Wróć do katalogu

Brednie

O mocy słowa pisanego

deportant, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mojemu kuzynowi - Kacprowi, który uznał, że wypisuję brednie na pseudoliterackim blogu.

Jeżeli piszesz prawdę to jesteś dziennikarzem. Więcej, możesz nawet być wybitnym dziennikarzem, o ile oczywiście uda ci się zaspokoić wymagania tłumu. Najlepiej wybrać jakiś modny temat, zdobyć wiarygodne informacje oraz zamieścić chwytliwy nagłówek. Najlepszym wystarcza z resztą sam nagłówek. Wypada także kontrolować emocje i w żadnym wypadku nie zdradzać swoich poglądów. Ludzie nie lubią kiedy ktoś się z nimi obnosi gdyż naturalny instynkt natychmiast zmusza ich do budowania przeciwnej opinii. O ile nigdy by się z tobą nie zgodzili to jeszcze pół biedy, okrzykną cię najwyżej żydowskim szpiegiem, faszystą lub pi-arowskim beztalenciem. Potem przeczytają jeszcze niejedno twoje dzieło by utwierdzić się w żywiącej wobec ciebie nienawiści. Sytuacja zaczyna się komplikować gdy któryś z nich z przyjemnością wykrzyczałby twoje słowa, gdybyś nie zrobił tego pierwszy. Wówczas cały, z trudem wypracowany zbiór przekonań zwala się na miękkich fundamentach ludzkiego odruchu. Pośród tych gruzów ciężko znaleźć jakąkolwiek użyteczną pozostałość, więc całkiem naturalnym sposobem, w odpowiedzi na twój punkt widzenia powstaje nonsensowny bełkot. Z reguły zniechęca to innych do prowadzenia dalszej dyskusji, a czasem nawet podtrzymywania znajomości. A ty oprócz zyskania śmiertelnego wroga musisz do końca życia nosić na sobie odpowiedzialność za pozbawienie kogoś życia towarzyskiego. Zbędne wydaje się dodawanie, że tym kimś może być twoja matka, przyjaciel albo gorzej, przełożony. Jeżeli zajmujesz się fikcją to najprawdopodobniej należysz do grona artystów. W tym przypadku dodatkowego komfortu dostarcza ci fakt, że nikt nie rozlicza cię z rzetelności. Masz całkowitą swobodę pisania i bez specjalnych przeszkód możesz nanosić na papier wszystko co się w tobie znajduje. Dobrze gdyby był tam talent, ale to nie stanowi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych