Bajka o Smoku i Rycerzu
Historia opowiada o nietypowych konsekwencjach spotkań rycerzy ze smokami.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Owa historia działa się bardzo dawno temu, nikt nie pamięta kiedy, ale gminna wieść niesie, że jest autentyczna. Jak to bywa w prawdziwych historiach, na wysokiej górze stał zamek, otoczony wysokim murem i szeroką fosą. Góra stała na przecięciu głównych arterii średniowiecznych: jedwabnego i bursztynowego szlaku. Był to całkiem ładny zamek, a z obu wież rozciągał się interesujący widok na okolicę. Nic dziwnego, że wielu sąsiadów miało na niego chęć. Miał on na dodatek swoją tajemnicę, a tajemnice jak wiadomo zwiększają zainteresowanie i obroty finansowe... Otóż, w zamku tym mieszkał... -Królewicz!?? -He, he! Pomyłka. To znaczy, nie do końca. W zamku mieszkał Smok. W tajemnicy zdradzę wam jednak, że nie był to Smok „oryginalny”. To był przebrany za smoka Królewicz. Przebierał się, bo nie chciał, żeby ktokolwiek wiedział, że jest Królewiczem. Dlaczego? No, cóż, kto zrozumie współczesnych mężczyzn? Uszył sobie strój Smoka, codziennie wychodził w nim na mury, tupał, ział ogniem, i był pewny, że jest tak okropnie groźny, iż nikt nie odważy się zbliżyć do jego posiadłości. „Szczęśliwy gość”- pomyślicie. On też tak myślał. Myślał, myślał, aż w to uwierzył. Tyle, że...był Królewiczem a nie smokiem, i przychodziło mu, czasami, na myśl, czy nie byłoby dobrze gdyby... No, sami się domyślcie. Duży zamek, stuprocentowy Królewicz...Nie, nie, udawajmy dalej, że nie mamy pojęcia, iż królewiczom też bywa smutno samym. A kto umie najlepiej pocieszyć królewicza? No kto? Ciiiiii...już jesteście prawie blisko, ale jeszcze zachowajmy to w tajemnicy.
Teraz przedstawimy drugiego bohatera naszej opowieści. Najpierw krótka charakterystyka a potem zawiążemy akcję. Cierpliwości.
Drugim bohaterem jest Rycerz. Twardy, nieprzystępny, nieustraszony...i jaki tam jeszcze chcecie. Rycerz ma konia, miecz na smoki, kopię do kruszenia murów niewiernych i zbroję. Jeździ od zamku do zamku, zdobywa sławę, skalpuje bazyliszki, zwiedza czasami lochy i ...dobrze mu się żyje. Tego pięknego dnia nasz Rycerz kłusował doliną Wisły i zobaczył zamek. Tak, właśnie ten sam zamek, o którym mówiliśmy na początku. -Ho, ho! Piękna ruinka – pomyślał i postanowił go zwiedzić. Nawet nie przypuszczał, ile ta przyjemność będzie go kosztować. Nie wyprzedzajmy jednak faktów. Podjechał pod mury. Wydawało mu się, że usłyszał gwizdanie. Takie, przy porannym goleniu. „Swój gość” –uśmiechnął się Rycerz do siebie, bo był przyzwyczajony do tego, że jego kumple z wojska też gwizdali, jak się golili. Postanowił załatwić sprawę po męsku. Nabrał powietrza w płuca i wrzasnął: -Otwierać!!!! Gwizdanie tymczasem nie ustawało. -Otwierać, do jasnej anielki!!! Ile mam jeszcze czekać?!! Gwizdanie ustało. Królewicz usłyszał obcy głos – Co za czort?- pomyślał, w pośpiechu narzucił na siebie skórę smoka i wyszedł, żeby przepędzić intruza. Przyglądał się przez moment krzykaczowi, oceniając jego uzbrojenie. -Ktoś taki miałby mi grozić?- zaśmiał się w duchu- Jaką szkołę skończył ten rycerz? Nie wie, że konia nie stawia się na słońcu, jak się z niego schodzi? Czy on jest leworęczny, że miecz ma przypasany po prawej stronie? Dziwny typ- podsumował w myśli- to jakiś nieszkodliwy wariat i trzeba mu wytłumaczyć, że nie ma tu czego szukać. Ewentualnie, jak się uprze, puszczę za nim małą kanonadkę, no ze dwa śmiertelne oddechy wystarczą.
Rycerz oniemiał, kiedy zobaczył Smoka. Tego się nie spodziewał. Kto to słyszał, żeby smoki się goliły? I jeszcze przy tym gwizdały? Mimo zdziwienia, postanowił nie ustępować, chociaż głos lekko mu zadrżał: -Otwieraj, mówię ci! -Chyba żartujesz, to mój zamek. -Ale teraz będzie mój! I tak to się właśnie zaczęło. Dlaczego Smok nie ział ogniem? Stwierdził, że dla „takiego kogoś” jego przebranie jest wystarczająco przerażające. I...może się zdziwicie, ale Królewiczowi zaczęły się podobać rozmowy z Rycerzem. Dziwny to był typ- rozkrzyczany, zarozumiały a przy tym jakby trochę...niemęski? Ale przynajmniej miał z kim pogadać. To też się liczy. W tym wszystkim coś mu się jednak nie zgadzało. A Rycerz? Rycerz wściekł się, że nie może dostać się na zamek. I ten Smok był jakiś dziwny, pomijając nawet to, że gwizdał przy goleniu. Rycerz dzień w dzień obmyślał…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil 4913
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…