedziny fantastyki o pokonywaniu zła i lęków, również tych, które skrywamy w głębi duszy. Odpowiada też na pytanie, czym tak naprawdę jest miłość oraz udowadnia, że owo uczucie może być silniejsze niż śmierć.

alkaria, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{font:impact}Pustka{/font}

{font:verdana}

Mały palec Drumisa powędrował ku górze, wskazując niebo rozpościerające się nad nami. Z jego twarzy pierwszy raz zniknął uśmiech, który został zastąpiony przez panikę i strach. Odwróciwszy głowę, pierwszy raz w życiu ujrzałam potęgę zniszczenia. W oddali, na poczerniałym niebie, pojawiły się duże wiry i mroczne dziury wsysające wszystkie przedmioty z okolicy niczym wygłodniałe bestie. Wyrywane z korzeniami drzewa, ogromne głazy i elementy połamanych konstrukcji wiatraków lądowały w paszczach monstrualnych potworów, które nie znały słowa litości. Czarne, smoliste chmury zaczęły kłębić się i zbijać w jedną masę, formując coraz bardziej przerażające kształty zagłady – przypominały jednolity organizm, chcący w tak bestialski sposób posilić się otaczającą go materią. Zewsząd pojawił się silny wiatr i niemal w mgnieniu oka rozpętała się najstraszliwsza burza, jaką widziałam w życiu. Groźne cumulusy zaczęły ze wściekłością ciskać potężne pioruny, które przypominały rozżarzone strzały wbijające się w spękaną ziemię. Gęste sploty błyskawic rozświetlały czarną nicość, przemieniając ten woal ciemności w równie złowieszczy blask. Grzmot ogłuszał swoimi uderzeniami, podczas gdy wszystko wokół atakowały sękate lance, lśniące w mroku niczym śmierć. Podłoże zadrżało, kiedy fragment majestatycznych gór zaczął odrywać się i wędrować w szalonym pędzie ku paszczy nicości. Miała ona postać żarłocznego tornada, które wsysało wszystko do swego żołądka, rujnując bezlitośnie to, co napotkało na swojej drodze. Ziemia zaczęła pokrywać się licznymi spękaniami przypominającymi skomplikowany wzór pajęczej sieci, po czym rozstępowała się, uwydatniając coraz szersze szczeliny w swej twardej skorupie. Potężny bóg owej krainy – wulkan, został brutalnie zdetronizowany i zepchnięty w całej swej okazałości na krawędź niebytu. Jego kolosalne rozmiary pomniejszały się, atakowane przez żarłoczne huragany i owe dziwne bestie, świecące krwistoczerwonymi piorunami i jaskrawym skrzeniem. Odgłos zniszczenia coraz bardziej przybierał na sile, zagłuszając nawet moje myśli oraz powodując drżenie ciała. Rzęsisty deszcz zdawał się przecinać nasze skóry swymi ostrymi krawędziami, zmieniając ziemię w grząskie błoto. Nawałnica przybierała coraz bardziej monstrualnego wymiaru, przypominała biblijną apokalipsę przechodzącą ludzkie pojęcie. Odniosłam wrażenie, że zaraz wszyscy zginiemy od morderczego orkanu, bądź samo wspomnienie tych przerażających obrazów zepchnie nas na krawędź szaleństwa. Ziemia ponownie zadrżała, wydając głośny jęk bólu. Wszystko stało się przerażające i mroczne, sielski krajobraz spokoju przemienił się w bitwę bogów, którzy zapragnęli pokazać swoje wszechpotężne siły. W powietrzu unosiły się różne przedmioty: głazy, połamane drzewa, mury domów, krzaki, odłamy kaskadowych płaskowyżów. Wielkie kawały kamieni odrywały się od gór jak małe ziarenka piasku, po czym lądowały w czarnych wirach, których z upływem tych kilku minut pojawiało się coraz więcej. Były jak bezlitosny odkurzacz, wsysały wszystko do środka, pozostawiając smutną czerń. Pustkę, która była posępną dziurą w przestrzeni świata. Nie przyglądałam się dłużej temu szaleństwu natury, ponieważ zaczęliśmy uciekać. Jasper dosiadł Sonessa, a Drumis ognistego jednorożca. Pozostali w pośpiechu wskoczyli na konie, które przyprowadziły dla nas krasnoludy. Zwierzęta były przerażone, trudno było nimi sterować, a ich rżenia mieszały się z ogłuszającymi dźwiękami burzy, odgłosem trzęsienia ziemi i świstami kamieni przelatującymi nad naszymi głowami. Ruszyliśmy szybkim galopem, zostawiając za sobą domek, wioskę, wielkie wiatraki i góry, które jeszcze wczoraj były tak piękne. Nocne ptaki leciały nisko, omijając drzewa oraz skały. Domyśliłam się, że gdyby wzniosły się wyżej, porwałby je wiatr i ten żarłoczny wir; ledwo utrzymywały się na silnym wietrze, jednak pikowały do przodu niczym srebrne groty strzał. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam, jak domek pożerany jest przez Pustkę. Wyglądało to, jakby ktoś wziął czarną farbę i stopniowo zamalowywał teren. Było w tym coś przerażającego i dziwnego; nie mogłam okiełznać strachu, który rodził się w moim sercu. Minęła zaledwie krótka chwila, a po górach nie było już śladu, w ich miejscu była tylko złowroga ciemność: mroczna i nieprzenikniona, sprawiała wrażenie statecznej, jakby już nigdy miała nie opuścić zdobytego przezeń królestwa. Nie wiem dlaczego, lecz nie bałam się rozszalałej burzy, trzęsienia ziemi, ani porywistego, wręcz przerażającego wiatru. Najbardziej bałam się właśnie owej Pustki. Była nieokreślona, obca i zła. Nie posiadała tak do końca swojej fizyczności, jednak napawała mnie ogromnym strachem, który zdawał się rozrywać moje trzewia i serce od

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych