Wróć do katalogu

Barwne życie Jane Stewart Rozdział VII

Ciąg dalszy

I love Green Day, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ VII

Miałam zjawić się w klubie nocnym o 21:30. Spojrzałam na zegarek i westchnęłam. Była 21:15. Poczekałam chwilę na ławce w pobliskim parku, jednak w pewnym momencie nie wytrzymałam i śmiało weszłam do klubu. Poprosiłam barmankę, żeby dała mi tu kierownika. Popatrzyła na mnie dziwnie, ale poszła. Wkrótce zjawił się wysoki, łysy goryl o groźnym spojrzeniu, aż mnie zmroziło. - Ja... Ja w sprawie pracy... Przysłał mnie Joe... - speszyłam się, widząc jak szef prześlizguje wzrokiem po moim ciele, zatrzymując się na moim biuście i tyłku. Jeszcze raz obejrzał mnie od stóp do głów i z aprobatą stwierdził: - No, no laska... przebieraj się. No co tak stoisz jak debil?! Masz robotę, zaczynasz występ za 15 minut. A tak przy okazji, może umówiłabyś się ze mną na noc, kotku? - przesunął ręką po moim policzku i odszedł. „Taa...”, mruknęłam pod nosem i weszłam do garderoby, gdzie przebierały się inne dziewczyny. Nagle nabrałam śmiałości i wyprostowując się przedstawiłam. One także, jedna z nich szczupła wysoka blondynka o zielonych oczach, w których było dużo podekscytowania, zagadnęła mnie: - Nowa, co? Spoko, jestem Megan. Chodź tu. - Ja jestem Jane, cześć... - Ćwiczyłaś trochę? - Tak, wczoraj i wychodziło mi całkiem nieźle. - Pokażę ci parę ruchów, które się przydają. Ten zawód nie jest wcale taki łatwy, ale jak popracujesz w tym burdelu kilka lat to nabierzesz wprawy, serio. - A ty długo tu pracujesz? - nagle sala wybuchnęła donośnym śmiechem. Po chwili odezwała się jedna z dziewczyn: - Ją znają wszyscy. Pracuje to od 14 lat i jest symbolem tego klubu. Z nią nie zginiesz. - OK, dzięki. Chwilę później przebrałam się i wyszłam na scenę. Wszyscy faceci od razu zaczęli się na mnie gapić. Usłyszałam szepty: „Jaka ładna. A jaka młoda.” Trochę mnie to speszyło, ale puścili muzę i wzięłam się do roboty. Gdy wróciłam do garderoby za stanikiem i pończochami miałam mnóstwo pieniędzy. Megan powiedziała, że jeszcze nie widziała nowej, która tak świetnie by się ruszała. Dodała, że te banknoty są tylko moje. Do domu wróciłam około pierwszej. Trochę zmęczona i podekscytowana dużym zarobkiem poszłam spać. Obudziłam się około 11. Pomyśleć, że zarobiłam 550 euro, a dzisiaj zarobię jeszcze więcej. „Teraz mogę poszaleć...” - uśmiechnęłam się do siebie. Weszłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać śniadanie. Jedynymi rzeczami nadającymi się do spożycia były płatki i mleko. Podgrzałam mleko w mikrofalówce i nasypałam płatków. W trakcie jedzenia usłyszałam, że dzwoni mój telefon. Pobiegłam do swojego pokoju, by zobaczyć kto dzwoni. Szef! Drżącą ręką nacisnęłam zieloną słuchawkę. - Halo? - Hej Jane! Wczoraj nieźle się spisałaś. Bardzo mi się spodobałaś i pomyślałem sobie że... - O nie! Nie umówię się z tobą! - Spokojnie, spokojnie... Pomyślałem sobie, że możesz dłużej pracować i wtedy będziesz miała więcej kasy. Kasę taką samą jak zarabia Megan. Jesteś uzdolniona erotycznie. - Mogę... Mogę być taka jak Megan? - Oczywiście, że tak, skarbie... - Hm... Ok. Przez cały czas myślałam o tym, co mnie czeka w pracy. Dałabym wszystko, żeby mieć kasę i popularność taką jak Megan. Nadeszła pora, żeby zbierać się do pracy. Niepewnym krokiem przechodziłam przez ulice i zastanawiałam się, co pomyśleliby ludzie, gdyby wiedzieli kim jestem i jak zarabiam na życie. Na przykład moja mama... ech... nieważne. Weszłam do klubu i garderoby. Dziewczyny przywitały mnie i zaczęły rozmawiać jak im się żyje i ile każda zarabia. W pewnym momencie zaczęły coś gadać o odlotach po pracy i wybuchnęły głośnym śmiechem. Zaczęłam coś podejrzewać, więc zapytałam wprost: - Palicie marihuanę albo haszysz? Wciągacie kokainę? - Co??!! - zapytały jednocześnie z takim samym zdziwieniem. - Pytałam czy coś ćpacie. Zorientowałam się po tym co mówiłyście. - Yyy... nooo – zawahała się Kylie – Palimy marihuanę i wstrzykujemy heroinę. Wiesz jakie to jest zajebiste? Przypomniałam sobie moje własne doświadczenia z narkotykami. Doskonale pamiętam jak trudno mi było przestać. = Miałam własne doświadczenia z heroiną i podziękuję. Nie chcę znowu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych