Apokalipsa
O końcu świata, który sami sobie zgotujemy. przemyślenia nad sensem życia i naszego postępowania.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
,, A w owe dni będą ludzie szukać śmierci, lecz jej nie znajdą i będą chcieli umrzeć, ale śmierć omijać ich będzie „ Job 3,21 Łuk. 23,30
Dzień niby zwyczajny jak każdy inny. A jednak niezwykły. Zbudziła mnie mama. Wyraźnie przedstawiła sytuację. Zrozumiałem. Wstałem i spojrzałem na zegar wiszący na ścianie. Siódma rano. Śniadanie, które ledwo przechodziło przez zaciśnięte gardło i mama pakująca kanapki. - Jak na wycieczkę – pomyślałem Tymczasem w powietrzu wisiał niepokój. Coś nieokreślonego. Radio co pięć minut podawało ten sam komunikat. I ta data – data, którą tak wyraźnie widziałem w kalendarzu stojącym na moim biurku. Teraz jej nie pamiętam. Może to lepiej. Otworzyły się drzwi i weszła babcia. Na głowie miała chustę w niegdyś kolorowe, teraz wyblakłe od prania kwiaty. W ręku koszyk. - Pospiesz się! – powiedziała do mamy - Pospiesz się - powtórzyła jak echo mama zwracając się do mnie. Próbowałem zmusić się do pośpiechu. W końcu wyszliśmy. Maszerowaliśmy szybko, lecz nie biegliśmy. Ulice były puste jakby wymarli wszyscy ludzie. Żadnych samochodów. W powietrzu wciąż nieopisane fatum. Niestety nie wiedziałem z której strony mam wypatrywać niebezpieczeństwa. Wędrowaliśmy długo przez znajomą mi łąkę. Obok płynęła rzeka. Duszno. Nogi bolały od długiego marszu. Nad nami słupy wysokiego napięcia. Wyraźnie było słychać pracę zasilaczy elektrycznych. Cichy szmer, który wtapia się w ciszę i ją rozprasza potęgując ponury nastrój. W oddali ujrzałem las i skrzyżowanie dróg. Każdą z ulic w kierunku lasu szedł człowiek, później zauważyłem więcej ludzi, więcej , coraz więcej...Ulice wypełniał tłum. Pełno babć w chustkach na głowie i z koszykami w ręku, mamy ciągnące za rękę zapłakane dzieci, ojcowie uginający się pod ciężarem dźwiganych walizek z dobytkiem całego życia. Wszyscy szli, niektórzy potykali się, inni padali, wstawali, szli dalej. Wędrowali znikąd i do nikąd. Uciekali przed byle czym i dążyli do nieznanego byle czego. Myśleli, że najważniejsza jest droga... Obejrzałem się. Za mną również znajdował się tłum ludzi. Ludzi bez wieku i wyrazu. A przecież niedawno nie było nikogo. Jakiś człowiek stanął na środku skrzyżowania. - stójcie!!! – krzyczał – stać!!! Ludzie zastanówcie się co wy robicie! Dokąd zmierzacie? Lecz oni szli i szli nacierając na niego. Parli naprzód w milczeniu, z powagą, wręcz z celebracją, równo i dostojnie, jakby myśleli, że nikt nie zdoła ich zatrzymać. Zadeptali krzyczącego człowieka. Stratowali go i zagłuszyli. Ale tego nikt nawet nie zauważył. Przecież po drodze stratowano już wiele istot - przedmiotów, istot – rzeczy, dusz, głosów. Nikogo to jednak nie obchodziło. Za tłumem zostawała stratowana, czerwona miazga. Miazga ludzkich zdolności,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Krystian-Colonia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…