Anioł
Anioł, który całe życie pomaga i pilnuje, też może kiedyś potrzebować swojego anioła. Czy będziesz potrafił stanąć na wysokości zadania?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Anioł.
Zanim usłyszę dźwięk budzika, czuję Jej usta na swoim policzku. Doskonale wie, jak ciężko mi się obudzić o tak wczesnej porze, dlatego stara się, by mój powrót z krainy snów do rzeczywistości był w miarę przyjemny. Głaska czule mój policzek i szepcze do ucha: – Obudź się Kochanie, czas zacząć nowy dzień. Leniwie podnoszę się z łóżka, wcześniej zostawiając długi pocałunek na Jej ustach. Ubranie mam przygotowane: koszulę wyprasowaną, powieszoną na wieszaku, obok przewieszony granatowy krawat w błękitne paski. Spodnie wybieram z półki, spośród kilkunastu par wyprasowanych i poukładanych w dwóch kolumnach. Bielizna oczywiście poskładana w szufladach: w górnej skarpetki, w dolnej bokserki i majtki. Ubieram się szybko i idę do kuchni. Na stole czaka na mnie szklanka mleka i kilka tabletek: witaminy, magnez i w okresie zimowym witamina C – na odporność. Nie lubię jeść przed pracą, dlatego nigdy nie przygotowuje mi kanapek. Mleko podgrzewam w mikrofali i zapijam nim kilka tabletek, połykając niechętnie. W lodówce czeka na mnie śniadanie do pracy. Trzy bułki, zapewne z sałatą lub pomidorem, bo wiosną najczęściej te warzywa są świeże i najbardziej zdrowe, oraz plasterkiem szynki wędzonej, bo taką najbardziej lubię. Do tego jogurt z kawałkami owoców, z dużą dawką białka i wapnia. Porywam tobołek i zamykam lodówkę. W przedpokoju, wśród równiutko poustawianych butów, odnajduję swoje - oczywiście wyczyszczone i wypastowane. Zakładam je. Z półki przy drzwiach zabieram przygotowane dokumenty, oraz klucze i portfel, po czym wychodzę do pracy. Jest piękny, słoneczny, wiosenny dzień. Zastanawiam się, czy piękna pogoda nie jest przypadkiem również Jej zasługą? W biurze zazwyczaj skupiam się na tabelkach, liczbach w nie wpisanych, zamówieniach, dostawach i normach, dlatego niewiele mam czasu na prywatne sprawy. Dostaję od Niej tylko wiadomość tekstową z ciepłym wyznaniem miłości, albo nadzieją na nasze szybkie spotkanie. Myślę o Niej zawsze, w czasie przerwy śniadaniowej, wtedy też mam chwilę czasu by odpisać na odebrane wiadomości. Chociaż zawsze bardzo się staram, to nie potrafię napisać kilku słów przekazujących równie dużo pozytywnych uczuć, jak te, które dostaję od Niej. Po pracy odbieram dzieci ze szkoły i z przedszkola. Często zastanawiam się jak Ona sobie radzi z zaprowadzeniem dzieci na zajęcia, nie spóźniając się nawet minutę. Przedszkole, do którego uczęszcza młodsza córka znajduje się ponad dwa kilometry od szkoły, gdzie uczy się starsza, a Ona nie ma prawa jazdy i całą trasę pokonuje pieszo. Na dodatek rano znajduje czas, aby dziewczynki uczesać, porządnie ubrać, zmusić do zjedzenia śniadania, (żeby nie były takimi porannymi niejadkami, jak ich ojciec) i przypilnować mycia zębów. W przedszkolu dowiaduję się, że dzieci były w teatrze lalek, co kompletnie wyleciało mi z głowy. Oczywiście zapłaciła Ona i nie zapomniała też wrzucić czegoś słodkiego do plecaka. Zabieram starszą ze szkoły i jedziemy do domu na obiad. Wszystko już jest przygotowane, na stole gorąca zupa, a na piecu drugie danie kusząco pachnące przyprawami. Zasiadamy do stołu i jemy wszyscy razem. Jak zwykle jest pysznie, wymyślnie i bardzo zdrowo. Ona jest mistrzynią także w kuchni. Po obiedzie jest czas dla dzieci. Najczęściej pomagam starszej córce w zadaniach, albo gramy w szachy, czy wygłupiamy się wszyscy w trójkę, z młodszą córką. Czasem budujemy zamek z klocków, w którym mieszkają kucyki, albo lalki. Ona przychodzi tylko od czasu do czasu, staje w progu i uśmiecha się na nasz widok. Po chwili wraca do swoich zajęć, albo pozwala sobie na drzemkę, po ciężkim dniu. Popołudniami zabieram dzieci na zajęcia dodatkowe. Starsza lubi malować, a młodsza tańczyć, dlatego na popołudniowych zajęciach rozwijają te umiejętności, świetnie się przy tym bawiąc. Plecaki z ubraniami mają zawsze przygotowane w przedpokoju, wszystko wyprane i poskładane w kosteczkę. Znajdzie się też zawsze jakiś smakołyk i sok do picia. Nigdy się nie zdarzyło, żeby zapomniała o którychś zajęciach i zawsze to Ona mi przypomina gdzie w danym dniu mam pojechać. Wieczorem na dzieci czeka kolacja. Kanapki są kolorowe i zachęcające. Bułki przypominają dziecięce buzie, mają oczka z plasterków rzodkiewki, włosy z pietruszki, albo szczypiorku i usta z czerwonej, słodkiej papryki. Owocowa herbatka, podana w kubeczkach z postaciami z bajek, jest ciepła i przyjemnie słodka. Na mnie również czeka podobny talerzyk, tylko zamiast buziek, są serduszka. Po kolacji pora na kąpiel. To ja pomagam niesfornym dziewczynkom wskoczyć do wanny i pilnuję, by porządnie się wymyły. Potem pomagam im się wytrzeć przygotowanymi na półce puszystymi ręcznikami, pilnuję, by umyły zęby i uczesały włoski. Piżamy mają przygotowane na swoich łóżeczkach. Leżą na gładko ułożonej pościeli, wywietrzonej i pachnącej kwiatami. Czytam im kilka stron ich ulubionego opowiadania i gaszę światło życząc dobrej nocki. Zawsze dopominają się o mamę, więc Ona przychodzi, by odprawić z nimi wszystkie rytuały, niezbędne do zaśnięcia. Kiedy dzieci śpią mamy czas dla siebie. Najczęściej siadam sam w sypialni przed komputerem i spędzam czas w bezkresie internetu. Sprawdzam wiadomości, zwłaszcza te dotyczące ekonomii. Inwestuję trochę na giełdzie i bardzo przeżywam każdy skok, lub spadek kursu spółki, której akcje akurat posiadam. Kiedy mam pecha i moje akcje tracą na wartości, denerwuję się i wpadam w kiepski nastrój. Wtedy ona, choć kompletnie nie zna się na ekonomii, próbuje mi doradzić, lub po prostu pocieszyć. Siada ze mną na chwilę, przytula i razem ze mną wpatruje się w tabelki pełne różnokolorowych cyfr. Potem całuje mnie w policzek i mówi: – Nie martw się, to tylko pieniądze. Najważniejsze, że się kochamy!. Wtedy cała złość ze mnie uchodzi, uśmiecham się do Niej i odwzajemniam…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Arkadiush
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…