Wróć do katalogu

Bogowie są wieczni

bogowie

Merigold, opublikowano , 10 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dla O.K.A.P.-u

Świat poszedł naprzód

I Bogowie są wieczni

- Świat poszedł naprzód – mruknął do siebie Diego. Mimo iż do przygranicznego miasteczka, poświęconego jednej z pradawnych bogiń, przybył niedawno, wciąż nie mógł wyjść z podziwu nad jego pięknem. Rezydujące tu kapłanki dbały o dziesiątki rodzajów kwiatów, które nowoprzybyłemu dawały ułudę obecności w Wiszących Ogrodach. Smukłe tarasy, będące pozostałością elfich pałaców, sprawiały wrażenie niezwykle delikatnych, eterycznych wręcz. Jednak cudem architektury okazało się Sanktuarium – wielka świątynia, poświęcona miejscowej bogini, pełna antycznych rękopisów, ksiąg i elfich obrazów. Diego chętnie zabawiłby tu dłużej. Nie tylko z powodu piękna Devilcan, ale i równie niezwykłych kapłanek, które, jak wcześniej wybadał, mogły wstępować w związki małżeńskie. Diego przebywał tu jednak w sprawach służbowych, gdyż wykonywał bardzo zaszczytny (!) zawód inkwizytora. Przysłany z ramienia Katolickiego Wydziału ds. Bałwochwalstwa, miał za zadanie pokojowo wywieźć z Devilcan statuetkę owej bogini, gdyż biskupa do grobu wpędzały okoliczne świątynie pogańskich bóstw. Zamierzał jak najszybciej, za Diego, przysłać tu legiony księży by intensywnie nawracać kapłanki i wieśniaków. Bardzo intensywnie. *** Nie zbyt ciągnęły mnie płonące stosy i torturowanie niewinnych, po to by przyznali się do jakichkolwiek konszachtów z diabłem. Mój szef nie wiedział widocznie, że przypalany żelazem nieszczęśnik przyzna się do kradzieży księżyca i przeznaczenia go na świńską kolacyjkę. Całą sytuację i Święte Oficjum traktowałem na luzie, a pracy tej ze względów moralnych nie rzucałem, bo można było nieźle zarobić. Zresztą... miałem na utrzymaniu dwa śliczne grzechy młodości. Gdy zatopiłem się w rozważaniach natury wspominkowej, w moją stronę skierowała się przeorysza świątyni. Od niej miałem odebrać statuetkę. Myślałem, że stanie przede mną stara, zgrzybiała staruszka, która trzęsącą się rękę poda mi jeszcze starszą, brzydszą zapewne, figurkę otyłej boginki. Tymczasem stanęła przede mną wysoka dziewczyna o długich fiołkowych włosach, w luźnej szacie, doskonale podkreślającej jej talię. Bliżej było jej do bogini niż staruchy. W smukłych dłoniach ściskała przedmiot, otulony czarną tkaniną. - Witaj, Diego z Czarnych Żagli – skłoniła się lekko – Jestem Maeh. Katedra i kapłanki są pod moją opieką. - To dla mnie zaszczyt, pani. Wielki Inkwizytor mówi... - Zaiste, co ten Wielki Inkwizytor mówi, czyni czy wydala bardzo mało mnie interesuje – przerwała me przemówienie, które specjalnie sobie przygotowałem. Po czym, nieustannie miło się uśmiechając, kontynuowała – Doprawdy nie chcę pana obrazić, ale postawa waszego biskupa mnie oburza. Staremu wyjadaczowi nie chodzi o dobro jego Kościoła czy nawrócenie niewiernych dzikusów. Jemu chodzi o to. Delikatnie zdjęła z trzymanego przedmiotu mroczną chustę, a moim oczom ukazał się niezwykły obraz. Najświętsza figurka Bogini, wykonana zapewne ze złota, lśniła w blasku wiosennego słońca. Przedstawiała smukłą kobietę w skórze wilka na plecach i z dłońmi uniesionymi do nieba w geście tryumfu. Statuetkę wykonano tak misternie i dokładnie, że mogłem rozpoznać gatunek kwiatów w jej rozwianych włosach i bogate zdobienia sztyletu, przytroczonego do rytualnej sukni. Arcydzieło. - Wielcy Dawni wykonali ją ze szczerego złota, z pradawnych kopalni w Manufakturach – wyjaśniła Maeh, znów nakrywając figurkę tkaniną – Wasz Inkwizytor, zasłaniając się pracą pasterza duszyczek zbłąkanych, pragnie przetopić statuetkę lub sprzedać ją na czarnym rynku. - Pokazałaś mi ją na samym środku miasteczka; nie boicie się kradziejów? Zresztą skoro jest taka cenna, dlaczego tak łatwo ją oddajecie?– zapytałem, bo szczerość kapłanki dodała mi pewności siebie. Zresztą też nie lubiłem starego biskupa-pierdoły. - Nie potrzebujemy złotych cielców, jak ująłby to twój szef, by czcić naszą Boginię. Zresztą nie chcemy kłopotów. Co do kradziejów... Devilcan jest wolne od wszelkiej maści kryminalistów – uśmiechnęła się do mnie (nie zwracając uwagi na mą ironiczną minę) i wspólnie ruszyliśmy do północnej bramy Devilcan. Czas mnie naglił. - Wiesz, Maeh, nie za bardzo rozumiem tę waszą wiarę – przyznałem, chcąc kontynuować rozmowę. - Mogę opowiedzieć ci historię Początku – spojrzała na mnie badawczo – Najpierw była tylko Bogini, krążyła po Wszechświecie jako myśl. Potem z Jej oddechu narodził się wiatr, z łez – woda. Świat powstał by nieść wolę Wielkiej Białej Potrójnej ku sercu wieków. Ona nie stanowi wymyślonej legendy, przychodzi do nas, opiekuje się nami. Jest wieczna. - Myślałaś o tym, by zostać poetką? – zażartowałem z jej podniosłej opowieści. - Nie. Dlaczego? – zmarszczyła brwi. - Nieważne... – no, cóż, moje żarty widać nie spełniają norm kapłanek. Bogowie! - Zatem... – zmierzyła mnie wzrokiem, uznając moje poczucie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych