Wróć do katalogu

Artysta część 1

Pola jest artystką. tworzy, jest zdolna acz młoda.Wraz z przyjaciółką, Lenką jadą do warszawy, by tworzona prze nie sztuka ujrzała światło dzienne.

PolaStar, opublikowano , 14 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ARTYSTA -Dzień dobry moi mili. chciałabym wam przedstawić nowe koleżanki. Dziewczynki, proszę tutaj-powiedziała pani Ala. Pierwsza weszła wysoka blondynka. Chłopcy widząc ją wydali z siebie mimowolne ,,wow". -Z tą to bym się chętnie zakolegował...-szepnął Bednar. Alina siedząca za nim stuknęła go lekko w głowę. Dziewczyna nie speszyła się, wręcz przeciwnie. Uśmiechnęła się do wszystkich promiennie. Mimo że dzień był jasny i tak pojaśniało. Dziewczyna zdawała się promieniować ledwo uchwytnym światłem. Jak gwiazda. Miała biszkoptową cerę i piękne kształty. Jej włosy były koloru złota i opadały falami aż do bioder. Miał piękne, czerwone pełne i usta i głębokie, ciemne oczy. Te oczy przypomniały Piotrowi, że kiedyś już ją widział Tak, to ta dziewczyna, którą spotkał gdy szedł spotkać się z Paulą! Ona znała jego imię i wiedziała o Pauli… Wtedy. A te oczy… -Cześć!- powiedziała cicho, lecz wyraźnie. -Pola jest perełką w Akademii Sztuki we Wrocławiu. Uczy się teatru, pisarstwa, malarstwa, tańca, gry na fortepianie i skrzypcach oraz kulturoznactwa. Opera Warszawska zdecydowała się wystawić jej sztukę, którą sama napisała i sama będzie jej reżyserem. Lena, choć moja droga. Do pani podeszła szczupła, ładna dziewczyna. Miała pociągłą, spiczastą twarz. Jej skóra była porcelanowa. Na bladą twarz opadały czekoladowe, błyszczące włosy. Usta stanowiły jedną, wąską kreskę. Patrzyła na klasę smutnym wzrokiem wyblakłych oczu. -Lena jest scenografką i śpiewaczką w operze Poli. W Akademii uczy się o grafice i śpiewie, oraz sztuce użytkowej. Dobrze, usiądźcie. Lena równym, szybkim krokiem poszła w stronę ostatniej ławki, która była wolna, ponieważ już na początku pani Ola usadziła wszystkich z przodu. Pola swoim eleganckim, tanecznym niemal krokiem podeszła do ławki Piotra i uśmiechnęła się. -wolne? -Pewnie. Usiadła. Zlustrował ją wzrokiem. Miała na sobie spódniczkę z falbaną, przewiewną, kolorową bluzkę i baletki. Uniósł brwi. Takie baletki zakładały tylko wielkie i bogate baleriny na premiery wielkich oper. Poruszała się w nich lekko, zwinnie, jakby dzień po urodzeniu włożono jej na nogi baletki i kazano tańczyć ,,Łabędzia" -Dobrze, to teraz dowiedzmy się co ma do powiedzenia pan Staff-powiedziała pani Ola, po czym otworzyła tomik z wierszami i zaczęła czytać. Ktoś płakał. Pola odwróciła się. Lena. Pochlipywała cicho. Niewiele osób to zauważył. Ale Pola owszem. Uśmiechnęła się do Leny. Ona odwzajemniła uśmiech i otarła łzy. Z zapamiętaniem zaczęła pisać notatki. *** Leczenie bulimii jest niezwykle trudne i wymaga zaangażowanie w leczenie dietetyka, psychologa, psychiatry, rodziny. Dodatkową trudnością jest to, że wyjątkowo często występuje w tej chorobie tendencja do nawrotów. Trudno znaleźć miejsce w którym można leczyć to schorzenie, rzadkością są oddziały dzienne dla pacjentek z zaburzeniami odżywiania. Niekiedy pacjentki takie trafiają na oddziały ogólnopsychiatryczne, gdzie personel nie jest przygotowany do leczenia tego typu chorób. Właśnie do takiego oddziału trafiła Lena. Babci nie było stać na prywatnych lekarzy, a NFZ mógł ufundować tylko to skromne leczenie. Chorowała na bulimię od roku. Nigdy nie podobało jej się to, jak wygląda. Była szczupła, ale nie tak, jak chciała. Zaczęła się odchudzać, ćwiczyć, głodzić. Wtedy następował napad. Mogła zjeść wtedy wszystko; mąkę, zepsuty jogurt, surowe ziemniaki. Jadła bez opamiętania.Kiedy obawiała się przytycia zaczynała się głodzić,prowokować wymioty, ćwiczyć do padnięcia. I znów napad. A teraz leżała na oddziale ogólnopsychiatrycznym, zawinięta w koce, pokonana, zła. Sama Na sali była jeszcze kobieta ze schizofrenią, słysząca głosy swojej byłej i chłopak, który dwa lata ciął się brudną żyletką. Nie wykazywali większego zainteresowania. Była sama. I wtedy usłyszała dobrze znajomy odgłos. Tupot miękkich, drogich baletek na deskach sceny. Ona była genialna. Tańczyła tak lekko... Dołączył fortepian i skrzypce. Tańczyły ,,Zaczarowaną Noc" napisaną przez Polę gdy miała dwanaście lat. Ona pięknie tańczyła. Tak lekko..... Otworzyła oczy i ujrzała jej twarz nad sobą. Przyjaciółka była przemoknięta od deszczu. Zdawała się promieniować wśród szarości dnia. W rękach trzymała wytarty tomik wierszy. Leopold Staff. -Hej..fajnie, że jesteś… -powiedziała cienkim głosem Lena. -No czas na trochę edukacji...-uśmiechnęła się. Mówiła swym pięknym głosem. Miała wspaniałą dykcję, nauczycielki zawsze dawały jej trudne w wypowiedzeniu role. -Chcę ,,Mękę". Dobrze?- spytała chora. -W twoim stanie lepsze będzie ,,Uczucie Pełni" -Może lepiej...

Wszystko, co we mnie trwożne, poddańcze, pokorne, Zgniotłem brutalną, dziką pięścią wielkoluda, Bom ubóstwił potęgi szalejącej cuda, Orkany rozkiełznane, butne i niesforne! I rozdzwoniłem serce swe w rozgrane tętno, Rozbujałem swą duszę niezłomną i hardą W pieśń mocy wielką, prostą, surową i twardą, W pieśń burzy i swobody zuchwałą, namiętną...

-Piękne…- rzekła po chwili Lena. Kochana Pola. Przed szkołą, rano, w deszczu szła przez trzy kilometry tylko po to, by przeczytać jej wiersz. -Tak..-przytaknęła Pola. Popatrzyła na zegarek.- O matko! Słuchaj, muszę pędzić, bo autobus mi ucieknie. Leopolda zostawiam. Pa!- narzuciła pelerynę i pobiegła do drzwi. Lena wciąż gapiła się na wiersz pod tytułem ,,Uczucie pełni”. Z zaciętą miną zamknęła książkę i odstawiła ją na stolik nocny. *** Akademia Sztuk pięknych we Wrocławiu była wspaniałą uczelnią. Studenci naprawdę się tam starali. Jednak Pola nie była studentką. Przyjmowali o wiele starszych od niej. A także o wiele mniej zdolnych. Już jako trzynastolatka Pola pokazała na co ją stać, zajmując pierwsze miejsce w Ogólnopaństwowym Konkursie Tańca Klasycznego i Baletu. Tańczyła odkąd miała cztery lata. Mama nauczyła ją walca a że była mądrym dzieckiem pojęła go w mig. Potem cha-cha, rumba, tango… I balet. Otworzyła wielkie wrota, przywitała recepcjonistkę i pobiegła do sali pisarskiej, która była zwykłą klasą. Na ścianach wisiały portrety Szymborskiej, Baczyńskiego, Sienkiewicza, Prusa i Żeromskiego. Wkrótce do klasy weszła pani Jokiel, opiekunka młodych pisarzy. Pola musiała przyznać, że zna się na rzeczy. Czytając jej prace śpieszyła się, chciała przeczytać całość, dowiedzieć się, wyjaśnić… Tak, pani Jokiel była bardzo dobrą pisarką, choć nie miała wiele publikacji. Nigdy nie wydała prawdziwej książki. Szkoda. -Dzisiaj proszę was, byście napisali, czego pragniecie. Ale w taki sposób, że czytając waszą pracę, aż się żałuje, że jest się bezradnym, aż chce się pomóc. Zobaczymy jak wam pójdzie. Macie tą godzinę.-rzekła swoim rzeczowym tonem. Pola wyciągnęła zeszyt, otworzyła na wolnej od zamaszystego pisma stronie. Postukała skuwką pióra o wargę. I zaczęła pisać.

Chcę światła! Chcę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych