Wróć do katalogu

Blisko leży, ale nie dosięgniesz...

Opowiadanie o braku pewności siebie Ryśka, niejednokrotnie doświadczanego przez okrutne otoczenie, przez elitę.Za dziwny styl, wstęp i wulgaryzmy i celowe błędy proszę o wybaczenie.

surrealistyczny, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}„Blisko leży, ale nie dosięgniesz…” {/b}

Fajny długopis, to i pisze się fajnie. Klawiatura okazuje się równie łaskawa. Ale słabe to intro do noweli, słabe, kilka pierwszych wersetów, a tu taka chała. Oko, bierzemy się do roboty. Praca wszak czyni wolnym, znaczy się czyniła, bo czy dalej czyni, to zależy, czy jest pospawane. Ale jeśli dziesiątki lat czyniła to jedziemy. Akceptuję regulamin i nie będę obrażać mniejszości narodowych, ras i przekonań religijno- metafizyczno- moralnym, nawet jeśli są na maksa bezsensowne, antydekalogiczne i sprzeczne z moimi etc. Luźny zapis myśli mych zaczyna jednak tworzyć prozę tak totalitarnie bezstylową, że przejdziemy do sedna. Choć pozwalając swym wewnętrznym przemyśliwaniom swobodnie lewitować i często powstałe w ten sposób idee wyrażają mnie Ciebie i tego co w autokarze zaraz za kierowcą siedzi daleko lepiej niż te starannie dobrane, milion razy analizowane, lepsze – bo prawdziwsze. Parę haustów świeżego powietrza i myślom robi się zimno, niektóre zamarzają jak bezdomni w styczniowe mrozy w podlaskiem, a te co bardziej silne i skonkretyzowane, choć wolne, wyostrzają się, czasem przejaskrawiają, nierzadko przychodzą mi do głowy obawy, czy tam aby wszystko pod tą kopuła trybi jak należy. Ale bo to tylko ja taki psychodeliczny obraz rzeczywistości mam? Kiedyś zastanawiało mnie niezmiernie czy inni, ci wszyscy, to czy oni tak potrafią? Czy postanawiając sobie ( właśnie, czy umieją ‘postanowić sobie’), że za moment przed oczyma duszy ich jawić się pocznie ponętna brunetka z bejsbolówką Utah Jazz pod przekrzywionym neonem zaniedbanego klubu Ragnarok w Tampa Bay, szare miejsce, okutani w bylejakie szmaty homelessi wokół amerykańskich koksowników, stare gazety i liście sunące pod powiewem delikatnego wiatru jesiennego, wzmagającego wszechobecny smutek opuszczonego przez nadzieję miasta… To takie realne, to się da wyobrazić. Ale tańczącą na swojej muszli salsę Wenus z jej Narodzin, i ta tak mało prawdziwa woda dookoła i piana, to wymaga minimalnie większego wysiłku, ale też bez problemu przychodzi. A tekstowe myśli to w ogóle fraszka. Albo ciemność. Nie można tego zwalić na karb przekonania o wyjątkowości jako jednostki autora tej bzdetnej nowelki, raczej ludzkiej, młodoludzkiej ciekawości człowieka ciekawego wszystkiego i niczego zarazem. Stwierdziłem, że lipa, szkoda, ale potrafią i nie ma do spełnienia dziejowej misji. Gorycz zawodu przełknąwszy, zapis wyobraźni choć jeden raz chcę uwiecznić, exegi monumentum, żebym non omnis moriar i te rzeczy. A to do góry potraktujmy na kształt epilogu, a może prologu, myli mi się, ale taki początek, wprowadzi w pełną absurdu, jednakże jak autentyczną nowelę moją. Novella, jak podaje słownik, toż utwór epicki niewielkich rozmiarów, jednowątkowa akcja, mało opisów, wyrazista puenta, najlepiej moralizująca, zaskakująca, niebanalna. Gatunek podobnież raczej na wymarciu, ale nie tak szybko, bo nowy nowelista- artysta opowie ci historię ( przez wszystkich pięć osób, które to przeczytają scharakteryzowaną jako kiczowatą, choć lekko modernistyczną, czerpiącą z paru styli i epok, niedoskonała stylistycznie i w ogóle kiepsko napisany, choć ze względu na wprowadzenie elementów współczesnej popkultury w tekst, minimalnie inna niż inne). Chorobliwie bladożółta, złowroga poświata wokół leniwie wschodzącego zza widnokręgu księżyca, oświetlała zaszronione jodły w młodniku świerkowym, rzucając przecudne refleksy… No dobra, nawet to jedno zdanie mnie zmęczyło, pozostanę przy bezstylowości. Jak tu cokolwiek przekazać, kiedy się trzeba zastanawiać co krok, czy aby na pewno nie wzmocnić partykułą tej formy niemęskoosobowej biernika dla wywołania u odbiorcy określonej w ustawie emocji. OK. Ryśka trapiło ogromne poczucie pogardy dla siebie, dlaczego inny jest niż wszyscy i dlaczego tylko on na lodzie został. Godziny płynęły nieubłaganie, mamie ani tacie ani mru mru, bo nie byliby z syna dumni, nic wielkiego mówią wszyscy, ale ci wszyscy niemalże takiej traumy okropnej przeżywać nie muszą. Tydzień, równy tydzień, a on nadal w gównie po uszy zamotany i gorączkowo wszystkie sobie, gorączkowo przelatując po znajomych na nk, przypomina dziewczyny, które w rozpaczliwym geście o współudział może skamleć. Taki jest pogląd Ryśka, bo śmiałości do nich to on nigdy nie miał, ba nawet z nikim prócz kuzynostwa, bo kolegów nadmiar mu nie doskwierał, na coli nigdy nie był towarzyskiej, luźnej, o nie, to są ufoludy z innej planety! Wygląda już jak typowa opowiastka dla młodzieży? Wplatając obserwacje z życia uniknąć wpadnięcia w banał niepodobna, ale zamiar mój jest zgoła odmienny, soł dla urozmaicenia więc i tejże odmiany zabieg retrospekcji się pojawi. Rysiek, nieco młodszy, nieco brzydszy, nieco więcej pryszczy posiadający, rok sprecyzuję na dwutysięczny. Znów mu kazali stać na budzie, zmiana co bramę albo trzy minuty!, to czemu tkwi tu już od kwadransa? Z wuefu kiepski,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych