Bajki - matrioszki.
Ot, krótka anty-instrukcja, jak się robi (czy też nie) z dziewczynami...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{i}Bajki – matrioszki.{/i}
Dziewczyna była Ruską, ale miała fajny tyłek i podobno rodziców porwanych przez potwory morskie. Jej młodszy brat płakał gdzieś w tle, a ja wciąż nie mogłem przestać zastanawiać się, jaka jest w łóżku. Nadia, Katia czy inna Nastazja, nie byłem dokładnie pewien, uśmiechała się, zalotnie okręcając krucze kosmyki wokół zgrabnego paluszka. Cholerna kokietka, pomyślałem i przesiadłem się tak, by za chwilę przez przypadek objąć idealne jej uda.
W tym momencie właściwie wszystko było gotowe. Co tam u Putina, jak się mają walonki w tych ciepłych krajach i co z tą wódką? Wszystko rzecz jasna z bezbłędnym humorem, z czarującym wdziękiem. Podana na patelni, letnia, w sam raz, by się rozgrzać, odpowiadała, leniwie poruszając językiem, wiecznie rozchylone usta, w zabawny sposób kalecząc przy tym angielski.
Czas na etap pierwszej fizyczności, upomniałem się w duchu. Skarbie, trafiłaś na profesjonalistę, pomyślałem, czując przypływ testosteronu. Najpierw niewinne dotknięcie, najlepiej dłoni, nie przelotne, ale też nie nazbyt nachalne.
Chwilę potem akcja ‘pocałunek – podejście pierwsze’ rozpoczęta, już czuję ruski, wilgotny oddech na języku. Moja Lizawieta ma wspaniałą skórę. Boże, co za kolor, czekoladka albo caffè latte, będzie ci wyśmienicie smakować o poranku, razem z moim czerwonym Lucky Strike’iem… Wtem całą Casablancę niweczy pieprzony braciszek. Wpada pomiędzy nas jak opętany i krzyczy niezrozumiałe frazy.
No i trafiła mi się przyzwoitka, klnę w myślach, wydmuchując komiksowy dymek. Zdążyłem odpalić już drugiego papierosa, a bachor wciąż płacze. Oczywiście nie przestaję się uśmiechać, po hollywoodzku odsłaniam zęby i gram cierpliwego, podczas gdy ona niańczy małolata. A czy smarkacz o tej porze nie powinien już przypadkiem spać, po dobranocce, głośnym seansie MTV z hotelowego telewizora?
Sex on the beach, zamawiam przy pustym barze i zastanawiam się nad strategią, to chyba odpowiednia pora na zmianę lokalu, piasek i szum fal w każdej budzą syrenę, a gówniarz będzie mógł się wreszcie zająć szukaniem starych, względnie lepieniem zamków. Uśmiecham się do swej inteligencji i ruszam z drinkami z postawionymi parasolkami. Patrzcie, tak to się robi.
Sorry młody, nie mieli mleka, wracam do pięknej i bestii. Widzę, że sytuacja w ruskiej mafii chwilowo opanowana, a kolanko Gruszeńki niby przypadkiem bardziej odsłonięte. Przezwyciężam atawistyczny instynkt łowcy i grając dżentelmena, zapraszam na spacer, pooglądać gwiazdy i takie tam.
Wychodzę dumny, czując na sobie wzrok zazdrośników, frajerzy pewnie długo jeszcze będą głowić się, jakim cudem. To jest sztuka, moi drodzy, a ja jestem pieprzonym da Vinci podrywu, uczcie się od mistrza. Z carycą Katarzyną pod ręką i małym potworem na ogonie defilujemy jeszcze chwilę, by wreszcie opuścić lokal.
Piasek jest wciąż gorący, czuję jak paruje po upalnym dniu zapachami morskiej wody i słodkich olejków do opalania. Nie mogę oderwać oczu od jej nóg, gdy ściąga dość niezdarnie pantofelki, chyba jest trochę pijana, ale to dobrze… Plaża wita nas ciszą i uderzającym spokojem. Wokół jest idealnie pusto i ciemno, zaglądają tu tylko nieliczne błyski reflektorów przejeżdżających w oddali samochodów.
Potwory morskie, mówi, mały myśli, że ich rodziców dziś rano porwał Kraken czy inny Loch Ness, tłumaczy mi się. Lecz ona myśli, że tak naprawdę chcieli spędzić dzień w samotności. Nie do wiary, przykro jej. Obejmuję ją w pasie, uśmiecham się, patrzymy w niebo gwiaździste nad nami i sorry Immanuel, but I can’t, prawo moralne może jednak innym razem.
Chwilę szukamy odpowiedniego miejsca. Żeby piasek był miękki, a szum fal odpowiednio romantyczny. Wreszcie siadamy i czuję promieniujący obok mnie ruski żar. Patrzy w dal. Skarbie,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil erazmus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…