Awionika na szkielecie
Zwariowani, otacamy się setkami urządzeń ułatwiających komunikację, a nie znamy elementarza dialogu. Żyjemy w urojonym świecie, pełnym mitów, wyobrażeń, tchniki, sami pośród innych samych. Z dedykacją dla stałej recenzentki ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-Yes, yes... I know... but it will be better not to exaggerate...Ok, I understand your point of view in this matter... Thank you.- Przełączył się na kolejną osobę.-Was nein, Ich darfe nicht fur das, das ist unmóglich....Ich verstehe Sie, ja, aber.- Rozłączył się.- Kurwa.- Mężczyzna w ciemnym garniturze, o ciemnych włosach i w takich samych butach gnał chodnikiem do swojej równie czarnej limuzyny, a białość kołnierzyka służyła podkreśleniu powagi czerni. Błysnął kierunkowskazami, pociągnął klamkę i gibko wkomponował się do ergonomicznie luksusowego wnętrza. Niczym pępowinę podpiął zasilanie telefonu i głośno mówiący zestaw do kokpitu, wyłączył odtwarzacz MP3 grający w kieszeni marynarki, sprawdził zegarek, był spóźniony, bardzo spóźniony, palm-top z lewej kieszeni doszukał się drogi na skróty. - Nie mogę się spóźnić. Trudno, trzeba jechać tymi garbami, wcisnął opcję zmiękczającą zwieszenie. Jedziemy.- Drugi telefon rozwibrował się w kieszeni. - Tak, za kwadrans będę, już jestem niedaleko…Proszę powiedzieć, żeby zaczekali, spóźnię się minimalnie.- Zaiskrzył motor wysokoprężnie, szarpnął strzałką na wyświetlaczu komputera pokładowego, by po dwóch przecznicach impet zgasić na zasklepionej arterii. - Pieprzony GPS, kurwa.- Odbił w boczną uliczkę, pomiędzy szare bloki, gnał łamiąc potrojone zakazy, skręcając na maksymalnym biegu, nie patrząc na nic innego tylko w przód, zleksza orientując się w terenie. Aby dotrzeć na miejsce, jak ogarnął na ekranie, musiał przejechać trasę opisującą trapez bez podstawy. Podrzucał gazety, niedopałki, wszystko niczym ogon za kometą buzowało rachitycznie. Matowość nieba skonsolidowała się z matem zabudowań, ginących, a niemogących zginąć poza polem widzenia. Dojechał do krzyżówki, na której niezdecydowanie, po redukcji wybrał azymut przed siebie. Coś po chwili kazało mu zweryfikować…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kuguar
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…