Wróć do katalogu

Arries - cz. VI

Ariess cz. VI driada i ja. miłość zakazana.

Pati$xD, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

***

Jedno oko. Powolutku. Drugie. Ałaaaaaaaa.

***

No dobra. Wypisali mnie z tego obskurnego szpitala z białą, śmierdzącą pościelą do domu. Ale oczywiście nie obyło się bez jęków, krzyków i gryzienia. A i zapewnienia,że nic mnie nie boli. Co oczywiście nie znaczy,że tak jest. Boli. Straszliwie. Aż pulsuje od środka jakby mózg chciał się uwolnić i iść na kawkę z uroczą blondynką z dwu metrowymi nogami. Okej, może i leże przybita do mego łoża, które teraz w żadnym stopniu nie wydaje mi się tak piękne, wspaniałe i wygodne jak kiedyś. Tak, już matka, przyrodni brat i ojczym nie stoją nade mną i nie pytają co chwilę czy czegoś mi nie potrzeba, co w sumie nie było takie złe. Realizowali każda moją zachciankę. Ale co, do cholery mam teraz zrobić?! Teraz, gdy czuję,że On tam jest i na mnie czeka. Teraz, gdy wiem,że Go kocham ! Kocham całą sobą ! Kocham, kocham, kocham ! Ale ptaszki nie śpiewają, Amor nie lata mi nad głową, nie widzę serduszek unoszących się w powietrzu ! Nic! Zeroooo! Kompletne dno.. Jak w tej piosence.. ' Nie ma cię, nie ma cie, zimna jest noc...' . Aaaaaaaa. Raz, dwa trzy. Puk puk. Jesteś trup. Koniec, nie wytrzymam. Biegnę. Do mej miłości. Mego ducha, Niczym Romeo do swej Julii. Już mnie nie ma w łóżku. Potykam się. Leżę, lecz wstaję. I idę, idę powoli. Powolutku. Co za nieznośnie wolne tempo ! Nie usłyszą, śpią. Bardzo dobrze. Lewa stopa, prawa. Już za drzwiami. Zimne, wręcz lodowate powietrze muska mi twarz. Nie jest tak jak wczoraj. Rozglądam się w poszukiwaniu tej kuli na niebie, lecz jej nie ma. Mimo to idę dalej. Nie spodziewałam się dzisiaj pełni, ale co innego mogę począć? To co zdarzyło się wczoraj.. Pf.. Dzisiaj rano.. To magia. Najzwyczajniejsza, lecz najbardziej niesamowita. Nie może kochać, ale mnie pocałował. Ja kocham Jego. Czego chcieć więcej? To, że jest Driadą ? To nic. Miłość, miłość, miłość. Co ja pieprzę? Tralalala. Jedna kropla, druga. Kap kap. I nagle, a co nagle to po diable – deszcz, wichura, burza. Nie wiem, w która stronę iść. To serce mnie prowadzi. Moje głupie serducho kochające Drzewną Driadę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych