"Brak docenienia"
Opowiadanie napisanę ot tak aby trochę poćwiczyć
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mężczyzna wyjrzał przez okno. Na podwórku bawiła się grupa dzieci, ganiając się wokoło, na pozór bez żadnego ładu ani składu. Uchylił okno, wciągnął ciepłe wiosenne powietrze, otworzył kieszonkę na piersi i wyjął pomiętą paczkę papierosów. Z kieszeni w spodniach wyciągnął zapalniczkę z obrazkiem nagiej dziewczyny. Przez chwilę popatrzył na mało artystyczny akt po czym naciskając parę razy przycisk, wywołał płomień i odpalił papierosa. Zaciągnął się głęboko. Wypuścił z cichym westchnięciem chmurę dymu i znów zapatrzył się na biegające dzieciaki. Widok z jego czwartego piętra nie był zbyt ciekawy, jedynie te brzdące udające w tym momencie policjantów i złodziei wydawały się jedynym interesującym elementem otoczenia. Usłyszał jak ktoś otwiera kluczem zamek w drzwiach frontowych. Szybko zgasił papierosa. Zamknął okno i machając dłonią przed twarzą starał pozbyć się zapachu tytoniu. Usiadł z powrotem przy biurku i udawał, że czyta. Do pokoju weszła kobieta. Szczupła, niewysoka, z dość wątłymi piersiami i wąskimi biodrami. Ubrana w brązową kamizelkę i spódnicę sięgającą nieco powyżej kolan. Udał, że jej nie zauważył. -Cześć kochanie. Odwrócił się szybko, świetnie markując zaskoczenie. -A cześć, cześć, jak tam w pracy? Rzucił, wstając. -Dobrze. Odpowiedziała jak zwykle. Mijając ją dał jej buziaka w policzek i poszedł do kuchni. -Chcesz coś do jedzenia? Zapytał troskliwym tonem. -Nie, jadłam na mieście, chyba się chwilę zdrzemnę, wiesz kochanie, jestem padnięta. Lodowaty dreszcz nie docenienia przebiegł po plecach mężczyzny. Żona tymczasem zdjęła buty na wysokim obcasie, włączyła telewizor i położyła się na kanapie. -Szkoda, zrobiłem wspaniałą zapiekankę. Powiedział do siebie po czym już tylko ledwo słyszalnym szeptem dodał – Suka. -Co tam mamroczesz kotku? Zapytała przez ścianę sennym głosem. -Nic mówię, że żałuj bo pyszną zapiekankę, zrobiłem, ja. Wydukał lekko zakłopotany. -Przepraszam koo... Ziewnięcie... tku, ale…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil maralgoth
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…