Wróć do katalogu

Bezimienny, Zbieracze i Stara Karczma

Początek dalszych losów Bezimiennego. Mam nadzieje, że Black Isle nie będzie mnie ścigał.

Spirogram, opublikowano , 6 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dwoje ludzi obleczonych w podarte płaszcze stało i w milczeniu obserwowało mężczyznę siedzącego kilka kroków od nich. Jeden łysy i bezzębny choć nie tak stary na jakiego wyglądał, drugi młody, z długimi, ciemnymi i nie mytymi od lat włosami. Cały czas wygrzebywał coś spomiędzy nich i wkładał do małego, popękanego garnuszka. Kilka z mijających ich istot skrzywiło się. Obydwaj śmierdzieli niemiłosiernie. Byli to zbieracze, członkowie najpaskudniejszej gildii w całym Ulu. Fakt ten nie umniejszał jednak ich użyteczności. Tuż przy nich stał rozklekotany drewniany wózek załadowany zwłokami. Niektóre zaczęły już gnić.

- Długo już tak siedzi? – Kudłaty spytał łysego - A bo ja wiem? Babka Meggi mówiła, że siedział tu już gdy była młoda. - Babka Meggi? - No wiesz, ta którą znaleźliśmy ostatnio wiszącą na ostrych krzakach, co nikt nie wiedział jak ją zdjąć, aż w końcu dziki Joe po prostu po nią wlazł. - Aaa… żwawa Meggi. Joe ją tak nazywa – wyjaśnił pośpiesznie, widząc pytające spojrzenie swego opiekuna - Mówił, że dwa razy im z wozu zlazła zanim pomyśleli, żeby ją do desek przybić. Cholernie ruchliwe babsko było. - No, to pewnie ta sama. Prawie pięćdziesięciu dożyła, a trep pewnie długo przed nią już tu siedział. - Dużo - stwierdził Kudłacz, a kolejny robaczek siłą wyrwany z naturalnego środowiska powędrował do słoiczka. - No, dużo za dużo, że tak powiem. Więcej, niż normalny by siedział. - To może on martwy? - Nieee… Widzisz ten szkielet? Jeden od tych z Baatezu też tak myślał i mu ten wisiorek chciał zabrać. Trupa nikt nie sprzątnął, no to leży tu do teraz. – podrapał się brudnym paluchem po łysej głowie – Ja tam tego nie widział ale mówili, że mu łeb gołymi ręcami oderwał. Kudłatemu oczy rozszerzyły się ze zdumienia – Gołymi? Baatezu?! - popatrzył z niedowierzaniem na siedzącego – Diabelstwo jakie musi być. Łysy wzruszył ramionami. – No, czysty nie jest. Mówili, że takie niebieskie iskry po nim skakały. Musi być mieszaniec jaki. Bo normalny, to on na pewno nie jest... Mężczyzna, o którym tak żywo rozprawiali, siedział po turecku, plecy wyprostowane, dłonie oparte na kolanach. Całe jego muskularne ciało pokrywały blizny, żaden skrawek nie był od nich wolny. Nieruchomy niczym posąg, mógłby za niego uchodzić, gdyby nie oczy, które sprawiały wrażenie przepełnionych energia. Bił z nich blask, zdawały się płonąć wewnętrznym ogniem. Człowiek wpatrzony był w jedno miejsce, w portal nad połamanymi drzwiami prowadzącymi do zrujnowanej karczmy, nieużywanej od lat, z zarwanym dachem i popękanymi ścianami. Nic dziejącego się wokół niego nie było go w stanie od tego oderwać. Ani…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych