Wróć do katalogu

"................"

Ulepszona wersja poprzedniego opowiadania. To wcale nie jest opowiadanie o miłości jak może się wydawać. Tajemnica, którą Paweł skrywał przez 18 lat zmieni jego życie w jednej chwili. Jak poprzednio proszę o uwagi dotyczące tego fragmentu.

malina_, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Część I

Tego dnia słońce świeciło niezwykle jasno. Ciepłe promienie ogrzewały kolorowe liście drzew. W tym blasku wydawały się być jeszcze bardziej złociste. Co jakiś czas jeden z nich odrywał się od swej matki i unoszony leciutkim wietrzykiem, spadał na ziemię. Koło kupki opadłych tej jesieni liści, małe dzieci wraz ze swymi rodzicami szukały kasztanów. Co chwila w całym parku można było usłyszeć cieniutki głos: „Mamusiu! Znalazłem, znalazłem.” Uśmiech na twarzach obojga dodatkowo wypełniał to miejsce radością. Nieopodal roześmianych dziecięcych twarzy, można było dostrzec kolejne, tym razem starsze. Ładna pogoda przyciągała w to miejsce wiele zakochanych par. Wszystkie ławki były zajęte. Na niektórych siedzieli starsi panowie, komentujący kończącą się właśnie rundę jesienną; na innych kruchutkie staruszki wymieniające wzajemnie życiowe historie. Większość jednak oblegali młodzi, pełni chęci do życia, a co najważniejsze szczęśliwi ludzie. Jak tu się nie radować, gdy ma się obok siebie ukochaną osobę, która odwzajemnia nasze uczucia? Na jednej ze świeżo wymalowanych ławek siedział chłopak. Wysoki, ciemnowłosy o wielkich, czarnych jak węgiel oczach. Miał na sobie zielone dresowe spodnie, na plecy narzuconą niebieską bluzę, natomiast głowę osłaniała czarna czapeczka z daszkiem. Nie był to strój starannie dobrany. Na twarzach przechodzących obok ludzi malował się drwiący uśmiech. Chłopak nie przejmował się tym zbytnio. W końcu wyszedł pobiegać, a nie przechadzać się po wybiegu dla opalonych i modnie ubranych manekinów. Paweł, bo tak na imię naszemu bohaterowi był uczniem III klasy liceum. Od zawsze pasjonował się historią. W jego pokoju, na niezliczonej ilości półek, odnaleźć można było mnóstwo świetnych książek. Gdyby chciał mógłby stworzyć małą bibliotekę do której z pewnością zaglądałoby wielu pasjonatów. Ale nie, on nie potrafił się nimi dzielić. Były dla niego zbyt cenne. Ktoś pomyśli, że taki człowiek myśli tylko o sobie. Nie, Paweł po prostu żył tymi historiami. Gdyby którejś z nich coś się stało, jego własna rozsypałaby się jak domek z kart. Dochodziła godzina 17.00 gdy chłopakowi zrobiło się zimno. Wstał energicznie z ławki i szybkim krokiem ruszył w stronę domu. Idąc tak rozmyślał o wydarzeniach dnia poprzedniego. Postanowił, że musi przeprosić Magdę – swoją przyjaciółkę. Posprzeczali się „trochę”. Ona wypominała mu, że nie ma dla niej czasu. Bolało ją to, iż Paweł prawie w ogóle nie zwracał na nią uwagi. Nie satysfakcjonowało jej „cześć” – wypowiadane na szkolnym korytarzu, jakby z wielką łaską. Paweł nie rozumiał o co Magdzie chodzi? Tłumaczył się brakiem czasu, spowodowanym zbliżającą się maturą. Nakrzyczał strasznie na dziewczynę i wyzwał ją od histeryczek. Nawet nie wiedział jak bardzo krzywdzące były te słowa. Gdy jednak położył się wieczorem i rozmyślał o tym co powiedział, zrozumiał, iż źle postąpił. Obawiał się jednak przeprosić Magdę. Wydawało mu się, że go odrzuci. Teraz wiedział już na pewno co musi zrobić. Przyspieszył kroku by jak najszybciej znaleźć się w domu. Po dziesięciu minutach Paweł był już w swoim pokoju. Zrzucił z siebie pospiesznie ubranie i udał się w stronę łazienki. Spojrzał w lustro. Widział przed sobą małego chłopca, który przyłapany na czymś bardzo złym, nie wie jak ma się z tego wyplątać. Co ma powiedzieć Magdzie? Jak ją przeprosić, jak ubrać to w słowa aby nie czuła do niego urazy? Była dla niego bardzo ważna. Znała go jak nikt inny. Nie wiedział dlaczego przez ostatnie dni zachowywał się wobec niej w ten sposób? Czuł się winny. - Muszę coś zrobić. Nie wiem jak, ważne żeby wybaczyła. Nie mogę jej stracić – myślał, wciąż wpatrując się w swe odbicie. Pół godziny później chłopak szedł już w stronę domu Magdy. W lewej ręce trzymał bukiet białych róż. To były jej ulubione kwiaty. Wiedział, że one pomogą mu ocieplić serce ukochanej przyjaciółki. - Puk, puk, puk – zakołatał Paweł w drzwi. Bardzo się denerwował. - Co ty tu robisz? – zapytała Magda po otwarciu drzwi, z niekrytym zdziwieniem. - Przepraszam cię za moje zachowanie. Wiem, że miałaś rację. Nie wiem co we mnie wstąpiło? - To dla mnie? – zapytała dziewczyna pokazując na kwiaty i jakby nie słysząc usprawiedliwień przyjaciela. - Tak. Wiem, że bardzo je lubisz więc… - Wsadzę je do wazonu. Wejdź – przerwała odbierając róże. Paweł czuł się jeszcze gorzej niż wcześniej. Ton jakim Magda mówiła do niego, nie wróżył nic dobrego. Stanął w przedpokoju i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych