Wróć do katalogu

Baśń o krasnoludku i siedmiu królewnach (...)

Nic poważnego ;) Jedno z cyklu o roboczym tytule, którego lepiej tu podawać nie będę ;)

Whiro, opublikowano , 9 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Baśń o krasnoludku i siedmiu królewnach, niekoniecznie Snieżkach{/b}

Zima to pora roku zaiste paskudna. Czas niechciejstwa i letargu. Czas wygnania. Zima zniechęca. Hańbi. O, zaprawdę powiadam Wam: nic nie hańbi tak jak ona, gdy z pierwszym lodowym pocałunkiem wypędza wybranych do ukrycia, głęboko, poniżej poziomu godności. Targani namiętnościami pamiętającymi rozkwit wiosny, bujny rozrost lata i wczesne szaleństwa jesieni ścierają się z nagle wyrosłym murem... Murem nie do przebycia. Mur ten, co gorsza, tworzy nie tylko wroga aura; z murem tym stykają się i mierzą na nowo dzień za dniem, w każdej bardziej lub mniej (a zazwyczaj mniej) wzniosłej chwili swego życia. Widzą go w każdym spojrzeniu, wyznaczającym ich odrębność. Wbrew woli zepchnięci na margines, naznaczeni piętnem inności mylonej przez laików z nałogiem, staczają codzienne walki o przetrwanie z licznymi przeciwnościami losu. A często także z samymi sobą. Pokraśniali od procentów ludzie. Krasno - ludki.

Odnalazłszy schronienie, po trudach i znojach godnych najpiękniejszych poematów, fantastyczny bohater z gruntu i natury swej tragiczny, umościł sobie posłanie dorównujące przepychem swym posłaniu Zbawcy, który w czasach zamierzchłych zechciał w łasce swej niezmierzonej zstąpić na Ziemię. Ponieważ jednak obca była mu radość z tego jakże rozkosznego podobieństwa i nie znał nawet myśli mogącej je dostrzec i wyrazić, skwitował swą sytuację słowem dosadnym a kwiecistym, po czym legł na nie w godnym podziwu stoicyzmie, mylnie zwanym bezruchem. Znieczulając się na bodźce napierające z zewnątrz - a w szczególności na ziąb ciągnący z betonowej posadzki, otulił się szczelniej uroczo naznaczoną śladami bytności moli i wszelkiego innego robactwa derką. Z jego ust po raz kolejny wypłynęły roztańczone epitety. Niemalże pogrążony już w śnie zimowym, w tym bezwolnym letargu, krasnoludek poczuł nagle, iż ma wizję. Postać biała jak mleko i przejrzysta jak mgła skrystalizowała się stopniowo w samym centrum jego pola widzenia. Przybrawszy kształt podobny kobiecemu, unosiła się lekko nad ziemią, nie rzucając cienia. Owiała jego twarz lodowym podmuchem. Ponieważ wywar z gumijagód wykazywał dziś wzmożone działanie na jego organizm, pod każdym, nawet najmniej prawdopodobnym znaczeniem tego słowa, krasnoludek poczuł się nieswojo nawet jak na postać z bajki. - Kim jesteś? - spytał dziarsko, okrywając się po czoło derką jedynie dla kurażu. Broda aż mu drżała od nadmiaru bojowej mocy. - Jestem zjawą - odparła zjawa. - Czego chcesz? - wydukał gromkim szeptem. Zjawa zawahała się wyraźnie. - A co możesz mi dać? - spytała po długim milczeniu, które zawisło w powietrzu, czyniąc je nieznośnie ciężkim. - Nic.. - odrzekł krasnoludek. - Szkoda - westchnęła zjawa. Joul zamrugał filuternie nieco zaropiałym okiem, po czym pogmerał w nim swym ponętnym, mięsistym palcem, gdy zorientował się, że sklejone ropą powieki nie chcą się na powrót rozewrzeć. W lekkim jak łopot motylich skrzydełek zakłopotaniu wyszczerzył w uśmiechu całą niekompletność swego uzębienia. Zjawa spojrzała na niego z najprawdziwszym zachwytem, który odmalował się wyraźnie w jej bezdennych źrenicach. Zaiste, prezentował się godnie i dostojnie. Z nosem wkomponowanym w ucho i brwią, nonszalancko zarzuconą na czoło, piękne i czyste - nieskażone żadną, najdelikatniejszą nawet zmarszczką wskazującą na choćby śladowe ilości eksploatowania procesów myślowych, krasnoludek uroczy niczym dziewica oblana rumieńcem, uczynił swej twarzy grymas wielce podły i niemal ludzki. - Pójdziesz sobie? - spytał z równą ludzkiej przebiegłością. Zjawa zapewne przełknęłaby głośno ślinę, gdyby tylko miała ku temu predyspozycje. - Pójdę - pokiwała energicznie niematerialną głową. Powietrze zafalowało jak woda, w którą ciśnięto kamyk. Zjawa rozmywała się niespiesznie, podobna rozwiewanej wiatrem mgiełce. Jej drobinki w końcu całkowicie wtopiły się w powietrze, tworząc dziwaczną kombinację, ni to pachnącą, ni to duszącą. A na krasnoludka powolną falą spłynął sen. Sen błogosławiony. Sen łaskawy. Sen niosący ukojenie.

Było ich sześć. To właśnie ujrzał, gdy się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych