BIAŁE MOTYLE - Moja pierwsza wydana książka
Kaśka, Hanka, Mateusz, Borys i Wróbel – bohaterowie książki "Białe motyle" - mieszkają w Opolu. Skończyli studia, mają swoje plany i marzenia, ale czy to, co na nich czeka, jest właśnie takie, jak sobie wyobrażali? Tytuł magistra wyda
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
1.01.09
Dziś jest Nowy Rok, a więc najlepsza okazja, aby zabrać się za podsumowania. Trzeba dokonać rachunku strat i zysków i wkroczyć z czystą kartą w nadchodzący 2009. Siedzimy z Hanką na dywanie w moim pokoju, objadamy się krówkami i każda głowi się nad pustą kartką podzieloną na dwie części. Po jednej stronie spisujemy straty, po drugiej zyski, a na odwrocie swoje postanowienia na Nowy Rok. Dobrze, że w mieszkaniu nikogo nie ma i możemy otwarcie przyznać się do swoich porażek i sukcesów. - Masz już? – pyta Hanka. Zaprzeczam ruchem głowy. - Ale czytasz pierwsza. - Niby, czemu? - Bo ja zaklepałam drugie miejsce – szczerzy się w uśmiechu. Wzruszam ramionami, bo w zasadzie jest mi to obojętne. Zawsze o wszystkim sobie mówimy, więc jestem pewna, że nic mnie nie zaskoczy. - Dobra, dawaj – przyjaciółka niecierpliwi się. Sięgam po jeszcze jedną ekstra zaklejającą zęby krówkę i czytam.
Zyski - prawie napisana praca magisterska - wyprowadzka z akademika - wyjazd do Włoch
Straty: - wyprowadzka z akademika - wyjazd do Włoch - zaliczka na salę - moje długie włosy
Milknę i wpatruję się w Hankę. - Wcale nie wyszło tak źle – mówi ona. - Tylko, dlaczego znowu straty przebiły zyski? - Zwarzywszy na fakt, że się ze sobą pokrywają możesz być zadowolona. Myślałam, że w ogólnym rozrachunku wszystko będzie się przedstawiać o wiele gorzej. Uśmiecham się pod nosem, bo teraz kolej Hanki. Dziewczyna bierze głęboki oddech i czyta.
Zyski. - zaoszczędzone na koncie trzysta złotych - woreczek jedno groszówek znaleziony w parku na szczęście. - wspólne mieszkanie z Mateuszem
Straty. - wciąż panna - wciąż nie narzeczona - wciąż bez pracy - wciąż niedokończona praca magisterska
Hanka odkłada kartkę na bok. - Wychodzimy na to samo – mówi. - Nie byłabym taka pewna – stwierdzam po chwili – Ja nie mam na koncie żadnych oszczędności. Ostatnie poszły na ten boski sweterek z galerii. - Nie martw się. Moje też maja już swoje przeznaczenie. Zamierzam się za nie obkupić na wyprzedażach. Nie zostanie ani złotówka. - Nie uważasz, że trzeba się zabrać za poszukiwanie pracy? – mówię kradnąc Hani z przed nosa ostatniego cukierka. - To należy do moich noworocznych postanowień – informuje mnie – i niestety znajduje się na pierwszym miejscu. Wzdycham, bo przecież u mnie jest tak samo. - Pytałam dziewczyn z seminarki i żadna nie ma jeszcze stałej roboty. Myślałam, że orientują się co nieco w ogłoszeniach, ale większość z nich tu nie zostaje, więc ten temat jest im raczej obcy. Wracają na garnuszek do rodziców. - Przynajmniej mają wybór. - Też go masz – przypomniała mi. Patrzę na nią zdziwiona. - Mówisz o tym, że mogłabym zamieszkać z matką i jej konkubinem? A może z ojcem i jego nawiedzoną nową narzeczoną, która ma fioła na punkcie czystości? Jakoś nie przemawia do mnie żadna z tych opcji. „Ojciec już nie będzie dawał ci pieniędzy, bo ma teraz ważniejsze wydatki” – powiedziała mi ostatnio, gdy wpadłam do nich na obiad. Domyślam się, że należą do nich: urządzanie ich wspólnego gniazdka i podróż poślubna do Nowej Zelandii. - A kiedy ślub? - Wciąż nie ustalili daty, za to ona wybrała już suknię za ponad trzy tysiące. Chyba nadal do niej nie dociera, że do Urzędu Stanu Cywilnego nie idzie się ubranym tak, jak do kościoła. Hanka śmieje się. - Pójdziesz? – pyta. - Pewnie tak, bo ojciec coś mówił, że mam być świadkiem. - A twoja mama? - Też dostanie zaproszenie, ale czy skorzysta, tego nie wiem. - Dziwne te układy w twojej rodzinie – stwierdza Hanka. - Wolę tak, niż jak rodzice kłócili się o wszystko. Już miałam dość ich wzajemnych oskarżeń. - I to powinnaś dopisać jako zysk z tego roku – podsumowuje Hanka.
Wieczorem
Siedzę pod pierzyną i oglądam ostatni odcinek „Doktor Żywago”. Lubię aktorkę, która gra Larę, ale jeszcze bardziej filmy, które źle się kończą. Jakiś czas temu stwierdziłam, że są bardziej życiowe. Tuż przed północą wyłączam telewizor, ale zamiast iść spać spoglądam na kartki z podsumowaniem 2008 roku. Zobaczmy jeszcze raz. Straty i zyski prawie się ze sobą pokrywają. Nic dziwnego skoro coś, co dobrze się zaczęło, skończyło się wielką tragedią. Wyprowadziłam się z akademika na początku starego roku. Była to wspólna decyzja moja i mojego chłopaka Filipa. Chcieliśmy zobaczyć, jak to jest dzielić ze sobą każdą chwilę, każdego dnia. Było cudownie. Do tego stopnia, że kilka miesięcy później zaręczyliśmy się i zamówiliśmy salę na wesele, które miało się odbyć już w nowym roku w sierpniu. W końcu to Hanka przeczytała w Internecie, że 2009 będzie rokiem matrymonialnym. Kto by z tego nie skorzystał? A więc sala już była, data była, a ja szukałam idealnej sukni. Chciałam żeby miała długi tren i była wyszywana kryształkami. Filip zgadzał się na wszystkie moje zachcianki, bo za wesele i tak mieli zapłacić rodzice. W końcu abym mogła trochę odpocząć zabrał mnie do Włoch. Niezapomniana wycieczka, mnóstwo wspomnień, my zakochani jak nigdy i wspólne plany na nadchodzące miesiące. Szkoda, że po powrocie Filip nagle zmienił zdanie. - Kochanie nie jestem jeszcze gotowy na ślub – powiedział mi pewnego wieczoru – Wyjazd do Włoch pokazał mi, jak nie wiele widziałem na świecie. Chcę to zmienić. I zmienił. Wyjechał za granicę, bo potrzebował zasmakować wolności. Oczywiście nie mógł mnie zabrać ze sobą, bo przecież sam nie wiedział, kiedy wróci. - Pierścionek zaręczynowy możesz sobie zostawić – powiedział, gdy zdjęłam go z palca. Schowałam go do szafki i od tego czasu nie oglądałam. W akcie desperacji ścięłam też swoje długie włosy, tak pieczołowicie zapuszczane na ślub, co by mi nie przyszło do głowy, aby znów być taką idiotką. To tak w skrócie można przedstawić opis moich porażek w zeszłym roku. Spoglądam jeszcze raz na listę. Może nadchodzący rok będzie lepszy? Niby na świecie kryzys, ale to nie znaczy, że będzie on też w moim życiu. W końcu czy może być jeszcze gorzej, niż w 2008? Aha trzeba poprawić listę postanowień.
Postanowienia na 2009
- znaleźć dobrze płatną pracę - napisać książkę - kupić rower - zacząć kurs hiszpańskiego - obronić pracę magisterską - zrobić prawo jazdy
Po chwili zastanowienia dopisuję na dole kartki
- zakochać się
03.01.09
Z tymi postanowieniami to jest tak. Obie z Hanką studiujemy polonistykę, a co za tym idzie, mamy głowę napchaną wzniosłymi ideałami. Być może stąd wzięła się nasza wielka miłość do literatury. W obecnych czasach, gdy książka spychana jest na dalszy plan, a jej miejsce zajmuje komputer, nie jest łatwo myśleć o napisaniu kolejnej. Mimo tego obie z Hanią mamy wielki plan. Nie wiem, jak ona, ale ja od dawna czuję, że moim powołaniem jest zostać pisarką. Coś już wcześniej próbowałam tworzyć, ale dopiero teraz jestem na tyle zdecydowana, że zamierzam napisać powieść obyczajową. Mam nawet, o czym, bo ostatnie miesiące z mojego życia, jak nic nadają się, aby je spisać. Hanka woli, science fiction, mówiąc, że nie interesują ja romansidła. Moja książka wcale nie będzie romansidłem, choć zamierzam umieścić w niej rozbudowany wątek miłosny. Na razie nie mam jeszcze sprecyzowanej fabuły, ani bohaterów, ale pracuję nad tym.
04.01.09
Zima ma to do siebie, że każdy poranek jest taki sam. Ciemno, zimno i brzydko. Nawet, gdy spadnie śnieg, odczuwam
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pisarka83
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…