Anna
o mojej Babci...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Anna spojrzała, nic jeszcze nie rozumiejąc, swymi poważnymi, szarymi oczami. -Mamo, co się dzieje? Mamo! . Przed nią na łóżku leżała nieruchomo, jakby połamana, kobieca postać. Gdzieś obok kwiliło dziecko. Anna podeszła bliżej, dotknęła matki. Jej ciało było rozpalone, gorące. Nagle zobaczyła sączącą się krew. Tej czerwieni było tak dużo, że powoli zaczynała przebijać się przez pościel. -Mamo!- zawołała raz jeszcze. Kobieta, resztkami sił, próbowała podnieść powieki. Z jej ust wydobył się ledwo słyszalny szept. - Aniu, przynieś zioła, przynieść te zioła… Anna zrozumiała, że nie może już czekać, że tylko szybka pomoc może uratować matkę. Wybiegła szybko. Do lasu miała blisko, jeszcze bliżej rozciągały się łąki. Szukała krótko. Matka często pokazywała jej zioła, które hamowały krwawienie. W jej rodzinie było pięcioro dzieci, ale dopiero teraz, przy ostatnim, matka czuła się tak źle. Małym praktycznie zajmowała się Anna, zresztą jako najstarsza przejęła mnóstwo obowiązków. - Mamo, jestem… Wbiegła szybko do izby, trzymając w ręku zioła. Była zziajana, zmęczona biegiem. Zielony pęk wypadł jej z rąk. Nie musiała podchodzić bliżej. Mama już nie żyła.
Po pogrzebie matki Anna zajęła się domem, opiekując się młodszym rodzeństwem i pracując w polu i domu. Dzieci były zagubione, często płakały. Ojciec pocieszył się dość szybko. Nie minęły trzy miesiące, jak przyprowadził do domu młodą, zaledwie o trzy lata starszą od Anny, dziewczynę. - Od dziś to moja żona, a wasza matka- powiedział. W sercu Anny zrodziła się chęć ucieczki z tego domu, ucieczki od ojca, jego młodej kochanki. Czuła się samotna jak nigdy dotąd.
Okazja ucieczki pojawiła się w postaci pewnego chłopca, który pewnego dnia zjawił się w życiu Anny. Znali się od dawna, mieszkali blisko siebie. Po prostu pewnego dnia, w kościele on zobaczył te poważne szare oczy i zastanawiał się czemu wcześniej ich nie dostrzegł. Podszedł do niej po mszy, nieśmiały i speszony czekał aż Anna pożegna się z pastorem. Zapytał, czy może odprowadzić ją do domu. Anna wzięła za rękę młodsze siostry i wstydliwie skinęła głową. Miał na imię Adam, był wysoki, ciemnowłosy i bardzo szczupły. Coś w jego sylwetce i ruchach ujmowało, ale Anna nie patrzyła na niego. Przed nimi rozpościerała się długa piaszczysta droga. Słońce paliło mocno. Szli niespiesznie, jakby chcieli przedłużyć te chwile, kiedy wspólnie wędrują obok siebie. Nie rozmawiali. Dopiero przed bramą Adam odważył się zapytać: -Czy przyjdziesz dziś wieczorem nad jezioro? Anna niepewnie skinęła głową.
Tak zaczęła się miłość, która miłością nie była. Chęć wyrwania się z domu stała się dla Anny złudzeniem uczucia.
Nie umiem pisać o Annie. Albo wychodzą mi takie patetyczne banały jak powyżej albo… brakuje wiedzy. I to jest najtrudniejsze do przyznania, że tak niewiele o niej wiem. Pamiętam jej szare oczy i potrafię przywołać szorstki dotyk dłoni. Nadal czuję smak szarlotki, którą piekła- to smak mojego dzieciństwa. Umiem podać również datę jej narodzin i śmierci. Ale nie stworzę z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Anita78
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…