Best friends anymore.
"(...)próbowałem poskładać sobie wszystko, co w tamtym jednym momencie, tym jednym zdaniem, rozwaliła w drobny mak."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Deszcz siekał z każdej strony, ja patrzyłam na nią, na to jak brązowe kosmyki poprzyklejały się do jej twarzy. Nie wiedziałem już, czy płakała, czy to krople deszczu. - Ewa, proszę cię... powiedz o co chodzi? – starałem się to z niej wydobyć od 15 minut – Przecież wiesz, że jesteśmy kumplami... – nadal nic. Poza tym, że zamknęła z bólem oczy. Nic nie rozumiałem. Nagle odwróciła twarz w moją stronę. - Nie... nie jesteśmy... – rzuciła pociągając nosem. - Jak to "nie"?! Przecież... zawsze byliśmy i nic tego nie zmieni...! – chciałem usiąść bliżej, objąć ją, ale nie wiedziałem co się działo... czy mam ją pocieszać? Nigdy wcześniej nie płakała przy mnie. Przy nikim... - Ale ja już nie chcę być więcej tylko twoim kumplem! Czy teraz rozumiesz? – patrzyła tymi swoimi oczami, a ja nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Pokiwała głową. Wstała z ławki. I odeszła gdzieś w deszcz. A ja siedziałem jeszcze kilkanaście minut i próbowałem poskładać sobie wszystko, co w tamtym jednym momencie, tym jednym zdaniem, rozwaliła w drobny mak. Była moją przyjaciółką. Jedyną, jaką miałem. Znaliśmy się z piaskownicy, zawsze razem, w jednej ekipie. Gdy nastąpił etap, w którym normalne dziewczynki zaczynają bawić się lalkami i gardzić chłopakami, ona rzucała się z nami granatami na podwórkowym poligonie. Nikt nie dostrzegał żadnej różnicy. W szkole zawsze siedzieliśmy w jednej ławce. Może dlatego wszystkie moje dziewczyny były o nią zazdrosne? Ona też miała facetów, przyprowadzała ich czasem na jakieś domówki – albo przypadali nam do gustu, albo nie. Nigdy jednak żaden z nich nie dołączył do naszej ekipy. To był jakby zupełnie inny świat. A dziś? Cóż ona mówi? Że się we mnie zakochała? Że jestem dla niej kimś więcej? Że tylko ja nigdy nie zrobiłem jej krzywdy? No może miała rację. Ale czy była dla mnie dziewczyną? Czy byłbym w stanie poświęcić najlepszego kumpla, dla jakichś chorych, seksualno-emocjonalnych zachcianek? Do tej pory mogłem mówić jej o wszystkim. Mimo tego, że była jedną z nas, była również dziewczyną i potrafiła się lepiej wczuć w
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Atomówka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…