Wróć do katalogu

Błękitna dolina

… czy dotknąć by poczuć szczęście i ból, czy też lepiej nie patrzyć i czuć nic …

kartonbezpudla, opublikowano , 9 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W cieniu wielkich zasuszonych drzew, spoglądających wyniośle na otaczający je krajobraz, przemyka się wąska dolina. Zaczyna się nigdzie, a kończy gdzieś w oddali. Wygląda tak jakby dwa sąsiednie pagórki, dawano temu obraziły się na siebie. Odsunęły w milczeniu, odwróciły i pozostają w tym stanie do dziś. Pomiędzy nie wdarła się wąska ścieżka, wygryzając sobie miejsce poprzez drobne roślinki trwające tam od zawsze. Słońce zagląda tam rzadko, bo zazdrosne konary otaczających je dębów, pilnie strzegą dostępu do tej małej krainy. Roślinki nie mając wielu okazji do leniwego wygrzania się w cieplnych promieniach, cały czas wodzą swoimi długimi szyjkami za przenikliwym spojrzeniem słońca. W miejscach gdzie liście zapomną na chwile zamknąć dostępu, wybuchają zielona radością, prężąc się z zadowoleniem. Niewiadomo dlaczego drużka prowadząca przez tą dolinę jest niebieska. Była taka zawsze, nie brązowa, szara, a niebieska. Mieni się, gdy słonce wstaje, gaśnie gdy ono chyli się ku krawędzi nieba. Kluczy pomiędzy zaroślami, prowadząc za sobą żółtą pogoń nierozłącznych kwiatów. One zaś przyciągają do siebie bzyczącą bandę. Nie sposób ją dostrzec, ale zawsze w powietrzu słychać pracowite hałasy. Chłeptanie nektaru, szelest nóżek ocierających się o pręciki kwiatów i taki generalny harmider pozornie zdezorganizowanej pracy. Te niewidoczne stworzonka, podróżując wzdłuż doliny powodują kolorowe smugi w rozgrzanym powietrzu. W porze obiadu, z wyniosłością, odwiedzają ten zakątek stada motyli. Wielkie kolorowe skrzydła wypełniają szczelnie każdy zakątek, poza niebieska ścieżką. Tam zawsze jest pusto, lotni pięknisie nie mogą zmusić się do lądowania na tej drużce. Otaczają ja na całej długości, patrząc zazdrośnie w jej wodna naturę. Stoją, aż chłodny podmuchy zmusza ich do szukania miejsca odpoczynku. Wtedy odlatują we wszystkich kierunkach, czekając na kolejny dzień, aby wrócić i opalić skrzydła w błękitnym piasku. Rzadko ktoś z ludzi tu zagląda. Czasami jakiś zagubiony człek, szukając skrótu do miasteczka u podnóża góry, odwiedzi to miejsce. W zależności od pory dnia, widzi rożno barwne smugi piszące nieznanym językiem na zielonych polach. Innym razem cichą procesje zamyślonych motyli, czekających na znak do odlotu. Zazwyczaj widzi jednak odbicie gwiazd w pulsującej nocą ścieżce. Bo ona przyciąga ich spragnione spojrzenia. A one, niby ukradkiem, posyłają swój blask na rozgrzane drobinki piasku. To była właśnie jedna z takich nocy. Nierozważna gwiazda, zachwyciła się swoim odbiciem w błękitnej ścieżce. Miała już swoje miejsce w czarnej pustce nieba. Posiadała wszystko to co każda szanująca się gwiazda posiadać powinna. Niebieskie serce, bijące w rytmie nieskończonej nocy. Drobne iskierki, prześlizgujące się po jej krawędziach. Można by nazwać szczęśliwą. I tak było. Jednak pewnej nocy, jej blask spłynął na dolinę ukrytą pomiędzy pamiętliwymi wzgórzami. I z pomiędzy nich wypłynęła niebieska poświata, kiedy jej światło dotarło na powierzchnię. Z początku, tylko uśmiechała się z zaciekawieniem. Drobny świetlny kaprys małej gwiazdki. Kolejny wieczór był już jednak inny. Niby nie patrzyła w tamtą stronę, ale oczy same wyszukiwały jej odległego widoku. Raz za razem ukradkiem patrzyła czy jeszcze tam jest, czy nie zniknęła. W podobny sposób mijały kolejne wieczory. Codzienne czynności, tak ważne do tej pory, zaczęły ustępować nowej pasji. Fascynująca pustka kosmosu, czy też poobiednie plotki z innymi gwiazdami, spadły na dalszy plan. Uczestniczyła w ich rozmowach, ale tylko na tyle by nie być nieuprzejmą. Wystarczały znaczące chrząknięcia i potakiwania. Na tyle ciche aby nie wzbudzić podejrzeń, jednocześnie na tyle bezstronne, aby odbiorca nie oczekiwał rozwinięcia tematu. Jej myśli koncentrowały się tylko na wieczorze. Mijały dni, gwiazda coraz śmielej zaczynała zaglądać na dół, czekała z utęsknieniem aż słońce zakończy swoją wędrówkę, aby światło które na nią posyłała wróciło do niej w cudownych objęciach niebieskiej poświaty. To było jak sen, który miał się nigdy nie kończyć. Pełen dziwnych kolorów, oślepiających swoją intensywnością. Wkradających się nawet pod zamknięte powieki, nie pozwalając nawet na chwilę o sobie zapomnieć. Wraz z tą feerią barw podążały nowe dźwięki. Właściwie niesłyszalne, jednak cały czas obecne, brzmiały w tle. Powoli i delikatnie przejmując myśli, zamieniając je w…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych